Toyota przez lata traktowała pełne elektryki jak człowieka, którego wypada zaprosić na imprezę, ale niekoniecznie posadzić przy głównym stole. Hybrydy działały, klienci je kupowali, więc po co się spieszyć? C-HR+ jest dowodem, że japońska marka w końcu przestała szukać wymówek. Mimo znajomej nazwy nie jest zelektryfikowanym C-HR-em, tylko osobnym autem na platformie e-TNGA, większym i bardziej przestronnym, niż sugeruje dopisany na końcu plus.
Wygląda jak Toyota, która spędziła noc z projektantem Lexusa, ale rano zdążyła zmyć część makijażu. Smukłe światła, szeroki „hammerhead”, wysoko poprowadzona linia boczna i czarny dach dają jej wyrazisty profil bez desperackiego szukania futurystyczności. Testowa odmiana Executive w kolorze Mineral Mist ma 4,53 m długości i 2,75 m rozstawu osi, więc pod sylwetką coupé kryje samochód większy od zwykłego C-HR-a i tylko trochę mniejszy od bZ4X.
Najbardziej niepojęta w tym spokojnym obrazku jest liczba 343. Dwa silniki elektryczne, napęd na cztery koła i 252 kW mocy rozpędzają C-HR+ do 100 km/h w 5,2 sekundy. Auto rusza bez dramatu, przerw na zmianę biegu i dźwiękowego przedstawienia, ale siła, z jaką nabiera prędkości, jest niemal komiczna w tak rozsądnym samochodzie. Wyprzedzanie trwa krócej niż decyzja, czy rzeczywiście trzeba wyprzedzać. Nie znaczy to jednak, że Toyota nagle zbudowała elektrycznego hot hatcha. Kierownica jest szybka i precyzyjna, nadwozie dobrze kontrolowane, a trakcja niewzruszona, lecz komunikacja z kierowcą pozostaje uprzejma i służbowa. C-HR+ potrafi jechać bardzo szybko, ale nie opowiada o tym szczególnie ciekawej historii.
Na krętej drodze dodatkowy silnik nie zawsze okazuje się błogosławieństwem. Wersja AWD waży ponad dwie tony i nie potrafi całkowicie ukryć tej masy. Lżejszą odmianę przednionapędową można uznać za bardziej zwinną i harmonijną, podczas gdy 343-konna Toyota wygrywa przede wszystkim brutalnie skutecznym przyspieszeniem. Zawieszenie ma jednak dobre tłumienie, na dłuższych nierównościach zachowuje spokój, a 20-calowe koła nie zmieniają auta w mobilne laboratorium nawierzchni. W mieście resorowanie pozostaje zwarte, lecz na trasie C-HR+ jest cichy, stabilny i zwyczajnie łatwy do prowadzenia.
Równie łatwo żyje się z napędem, przynajmniej na papierze. Akumulator ma 77 kWh brutto i 72 kWh pojemności użytkowej, a specyfikacja obiecuje 501-507 km zasięgu WLTP. Duże koła nie pomagają efektywności, więc Executive nie jest rekordzistą gamy, ale wynik nadal wygląda sensownie. Ładowanie DC osiąga 150 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80% trwa 28 minut. To dobra wartość, choć daleka od popisu technologicznej dominacji. Ciekawsza na co dzień może okazać się ładowarka AC 22 kW (w standardzie w wersji Executive), dzięki której przejście od 10 do 100% zajmuje około 3,5 godziny. Toyota dorzuca też pompę ciepła i przygotowanie baterii, czyli wreszcie traktuje zimę nie jak nieprzewidziany błąd użytkownika.

Kabina jest bardziej tradycyjna niż karoseria, co należy uznać za komplement. Centralny ekran ma 14 cali, ale Toyota nie wykorzystuje go jako pretekstu do usunięcia wszystkich elementów sterowania. Temperaturę ustawia się pokrętłami z małymi wyświetlaczami, na kierownicy są prawdziwe przyciski, a dwa telefony można jednocześnie ładować bezprzewodowo. System działa szybko, choć liczba menu przypomina, że duży ekran nie zawsze oznacza krótką drogę do funkcji. Siedmiocalowy zestaw wskaźników jest czytelny, dopóki kierownica nie zasłoni informacji o zasięgu i baterii, czyli dwóch danych mających w elektryku pecha być dość istotnymi.
Nie jest elektryczną wersją C-HR-a, tylko osobnym SUV-em z 343 KM, napędem 4×4 i ceną, która może okazać się jego najmocniejszym argumentem
Jasnoszara, syntetyczna tapicerka zamszowo-skórzana to jeden z najlepszych elementów konfiguracji. Ciemne wnętrza krytykowano za ponurą atmosferę i mocniej widoczne twarde plastiki, natomiast jasne wykończenie dodaje kabinie przestrzeni i poprawia odbiór jakości. Ta nadal nie jest luksusowa w niemieckim sensie słowa, ale montaż robi solidne wrażenie, fotele są wygodne, a pozycję za kierownicą łatwo dopasować. Toyota nie próbuje uwodzić dekoracjami rodem z hotelowego lobby. Raczej buduje wrażenie, że po kilku latach nic nie zacznie skrzypieć na progu zwalniającym.

Z tyłu miejsca na nogi jest sporo, a 900 mm odległości między rzędami potwierdza, że wydłużony rozstaw osi nie służy wyłącznie tabeli. Opadający dach i wysoka linia okien ograniczają jednak poczucie przestrzeni, szczególnie u wyższych pasażerów. Bagażnik mieści 416 litrów. Ma regularny kształt, regulowaną podłogę i miejsce na kable, ale w klasie rodzinnych elektryków nie jest liczbą, którą Toyota powinna drukować największą czcionką. Praktycznym argumentem AWD pozostaje możliwość holowania przyczepy o masie 1 500 kg, dwukrotnie cięższej niż w mocniejszej odmianie FWD.
Wyposażenie Executive jest bogate nawet według dzisiejszych standardów. Są reflektory Matrix LED, kamery 360 stopni, elektryczna klapa, podgrzewane fotele, kierownica i przednia szyba, dwustrefowa klimatyzacja oraz zestaw asystentów wystarczający do założenia niewielkiego centrum kontroli lotów. Toyota T-MATE potrafi realnie pomóc, ale część systemów bywa nadgorliwa i lubi przypominać o swojej obecności częściej, niż wymaga tego sytuacja. Fizyczne sterowanie podstawowymi funkcjami ogranicza na szczęście liczbę chwil, w których człowiek walczy z samochodem o prawo do prostej decyzji.
Najmocniejszym argumentem tej konfiguracji może być cena. Za 215 900 PLN otrzymujemy 343 KM, napęd 4×4, duży akumulator, ładowarkę AC 22 kW i niemal kompletne wyposażenie. Nie jest to okazja z kosza przy kasie, ale zestaw wygląda uczciwie. Do tego dochodzi gwarancja na baterię wynosząca osiem lat lub 160 000 km oraz możliwość przedłużenia ochrony do dziesięciu lat albo miliona kilometrów w programie wymagającym corocznych przeglądów. Toyota wie, że w świecie elektromobilności zaufanie bywa równie ważne jak przyspieszenie.
C-HR+ Executive AWD jest więc autem lepszym, niż sugeruje historia elektrycznych początków Toyoty, ale mniej ekscytującym, niż zapowiadają 343 KM. Szybkość ma tu charakter narzędzia, nie osobowości. Najmocniejsza wersja daje świetną trakcję, możliwość holowania i satysfakcję przy mocniejszym wciśnięciu pedału, lecz nie staje się przez to samochodem sportowym. Jest za to dobrze wyciszona, wygodna, sensownie wyposażona i wystarczająco efektywna, by elektryczność przestała być głównym tematem każdej podróży. Być może właśnie na tym polega jej największy sukces.
Specyfikacja
- CENA MODELU TESTOWEGO 207 900 PLN
- NAPĘD elektryczny, AWD
- MOC 343 KM
- PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 180 km/h
- 0-100 KM/H 5,2 sekundy
- ZUŻYCIE W CYKLU MIESZANYM (WLTP) 501-507 km
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Toyota C-HR+ nie wygłasza manifestu przyszłości – po prostu sprawia, że teraźniejszość coraz rzadziej potrzebuje silnika spalinowego.
Plusy
Świetne osiągi i trakcja. Bogate wyposażenie. Ładowarka AC 22 kW. Dobry komfort i wyciszenie. Atrakcyjna cena konfiguracji.
Minusy
Przeciętna pojemność bagażnika. Ograniczone poczucie przestrzeni z tyłu. Osiągi ciekawsze niż prowadzenie.



