SOCJAL
Do góry


TEST: Parrot Anafi

Anafi wywołał wiele emocji w środowisku pilotów dronów. Czy ten Parrot to as przestworzy czy też raczej ptak-nielot?

Wielu producentów próbowało trudnej sztuki obalenia niepodzielnych rządów DJI na rynku dronów premium, ale do tej pory żaden z nich nie odniósł sukcesu. Co ciekawe, to nie Chińczycy zapoczątkowali trend na komercyjne minidrony, tylko Francuzi z Parrot. Ich AR Drone z 2010 roku był prawdziwym przebojem. Czy nowy model ich produkcji, Parrot Anafi, ma szansę podbić serca pilotów? Na papierze wszystko wygląda dobrze – dron jest tańszy niż DJI Mavic Air o jakieś 600 PLN i ma niemal takie same umiejętności. Problem pojawia się w momencie, gdy przechodzimy do praktyki…

NIEZNOŚNA LEKKOŚĆ BYTU

Parrot Anafi waży jedynie 320 gramów, co czyni go jednym z najlżejszych dronów z kamerą dostępnych na rynku. W teorii mała masa to zaleta – lekka konstrukcja zapobiega poważnym uszkodzeniom sprzętu podczas upadku na ziemię – ale wpływa ona również na sterowanie podczas wietrznej pogody. Po złożeniu ramion Anafi nadaje się do transportu. 244 mm długości uniemożliwia schowanie go do kieszeni, ale na szczęście producent dorzucił do zestawu specjalne etui, które chroni drona przed przypadkowymi uszkodzeniami po włożeniu do torby podróżnej.

Mimo wyglądu przywodzącego na myśl gigantycznego komara, inspiracją do stworzenia Anafi były pszczoły. W przedniej części drona zamontowany został trzyosiowy, 180-stopniowy gimbal, na którym osadzona jest kamera. Taka konstrukcja umożliwia rejestrowanie sceny rozgrywającej się bezpośrednio pod lub nad urządzeniem, bez ryzyka, że przy okazji nagramy obracające się śmigła. W porównaniu ze smukłym i nowoczesnym DJI Mavic Air, Anafi wygląda jednak trochę jak plastikowa zabawka, na dodatek taka w kształcie monstrualnego owada.

PANEL STEROWANIA

Możliwość podładowania akumulatorów drona za pomocą portu USB-C to zdecydowany plus – dzięki temu zasilimy go dzięki powerbankowi. Niestety, ten sposób ładowania jest potwornie mało wydajny i trwa całe wieki. Szczęśliwi posiadacze wydajnych powerbanków i specjalnych przewodów zamkną się w 105 minutach, ale skorzystanie ze zwykłej ładowarki do telefonu zajmuje trzy godziny. To bardzo długo jak na 25 minut lotu – niby Anafi potrafi unosić się w powietrzu o 5 minut dłużej niż DJI Mavic Air, ale jest to okupione nieproporcjonalnie dłuższym ładowaniem. Osoby, którym zależy na nagrywaniu więcej niż 25 minut zawartości naraz, powinny zaopatrzyć się w zapasowe akumulatory kosztujące 370 PLN.

Kontroler Anafi sprawia wrażenie solidniejszego od samego drona. Jego masywną bryłę trudno schować do kieszeni, a mimo dużych wymiarów znalazło się na nim tylko kilka przycisków. Oprócz standardowych guzików odpowiedzialnych za start i sprowadzenie urządzenia na ziemię, do dyspozycji otrzymujemy spust migawki aparatu i reset ustawień gimbala. Całości dopełniają dwa joysticki do obsługi zoomu i kąta nachylenia kamery.

Przegródka na telefon zmieści większość smartfonów mniejszych niż iPhone Plus. Anafi współpracuje zarówno z urządzeniami z Androidem, jak i tymi korzystającymi z iOS. Aplikacja Parrot FreeFlight 6 została zaprojektowana w intuicyjny, przyjazny dla użytkownika sposób, chociaż jest dość uboga w opcje konfiguracji urządzenia. Podczas lotu dron strumieniuje nagrywany obraz w jakości HD na ekran telefonu. Jakość transmisji przeważnie jest dobra, chociaż czasami zdarzają się opóźnienia i zakłócenia. Na szczęście materiał zapisany na karcie microSD jest pozbawiony tych niedoróbek.

W POWIETRZU

Skończmy już to techniczne gadanie i przejdźmy do najważniejszego aspektu Anafi, czyli lotu. Wbrew pozorom, dron od Parrot to niezbyt dobry wybór dla zupełnie początkujących pilotów – ci powinni zainteresować się raczej jego konkurencją. Przede wszystkim w oczy rzuca się brak automatycznego systemu wykrywania i omijania przeszkód. Utrudnia to sterowanie w zatłoczonych lub ciasnych miejscach.

Na dodatek przeszkodą w swobodnym nagrywaniu jest wspomniana już mała masa urządzenia. Leciutki Anafi ma tendencje do dryfowania na mocniejszym wietrze i gubienia toru lotu. Połączenie Wi-Fi i GPS jest stabilne w całym zasięgu drona, ale należy uważać, żeby nie odlatywać nim zbyt daleko – niespodziewany podmuch wiatru może porwać sprzęt poza zasięg komunikacyjny. Bardzo ważne jest również dobre rozpoznanie terenu na którym będziemy latać i zaplanowanie trasy z daleka od przeszkód.

Dużym plusem jest natomiast cicha praca drona. Anafi unosi się w powietrzu niemal bezgłośnie, co spodoba się osobom lubiącym uwieczniać swoje przygody. Szkoda tylko, że opcja śledzenia użytkownika w aplikacji zamknięta jest za kuriozalną opłatą w wysokości 67 złotych, a po włączeniu zdarza jej się po prostu nie zadziałać. Przekreśla to szanse urządzenia wśród miłośników sportów ekstremalnych – trudno jest wykonywać efektowne akrobacje, kiedy musimy ciągle uważać, aby nasz sprzęt nie odleciał w nieznanym kierunku.

GWIAZDORSKIE AMBICJE

Nie wszystkim grupom docelowym zależy na tym, żeby dron latał samodzielnie – filmowców-amatorów interesują przede wszystkim jego umiejętności w zakresie nagrywania materiału. Pod tym względem Anafi plasuje się mniej więcej na równi z DJI Mavic Air, a nawet pokonuje konkurenta w jakości nagrań wykonanych w słabym świetle. Propozycja Parrot może kręcić filmy 4K – zwyczajne 2160p lub w specjalnym, poszerzonym trybie Cinema 4K – i robić zdjęcia w rozdzielczości 21 Mpix. Matryca CMOS 1/2,4-cala od Sony zapewnia ostre, pełne detali obrazy o bogatym kontraście. Aparat wyposażony jest także w funkcję nagrywania materiału HDR i zapisywania zdjęć w formacie DNG, który zawiera te same dane co popularny RAW.

Co ciekawe, Anafi posiada funkcję bezstratnego zoomu – maksymalne przybliżenie to 2,8x w jakości Full HD i 1,4x w 4K. Przybliżony obraz charakteryzuje się tą samą jakością, co ten wykonany przy domyślnych ustawieniach. Trójosiowy gimbal sprawuje się natomiast co najwyżej poprawnie. Jedna z osi jest cyfrowa, co negatywnie wpływa na płynność ruchu kamery, jednak podczas filmowania zbytnio to nie przeszkadza. Największy problem stanowi natomiast sterowanie „główką” drona. Joystick odpowiadający za jej ustawienie jest nieprecyzyjny i powoduje częste problemy z nachyleniem gimbala do odpowiedniej pozycji. Wykonanie gładkiego, łagodnego przejścia między różnymi ustawieniami kamery, wymaga anielskiej cierpliwości i łutu szczęścia. Szkoda, że ten element został tak niedopracowany, utrudnia on bowiem skorzystanie z najciekawszej funkcji Anafi, czyli możliwości nagrywania zawartości znajdującej się bezpośrednio nad lub pod dronem. W praktyce korzystaliśmy z niej dość rzadko, ale osoby z artystycznym zacięciem na pewno docenią możliwość przedstawienia świata z nietypowej perspektywy.

Wybór automatycznych trybów pracy w Parrocie nie zachwyca – oprócz tych dostępnych jedynie po dopłaceniu (ach, te mikrotransakcje), do dyspozycji mamy bumerang, orbitowanie i efektowny, inteligentny zoom, przeniesiony rodem z hollywoodzkich produkcji.

W SZCZĘKACH ABSURDU

Efekt, o którym mowa, nosi nazwę dolly zoom i był chętnie wykorzystywany przez wielu mistrzów kina z Alfredem Hitchcockiem na czele – zobaczysz go chociażby w Szczękach czy Zawrocie głowy. Zabieg ten polega na jednoczesnym przybliżaniu kamery do filmowanego obiektu i oddalaniem obiektywu. W efekcie otrzymujemy dramatyczne nagranie osoby lub przedmiotu z płynnie zmieniającą się perspektywą tła. Prawidłowe wykonanie dolly zoom to zadanie dla profesjonalnych operatorów; w Anafi tryb ten jest zautomatyzowany. Szczególnie dobrze prezentują się w nim nagrania na tle wysokich budynków lub ścian skalnych.

Wart uwagi jest również tryb Cameraman, który blokuje nagrywanie na jednym obiekcie, podczas gdy użytkownik może swobodnie sterować dronem. Za pomocą tej opcji łatwo jest zrobić użytek z dużego zasięgu kamery. Jak już wspomnieliśmy, wiele opcji nagrywania zostało ukryte za dodatkowymi opłatami. Mikropłatności niespodziewanie windują cenę urządzenia do poziomu konkurencyjnego Mavic Air.

W ogóle lepiej zwrócić uwagę na propozycję DJI – za kilka stów więcej otrzymamy bowiem łatwego w sterowaniu, stabilnego drona z niezłą kamerą i fajnym sterowaniem za pomocą gestów. Parrot Anafi to sympatyczne, ale niedopracowane i pełne błędów urządzenie, które trudno komukolwiek polecić z czystym sumieniem.

SPECYFIKACJA

  • Kamera 21 Mpix z zoomem 2,8x
  • Wideo 4K HDR
  • Czas lotu 25 minut
  • Zasięg 4 km
  • Maksymalna prędkość 55 km/h
  • Łączność GPS, GLONASS, Wi-Fi, USB-C
  • Wymiary 240 x 175 x 65 mm (rozłożony) 244 x 67 x 65 mm (złożony)
  • Waga 320 g

Werdykt
  • Design - 66
  • Jakość wykonania - 52
  • Funkcjonalność - 40
  • Cena - 49
52

Naszym zdaniem...

Plusy Cichy, długi lot. Bardzo dobra kamera nagrywająca w HDR.
Minusy Słabe sterowanie, mikrotransakcje przy sprzęcie za trzy tysiące złotych, niestabilna konstrukcja.
Podsumowując Gdyby nie szereg błędów sprzętowych i luk w oprogramowaniu, Parrot Anafi byłby niezłym dronem dla filmowców. Teraz niestety jest jedynie nieudanym gadżetem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Testy

  • TEST: Razer Nommo Pro 2.1

    Czy głośniki Nommo Pro od Razera zrobią z ciebie profesjonalnego gracza?

    Agnieszka Stradecka16/11/2018
  • TEST: FiiO M7

    Odtwarzacz, w którym liczy się tylko jedno - perfekcja brzmienia.

    Agnieszka Stradecka07/11/2018
  • TEST: HP Envy x2

    Smartfon w skórze laptopa. Brzmi intrygująco, jednak czy takie połączenie sprawdzi się w praktyce?

    Michał Lis06/11/2018
  • TEST: Creative Sound Blaster FRee

    Na tapecie nowoczesny i wszechstronny głośnik Bluetooth.

    Michał Lis02/11/2018
  • TEST: GoPro HERO7 Black

    Profesjonalna kamera w rękach sportowca-amatora? Jak nowy flagowiec GoPro poradzi sobie z tym wyzwaniem?

    Marcin Kubicki31/10/2018