SOCJAL
Do góry


TEST: Keecker

Coraz chętniej wpuszczamy roboty do naszych domów. Sprawdź, czy warto otworzyć drzwi Keeckerowi.

Technologia stoi na progu wielkiego przełomu. Wszystkie nowe osiągnięcia w zakresie czujników, sztucznej inteligencji i systemów uczenia maszynowego oznaczają, że już wkrótce do naszych domów zawitają roboty-pomocnicy – przy odrobinie szczęścia nie skończy się to buntem maszyn. Szlak, który przetarły roboty sprzątające, wiedzie w bardzo ciekawym kierunku, a jednym z pierwszych robotów, które na nim spotkamy, jest Keecker.

UROCZY MALUCH

Keecker ma niecałe 40 centymetrów wzrostu, a niewielkie kółeczka upodobniają go do małego Daleka z Doktora Who. Robot wypełniony jest sprzętem audio-wideo – jego głównym celem jest zastąpienie twoich dotychczasowych telewizorów i głośników. W górnej części robota znajduje się projektor HD, który może wyświetlić obraz z Android TV na dowolnej powierzchni: specjalnym ekranie, ścianie, suficie, czy gdzie tylko zapragniesz. Za udźwiękowienie filmu odpowiadają cztery przetworniki pełnozakresowe i subwoofer. Oznacza to, że Keecker może podążać za tobą po całym domu, w każdym pomieszczeniu oferując ci kuszącą możliwość odpalenia nowego odcinka serialu z Netfliksa.

Na początku warto pozwolić robotowi wykonać cyfrową mapę domu, która pomoże mu w dokładniejszym wykonywaniu twoich poleceń. Każdemu obszarowi możesz nadać nazwę i określić w nim miejsca szczególnie dobrze nadające się do projekcji, na przykład ściany bez obrazów.

Sterowanie Keeckerem jest możliwe na dwa sposoby: poprzez aplikację i za pomocą komend głosowych. To ostatnie przydaje się tylko wtedy, gdy robot jest w zasięgu twojego głosu (lub jeśli wydasz mu polecenie za pomocą inteligentnego głośnika z Alexą albo Asystentem Google), ale nie oszukujmy się – jest znacznie fajniejsze niż wybór opcji na ekranie smartfona.

PIERWSZE KROKI

Uruchomienie i konfiguracja robota są proste – przez cały proces przeprowadzi cię aplikacja mobilna. Po dodaniu do niej Keeckera, wyświetli ona listę dostępnych robotów. Jeśli zdecydowałeś się na przygarnięcie całej trzódki elektronicznych maluchów, będziesz mógł zmienić ich nazwy i sprawdzić, które z nich połączone są przez Bluetooth, Wi-fi, a które przez chmurę. Samo połączenie Bluetooth ogranicza możliwości streamingowe Keeckera, ale wystarcza do wydawania mu poleceń. Wi-fi i chmura mają praktycznie takie samo zastosowanie, a różnią się tylko szybkością wykonywania poleceń.

Już podczas pierwszego uruchomienia aplikacja będzie zachęcała cię do wykonania wirtualnej mapy domu. Proces ten doskonale pokazuje, że korzystanie z Keeckera jest często nazbyt przekombinowane. Po włączeniu mapowania byliśmy przekonani, że urządzenie samo wykona całą pracę, korzystając z wbudowanych czujników laserowych – tak ten system działa na przykład w robotach sprzątających Roomba. Okazało się, że Keecker nie jest aż tak przyjazny dla użytkownika: musieliśmy sami sterować nim za pomocą wirtualnego joysticka, aż do momentu, gdy robot zapisał ułożenie całego domu w pamięci. Urządzenie płynnie porusza się po twardych podłogach, ale na dywanach i wykładzinach jego niewielkie kółka potrafią się zaciąć.

W tym samym menu co mapowanie, znajduje się także opcja sterowania Keeckerem i włączania jego kamer. Opcja ta całkiem przydaje się jako dodatkowy system bezpieczeństwa – gdy akurat nie ma cię w domu, możesz pojeździć Keeckerem po pomieszczeniach i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Jakość strumieniowanego wideo jest dość średnia, ale wystarczy, aby rozpoznać gościa. Poza tym kamery nie mają żadnego zastosowania.

Podczas testów Keecker okazał się najbardziej przydatny, gdy podczas weekendowej wycieczki trzeba było sprawdzić, czy na pewno wyłączyliśmy kran w kuchni (wyłączyliśmy). Żaden problem: wystarczy odpalić aplikację, włączyć kamerę robota i poprowadzić go ze stacji dokującej do żądanego pomieszczenia. Mimo tego trudno pozbyć się wrażenia, że to zmarnowany potencjał. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby Keecker pełnił te same funkcje co kamera bezpieczeństwa i samodzielnie rejestrował niepokojące zjawiska, a nie tylko reagował na nasze polecenia.

WPADNIJ NA IMPREZĘ

Aplikacja mobilna ma jeszcze jedną ważną funkcję, w której na pewno spędzisz najwięcej czasu – sterowanie serwisami streamingowymi w Android TV. Niestety, projektanci nie do końca przemyśleli projekt interfejsu. Każda aplikacja z zawartością ma inny sposób sterowania: za pomocą strzałek, wirtualnego trackpada lub klawiatury, a przełączanie się pomiędzy nimi jest niewygodne. Niektóre przewiniesz ruchem jednego palca, inne wymagają do tego celu dwóch, a w efekcie powstaje takie zamieszanie, że trudno zapamiętać, którą jak obsługiwać.

Wybór aplikacji na Android TV jest dość ubogi. Do dyspozycji masz wszystkie apki dostępne w sklepie, ale nie uświadczysz wśród nich na przykład takiego Amazon Prime Video. Jeśli korzystasz przede wszystkim z Netfliksa, raczej nie odczujesz dyskomfortu związanego z obsługą Keeckera, ale i tak najwygodniej jest strumieniować zawartość z urządzenia mobilnego.

W niewielkiej obudowie robota trudno byłoby zmieścić potężny projektor, ale oczekiwaliśmy czegoś lepszego. Wyświetla on filmy w jakości ledwie 720p; obraz jest wyblakły i nieciekawy nawet w słabym świetle. Do wyboru dostajemy co prawda kilka ustawień jasności, ale nie należy oczekiwać po nich wrażeń rodem z systemów kina domowego. Keecker całkiem nieźle radzi sobie natomiast z ustawianiem obrazu, poprawnie regulując kąty i ostrość obrazu. Specjalny przycisk „align” służy do odpowiedniego ustawiania robota względem ściany, tak, aby jak najmniej zniekształcał on ekran. Szkoda tylko, że wentylatory chłodzące podzespoły robota są tak głośne.

To i słaba jakość obrazu przemawiają przeciwko robotowi. Jeśli dorzucimy do tego trudności ze strumieniowaniem zawartości, okaże się, że Keecker wcale nie sprawdza się w nadanej mu roli „mobilnego centrum rozrywki”. Owszem, potrafi on odtwarzać filmy i muzykę, ale jedynie poprawnie. Jego zakup będzie uzasadniony tylko w przypadku, jeśli nie przeszkadzają ci te niedociągnięcia.

Jedną z najmocniejszych stron Keeckera jest jego system muzyczny. Nie brzmi on co prawda jak sprzęt dla audiofilów, ale dostarcza głośnego i soczystego dźwięku. Gdyby projektor robota mógł naśladować światła dyskotekowe, byłby on idealnym sprzętem imprezowym.

Oprócz Android TV, na pokładzie urządzenia znajduje się także ukryta apka Keecker Services. Odpowiada ona za rejestrowanie i wykonywanie poleceń głosowych oraz sterowanie ruchami robota. Keecker nie miał problemu z usłyszeniem nas w cichym pomieszczeniu, chociaż przy włączonej muzyce nagle okazał się niemal głuchy. Tempo odpowiedzi jest przeważnie dobre – tylko kilka razy zdarzyło się, że robot zawahał się przed wykonaniem ruchu.

ROBOT(A) DLA ANDROIDA

O istnieniu Keecker Services dowiedzieliśmy się w bardzo prosty sposób. W pewnym momencie aplikacja po prostu zawiesiła się, a my zostaliśmy z nieruchomym robotem, który jednak wciąż wyświetlał dla nas film na Netfliksie. Restart urządzenia przywrócił urządzeniu mobilność, ale nie rozwiązał problemu.

W powyższej recenzji co chwila wytykamy Keeckerowi jakieś wady, należy jednak zauważyć, że przyświecająca mu idea jest genialna. To smutne, że tak fajny koncept obarczony jest tyloma błędami, uniemożliwiającymi swobodne korzystanie z jego funkcji. Na niektóre niedoróbki możemy przymknąć oko, ale jest ich tak dużo, że nie możemy z czystym sumieniem polecić Keeckera jako niezbędnego gadżetu do każdego domu.

Mamy nadzieję, że w drugiej wersji robot nareszcie w pełni rozwinie skrzydła, a miłośnikom mechanicznych pomocników póki co polecamy zakupienie robota sprzątającego. Jest on cichy, funkcjonalny i kompaktowy, pomaga utrzymać czystość w mieszkaniu i nie zawraca głowy zbędnymi notyfikacjami. A, i kota można na nim przewieźć…

SPECYFIKACJA

  • Projektor LED 720p HD, ekran 52-359 cm
  • Głośniki 4x 10 W pełnozakresowe, 50 W subwoofer
  • Kamery górna: 13 Mpix 360 stopni, przednia: 5 Mpix
  • System operacyjny Keecker OS1, Android TV 7
  • Pamięć 32 lub 128 GB
  • Wymiary 39,7 x 38,8 x 37,8 cm
  • Waga 9,4 kg
  • Cena 7 710 PLN

Werdykt
  • Design - 55
  • Jakość wykonania - 60
  • Funkcjonalność - 51
  • Cena - 50
54

Naszym zdaniem...

Plusy Centrum rozrywki na kółkach. Keecker dobrze radzi sobie z interpretacją i wykonywaniem wydanych poleceń. Działa w chmurze lub za pomocą Wi-fi i Bluetooth.
Minusy Funkcje bezpieczeństwa dodane na odczepkę. Słaby projektor i niewiele opcji strumieniowania. Niezbyt dobrze radzi sobie na dywanach i wykładzinach.
Podsumowując Bardzo dobry pomysł, którego wykonanie pozostawia mnóstwo do życzenia.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Testy

  • TEST: Apple iPhone Xs Max

    iPhone dołącza do trendu gigantycznych smartfonów, ale czy warto skusić się na niego dla samego rozmiaru?

    Marcin Kubicki18/01/2019
  • TEST: Creative Sound BlasterX H6

    Słuchawki gamingowe, które mają pomóc nam, usłyszeć każdy odgłos w grze.

    Michał Lis17/01/2019
  • TEST: Yamaha MusicCast Vinyl 500

    Dzięki temu gramofonowi nie będziesz musiał wybierać pomiędzy muzyką analogową a cyfrową.

    Agnieszka Stradecka15/01/2019
  • TEST: Pioneer A-40AE

    Ten zintegrowany wzmacniacz zdobył uznanie światowych specjalistów w dziedzinie audio - i „Magazynu T3”.

    Agnieszka Stradecka14/01/2019
  • TEST: Samsung QLED TV 2018 Q8D

    Testujemy piękny i elegancki telewizor Samsunga - czy zachwycimy się również jego możliwościami?

    Marcin Kubicki09/01/2019