Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Testy

TEST: Nanoleaf Lines

Projektując tę dekorację, Nanoleaf poszedł po najmniejszej linii oporu.

Minimalizm w sztuce wystroju wnętrz można interpretować na wiele sposobów. Dla jednych minimalistyczne okażą się meble o prostych liniach i organiczne akcesoria, zaś inni postawią na monochromatyczny metal i awangardowe, geometryczne formy. Produkty Nanoleaf pasują do obydwu tych wizji: podświetlane dekoracje mogą podkreślać nowoczesność wnętrza lub wprowadzać doń przytulny nastrój. W ofercie firmy właśnie pojawił się nowy kształt paneli, tym razem umożliwiający nam rysowanie świetlnych symboli na ścianach – sprawdźmy, czy Lines okażą się podobnym hitem co ich poprzednicy. 

Zgodnie z tradycją w zestawie startowym Nanoleaf Lines znajdziemy dziewięć elementów. Oprócz nich, w opakowaniu znajdziemy kilka samoprzylepnych elementów łącznikowych, w tym jeden pełniący rolę kontrolera. Ten ostatni został wyposażony w przewód, za pomocą którego podłączymy instalację do zasilania; znajdziemy na nim również miniaturowy router Thread. 

Zanim zdecydujemy się na konkretny kształt instalacji (my wybraliśmy prosty wzór z trzech połączonych trójkątów) i zaczniemy przymocowywać panele do ściany, warto włączyć aplikację mobilną Nanoleaf i znajdującą się w niej funkcję Layout Assistant. Pozwala ona zaplanować dekorację w wirtualnej przestrzeni, pokazując, jak wiele miejsca musimy wygospodarować i w którym miejscu najlepiej umieścić kontroler. 

Przed przyklejeniem kompozycji, warto ją także ułożyć na podłodze i podświetlić; w ten sposób upewnimy się, że nasz wymarzony wzór wygląda tak, jak go sobie wyobrażaliśmy. W przypadku pomyłki nic strasznego się nie stanie – Nanoleaf zadbało o to, żeby łączniki Lines odczepiały się od powierzchni bez zrywania farby – ale montaż paneli jest na tyle czasochłonny, że lepiej przeprowadzić go raz a dobrze. Ostatnim krokiem okazało się podłączenie instalacji do domowego Wi-Fi; aby to zrobić, wystarczy zeskanować smartfonem kod QR umieszczony na zasilaczu. 

Gdy linie znalazły się już w żądanym miejscu… cóż, początkowo zrobiły na nas mniejsze wrażenie, niż się spodziewaliśmy. Niepodświetlone panele wyglądają niezbyt imponująco, w szczególności na białej ścianie, gdzie zlewają się z tłem. Zdanie to zmieniliśmy, gdy tylko włączyliśmy podświetlenie: instalacja rozjarzyła się feerią jasnych świateł, płynnie przechodzących z barwy w barwę. W aplikacji mobilnej do dyspozycji otrzymujemy kilka scen, czyli zdefiniowanych sposobów świecenia: od tych statycznych, po dynamiczne, imprezowe. Mamy także opcję stworzenia własnych programów: każdy panel może być jednocześnie podświetlany na dwa spośród ponad 16 milionów dostępnych odcieni, co daje spore możliwości w projektowaniu barwnych animacji. 

Podobnie jak inne produkty Nanoleaf, Lines zostały wyposażone w mikrofon, za pomocą którego mogą rejestrować dźwięki otoczenia i pulsować kolorami w rytm odtwarzanej muzyki: aby „rytmiczne sceny” działały najdokładniej, głośnik powinien znajdować się w pobliżu ściany, na której znajduje się dekoracja. Ciekawą funkcją okazał się Screen Mirror, synchronizujący kolory podświetlenia z tym, co dzieje się na ekranie komputera. Aby skorzystać z tej funkcji, konieczne jest zainstalowanie oprogramowania Nanoleaf na pececie lub Macu. Szkoda jedynie, że producent nie pomyślał także o wersji na telewizory. 

W Lines brakowało nam także dotykowego sterowania panelami, które jest obecne w innych produktach Nanoleaf. Zamiast niego, do zarządzania oświetleniem możemy wykorzystać przyciski umieszczone na węźle-kontrolerze, za pomocą których przejdziemy do innego trybu pracy, włączymy synchronizację z muzyką lub zmienimy jasność paneli. Do dyspozycji mamy ponadto aplikację mobilną oraz sterowanie głosowe: urządzenie jest kompatybilne z Alexą, Asystentem Google i Siri/HomeKitem, więc powinno bez problemu wpasować się w większość instalacji smart home. Możemy je także parować z innymi panelami Nanoleaf, znajdującymi się w tym samym pomieszczeniu. 

Nanoleaf Lines to droga impreza: za zestaw startowy z 9 panelami zapłacimy ponad 900 złotych, zaś dodatkowe pakiety zawierające 3 elementy to koszt 275 PLN. Jeśli takie wydatki mieszczą się w twoim budżecie i podoba ci się możliwość tworzenia podświetlanych napisów lub symboli, warto jednak zaprosić je do swojego domu – to naprawdę efektowna dekoracja.

SPECYFIKACJA

  • CENA 920 PLN (9-pak)
  • KOLORY ponad 16 milionów
  • PODŚWIETLENIE statyczne, dynamiczne, w rytm muzyki, odbicie ekranu
  • JASNOŚĆ 20 lumenów
  • ŁĄCZNOŚĆ Wi-Fi
  • INTEGRACJA HomeKit, Asystent Google, Alexa, Razer Chroma, IFTTT, SmartThings, Thread
  • WYMIARY 278,5 x 20 x 8 mm (pojedynczy panel)

Werdykt
79

NASZYM ZDANIEM...

Nanoleaf Lines to prosty, acz kosztowny sposób na zmianę nastroju każdego wnętrza.

Plusy

Barwne, wyraziste światło. Łatwy montaż. Intuicyjna aplikacja. Możliwość sparowania z większością systemów smart home.

Minusy

Bez podświetlenia wyglądają mdło i kiczowato. Brak dotykowego sterowania panelami.

Od jedenastu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Moto

Czy ten elektryczny eksperyment od Mazdy zakończy się sukcesem?

Testy

Generator pary, dzięki któremu wyprasujemy nawet najdelikatniejsze tkaniny.

Testy

Czy ten artystyczny tablet pozwoli nam wyrazić nasze kreatywne inspiracje?

Testy

Najsłynniejszy jeż świata w ujęciu smart home? Dlaczego nie!