Rayman ma w sobie coś, czego wielu bohaterom gier nigdy nie udało się podrobić: lekkość. Nie tę wynikającą z braku rąk i nóg, choć to oczywiście pomaga w rozpoznawalności, ale z poczucia, że jego świat od początku rządził się logiką snu, kreskówki i bardzo dobrej animacji, która nie musiała nikomu udowadniać, że jest „dla dorosłych”. Teraz Ubisoft wraca do tego świata w Rayman Legends Retold, nowej wersji klasycznej platformówki z 2013 roku.
Gra została zapowiedziana podczas Sony State of Play i ukaże się 1 października na PlayStation 5, Xbox Series X|S, Nintendo Switch 2, PC przez Ubisoft Connect, Steam i Epic Games Store, a także w usługach Ubisoft+, GeForce Now i Blacknut. Za projekt odpowiadają Ubisoft Montpellier i Ubisoft Milan, przy wsparciu kilku innych zespołów Ubisoftu oraz studia Pastagames.
Nie jest to jednak zwykłe podbicie rozdzielczości i wysłanie starego Raymana na siłownię. Rayman Legends Retold ma zaoferować nową oprawę 3D, świeżą fabułę oraz w pełni udźwiękowione scenki przerywnikowe. W centrum historii znów znajdzie się Polana Marzeń, tym razem zagrożona przez tajemniczego złoczyńcę, który najwyraźniej uznał, że chaos w krainach to znacznie lepszy pomysł niż spokojna egzystencja wśród Teensies.
Do przygody wrócą Rayman, Globox, Barbara, Grand Minimus i Murphy. Gra pozwoli bawić się solo albo w lokalnej kooperacji dla maksymalnie czterech osób, czyli dokładnie w tym trybie, w którym platformówki potrafią w kilka minut przejść od rodzinnej zabawy do cichej wojny o to, kto znowu zepsuł skok. Ubisoft obiecuje dynamiczne etapy, szybowanie, walkę, ukryte Teensies do uratowania oraz zupełnie nowy, szósty świat.









Wśród nowości pojawią się także loty na smokach, Jaskinia Prób oraz cztery nowe muzyczne poziomy. To ostatnie brzmi szczególnie dobrze, bo muzyczne etapy były jedną z najbardziej pamiętnych części Rayman Legends – rytmiczne, absurdalne i precyzyjne w sposób, który sprawiał, że gra chwilami zamieniała się w interaktywny teledysk po kilku espresso.
Powróci również Kung Foot, czyli tryb, który z poważną piłką nożną ma mniej więcej tyle wspólnego, co Globox z elegancją ruchu, ale właśnie dlatego działał. W nowej wersji dostanie ulepszone sterowanie, bonusy oraz możliwość dostosowywania zasad.
Ubisoft zapowiada też rozszerzoną ścieżkę dźwiękową. Obok znanych motywów pojawią się nowe kompozycje Christophe’a Hérala i Granta Kirkhope’a. To nazwiska, które w świecie kolorowych, charakterystycznych platformówek nie znalazły się przypadkiem – Héral odpowiadał wcześniej za muzykę do Raymana, a Kirkhope ma za sobą m.in. prace przy klasykach Rare.
Rayman Legends Retold będzie kosztować 39,99 EUR w edycji standardowej. Zamówienia przedpremierowe obejmą pakiet Hoodlum Havoc z dwoma strojami dla Raymana i Globoxa, inspirowanymi Rayman 3: Hoodlum Havoc. W standardzie znajdzie się także Rayman Origins: Enhanced Edition, czyli odświeżona wersja wcześniejszej platformówki 2D z obsługą 4K i 60 kl./s, nowymi znajdźkami, nagrodami oraz dodatkowymi usprawnieniami, w tym haptycznym sprzężeniem zwrotnym na kompatybilnych kontrolerach.
Poza edycją standardową Ubisoft przygotuje cyfrową edycję Deluxe z pakietem Retro, czterema strojami i galerią grafik, a także fizyczną edycję Launch z drukowaną mapą Polany Marzeń, trzema litografiami i ozdobnym pudełkiem. Będzie też osobny pakiet ulepszenia Deluxe dla tych, którzy najpierw kupią podstawową wersję, a potem przypomną sobie, że jednak lubią dodatkowe stroje.
Powrót Raymana nie jest może branżowym trzęsieniem ziemi, ale jest czymś równie rzadkim: przypomnieniem, że platformówka może być szybka, piękna, zabawna i pozbawiona miny, jakby właśnie pisała doktorat z własnej mitologii. A jeśli Ubisoft rzeczywiście zachowa rytm oryginału, zamiast tylko przykleić mu współczesne efekty, Polana Marzeń może znów okazać się miejscem, do którego warto wrócić.



