Soundbary zrobiły dla domowego kina mniej więcej to, co automatyczne skrzynie biegów dla samochodów – wielu osobom wystarczają, są wygodne i nie wymagają doktoratu z obsługi. Ale jeśli ktoś nadal lubi, gdy dźwięk nie tylko dochodzi z okolic telewizora, lecz faktycznie porusza się po pokoju, Yamaha ma dla niego dwa nowe argumenty. Firma zaprezentowała amplitunery AV RX500A i RX300A, czyli modele celujące w użytkowników, którzy chcą zbudować klasyczne kino domowe, ale bez wchodzenia w rejony sprzętu dla ludzi, którzy przed seansem kalibrują salon z precyzją realizatora dźwięku z Abbey Road.
RX500A to konstrukcja 7.2-kanałowa, RX300A – 5.2-kanałowa. Oba modele obsługują Dolby Atmos, ale robią to w różny sposób. Droższy RX500A pozwala zbudować konfigurację 5.2.2 z realnymi kanałami wysokościowymi, więc można podłączyć głośniki sufitowe albo moduły odbijające dźwięk od sufitu. RX300A pozostaje przy układzie 5.2 i korzysta z wirtualizacji efektów wysokościowych, wspieranej także przez DTS Virtual:X. W praktyce oznacza to mniej kabli, mniej wiercenia i mniejszą szansę na rozmowę z domownikami zaczynającą się od słów: „a po co nam głośnik w suficie?”.

W obu amplitunerach Yamaha postawiła na HDMI 2.1 i zestaw funkcji, które mają znaczenie nie tylko przy filmach, ale też przy konsolach. Są cztery wejścia HDMI, obsługa 4K/120 Hz i 8K/60 Hz, Dolby Vision, HDR10+, eARC, ALLM oraz VRR. Czyli: obraz może być płynny, opóźnienia niższe, a amplituner nie powinien być wąskim gardłem między konsolą, telewizorem i kanapą. To ważne, bo współczesne kino domowe coraz rzadziej służy tylko do oglądania filmów – równie często przełącza się między Netfliksem, meczem, Blu-rayem, YouTube’em i grą, w której człowiek po raz kolejny tłumaczy sobie, że przegrał przez input lag.
RX500A dostaje też pełniejsze funkcje sieciowe. Obsługuje Spotify Connect, Google Cast, AirPlay 2, TIDAL Connect i Qobuz Connect, więc może pełnić rolę centrum muzyki w domu, nie tylko dodatku do telewizora. Oba modele mają Bluetooth Multipoint, pozwalający sparować dwa urządzenia jednocześnie i szybciej przełączać się między źródłami. To drobiazg, ale z tych, które po tygodniu zaczynają mieć większe znaczenie niż kolejna linijka w specyfikacji.
Yamaha zwraca uwagę także na łatwiejszą konfigurację. Quick Guide prowadzi użytkownika przez ustawienie głośników, telewizora i podłączonych urządzeń, a automatyczna korekcja akustyki pomieszczenia wykorzystuje dołączony mikrofon, żeby dopasować brzmienie do warunków w pokoju. Nie zastąpi to idealnego salonu, grubych zasłon i cierpliwego akustyka, ale może uratować sporo osób przed ustawieniem kina domowego „na oko”, czyli najstarszą i najczęściej zawodzącą metodą audiofilską.

W środku znalazły się również rozwiązania znane z wyższych modeli Yamahy, w tym A.R.T. Wedge – dodatkowa centralna nóżka, która ma ograniczać wibracje obudowy. Producent podkreśla też konstrukcję sekcji HDMI, chłodzenie i układ ścieżek sygnałowych, czyli te elementy, których nie widać na froncie urządzenia, ale które mają znaczenie wtedy, gdy amplituner przez kilka godzin obsługuje jednocześnie dźwięk przestrzenny, obraz wysokiej rozdzielczości i domowe „jeszcze jeden odcinek”.
Na co dzień pomóc mają tryby Pure Direct, Stereo, Movie i Night oraz cztery przyciski Scene, pod które można zapisać własne ustawienia. RX300A trafi do autoryzowanych dealerów w sierpniu, a RX500A we wrześniu. Ceny dla polskiego rynku nie zostały jeszcze podane.



