Połącz się z nami

Testy

TEST: HTC U12+

W erze klonów iPhone’a X, HTC U12+ konsekwentnie podąża swoją ścieżką – czy wiedzie ona w dobrą stronę?

Opublikowane

dnia

Magazyn T3

Uwierzcie, recenzowanie flagowców jest trudniejsze, niż się to wydaje. Mamy bowiem do czynienia ze sprzętem projektowanym po to, aby był jak najbardziej „naj” – najszybszy, najpiękniejszy, najbardziej wydajny. Z tego powodu często trudno jest się przyczepić do jakiegokolwiek aspektu telefonu; z drugiej strony łatwo ulec wrażeniu, że wszystkie smartfony z najwyższej półki są takie same.

Tutaj dochodzimy do HTC U12+, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie pod tym względem. Zamiast powielania klisz, stawia on na własny styl i łączy go z typową dla flagowców wszechstronnością.

Szklana pogoda

HTC U12+ to następca zeszłorocznego HTC U11+. Plus w nazwie może być tutaj nieco mylący – nie oznacza ani wyższej specyfikacji, ani większego ekranu. Producent chciał w ten sposób podkreślić, że telefon posiada wszystkie udogodnienia, które najczęściej znajdują się jedynie w wyższych wariantach flagowców.

Do dyspozycji otrzymaliśmy duży ekran o wąskich ramkach, luksusowe szklane wykończenie i doskonale dopasowaną do dłoni obudowę. Smartfon dostępny jest w trzech wariantach kolorystycznych: czarnym, płomiennie czerwonym i niebieskim. Najlepiej prezentuje się ten ostatni. Błękitny U12+ został wyposażony w półprzezroczysty panel, który pozwala podejrzeć podzespoły umieszczone dookoła czytnika linii papilarnych i aparatu. Ten szczegół spodoba się nie tylko technologicznym geekom. Ze względu na szklaną obudowę telefon jest dość ciężki, ale obsługuje się go komfortowo.

Szklane wykończenie jest masywne, ale dobrze wyprofilowany tył telefonu sprawia, że podczas korzystania nie odczuwamy wagi telefonu.

Co ciekawe, HTC U12+ nie jest wyposażony w żadne przyciski. To, co widzicie na zdjęciach, to czujniki ultradźwiękowe. Reagują one na dotyk, ale nie można ich fizycznie wcisnąć. HTC tłumaczy, że rozwiązanie to podyktowane zostało chęcią przedłużenia żywotności urządzenia – brak dodatkowych uszczelek pozwala na lepsze zabezpieczenie telefonu przed przypadkowym zamoczeniem lub zapyleniem oraz uszkodzeniem delikatnych przycisków. Pierwszy kontakt z dotykowymi wybrzuszeniami to szokujące doznanie, ale potem jest tylko lepiej. Czujniki dokładnie wychwytują obecność palców, a każde „wciśnięcie” potwierdzone jest delikatną wibracją. Podobnie jak w przypadku zwykłych guzików, do ich uaktywnienia potrzebna jest odrobina siły, co sprawia, że każde wzięcie telefonu do ręki nie kończy się jego przypadkowym resetem.

W mocnym uścisku

Edge Sense był zdecydowanie najciekawszą nowością HTC U11 – nic dziwnego, że jego udoskonalona forma znalazła się także w nowym flagowcu. Teraz oprócz ściśnięcia, brzegi telefonu rejestrują także dotyk. Urządzenie wyczuwa, kiedy trzymamy je w ręku, dzięki czemu ekran nie obróci się z orientacji pionowej do poziomej, nawet podczas ruszania telefonem. Dwukrotne dotknięcie palcem jednej z krawędzi uruchamia tryb obsługi telefonu jedną dłonią. Funkcjonalna część ekranu automatycznie ulega zmniejszeniu, pozwalając na komfortowe dosięgnięcie kciukiem do każdej ikonki. Tryb ten szczególnie spodoba się osobom o krótkich palcach, które mają problem z jednoręczną obsługą smartfonów.

Szklana obudowa jest doskonale spasowana i wytrzymała. Niestraszne są jej nawet mocne uściski krawędzi.

Edge Sense 2 to jednak przede wszystkim ściśnięcia. HTC U12+ obsługuje dwa rodzaje uścisków: pojedynczy i przytrzymanie. Siłę nacisku ustawiamy podczas pierwszej konfiguracji telefonu, ale można ją w każdej chwili zmienić. Podczas testów najwygodniej korzystało mi się ze średnich ustawień. Jeśli wrażliwość Edge Sense jest bardzo wysoka, może zdarzyć się przypadkowe odpalenie aplikacji. Naciśnięcie wymagające największej siły jest natomiast często odbierane przez telefon jako próba przytrzymania krawędzi, co kończy się uruchomieniem innej opcji.

Warto pobawić się różnymi  ustawieniami tej funkcji, w szczególności, że po kilkunastu minutach przyzwyczajania się, korzystanie z Edge Sense wchodzi w krew. Obydwa rodzaje nacisku mogą służyć do otwierania aplikacji lub uruchomienia konkretnej funkcji. Przykładowo, długie przyciśnięcie krawędzi w aplikacji Aparat powoduje przełączenie pomiędzy przednimi a tylnymi obiektywami, a jedno ściśnięcie – zrobienie zdjęcia. Podobne kontekstowe skróty można przypisywać do każdej popularnej apki.

Należy tutaj wspomnieć o czytniku linii papilarnych, który umieszczony jest w wygodnym miejscu pod tylnym aparatem. Kiedy telefon leży na płaskiej powierzchni i nie mamy dostępu do czytnika, HTC U12+ automatycznie prosi o odblokowanie za pomocą innej metody autoryzacji – do wyboru otrzymujemy standardowy kod PIN, wzór lub hasło.

Jasna strona mocy

Najnowszy smartfon HTC może pochwalić się znakomitą wydajnością. Snapdragon 845, 6 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej (na rynek polski nie trafiła niestety wersja 128 GB) to flagowcowy standard zapewniający płynność działania nawet wymagającym aplikacjom. W teście szczególnie dobrze wypadły koszmarnie zasobożerne „bitewne karcianki” – na HTC U12+ rozgrywka była perfekcyjnie płynna, a aplikacje nie wyrzucały do ekranu głównego. Potężna specyfikacja pozwala także na swobodny multitasking.

Brak fizycznych przycisków to żaden problem – te wirtualne sprawdzają się tak samo dobrze.

Tym, co wyróżnia telefon spośród wielu innych flagowców, jest natomiast wytrzymałość baterii. 3 500 mAh jest doskonale zoptymalizowane – jedno pełne ładowanie starczyło na ponad pięć godzin ciągłego oglądania zawartości online i trzynaście godzin codziennego korzystania. Jeśli z telefonu korzystamy sporadycznie, możemy go spokojnie podłączać do źródła prądu raz na dwa-trzy dni. Smartfon wykorzystuje technologię Quick Charge 3.0, która pozwala na naładowanie baterii od zera do pełna w niecałe dwie godziny. Po podłączeniu HTC U12+ do gniazda USB w laptopie, udało mi się odzyskać około 10% baterii w 25 minut, z kolei przy użyciu ładowarki dołączonej do zestawu, w pół godziny naładujemy urządzenie do 25%.

Samodzielne zarządzanie zużyciem baterii i wydajnością telefonu jest możliwe za pomocą aplikacji HTC Boost+. Służy ona przede wszystkim do usuwania niepotrzebnych plików cache, wyłączania działających w tle aplikacji i odzyskiwania miejsca w pamięci telefonu.

Oczom nie wierzę!

Ekran HTC U12+ to żywy dowód na to, że panele LCD nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Otoczony jest on wąską ramką bez wcięcia – widzicie, nie trzeba kopiować Apple, aby zrobić piękny telefon – i wywołuje zachwyt od pierwszego spojrzenia. Wyświetlacz Super LCD jest jasny, perfekcyjnie ostry i responsywny. Panel charakteryzuje się wyrazistymi kontrastami i świetnym balansem barw, nawet przy najniższym poziomie jasności.

Doskonale widać to chociażby podczas przeglądania zdjęć i filmów wykonanych telefonem. HTC U12+ wyposażony jest w dwa podwójne aparaty: ten z przodu ma dwa obiektywy 8 Mpix, zaś tylny to połączenie obiektywu szerokokątnego 12 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu i teleobiektywu 16 Mpix. Jednostki te świetnie radzą sobie w każdych warunkach oświetlenia: zdjęcia wykonane przy sztucznym, ciepłym świetle, zachowywały oryginalną kolorystykę fotografowanych obiektów, zaś w dobrych warunkach telefon może spokojnie rywalizować z niejednym aparatem kompaktowym. Autofokus UltraSpeed 2 pomaga w szybkim wyostrzaniu obrazu.

Niebieski wariant HTC U12+ zachwyci cię nie tylko delikatnie perłową kolorystyką, ale także półprzezroczystym panelem z tyłu, odsłaniającym podzespoły telefonu.

Nawet w trybie automatycznym kolory na fotkach są nasycone, a fotografowany obiekt pięknie wyeksponowany. Osoby interesujące się fotografią na pewno docenią opcję Pro, za pomocą której można samodzielnie ustawić czułość ISO czy temperaturę kolorów na zdjęciu oraz skorzystać ze specjalnych trybów aparatu dla ujęć nocnych, zbliżeń i ruchu. Do dyspozycji użytkownika oddano także kilkanaście filtrów artystycznych, a w przednim aparacie – nakładki AR.

HTC U12+ może nagrywać filmy w jakości 4K i 60 kl./s z płynnym, filmowym przybliżaniem. Ostre, kolorowe nagrania cieszą oko, ale najwięcej radości dostarczają dodatkowe tryby nagrywania: Hyperlapse i slow-mo. Ten pierwszy służy do tworzenia dynamicznych, poklatkowych filmów; za pomocą drugiego łatwo nakręcić dramatyczne, spowolnione nagrania. Obydwa tryby zachęcają do eksperymentowania podczas kręcenia – wszystkie najważniejsze opcje wyświetlane są bezpośrednio na ekranie, dzięki czemu mamy łatwy dostęp do ustawień.

Sen audiofila

U12+ nie zawodzi także pod względem audio. Telefon wyposażony jest w umieszczone z przodu głośniki BoomSound Hi-Fi, których wzmacniaczem jest… cała obudowa flagowca. Pozwala to na uzyskanie imponującego brzmienia o ładnie wyeksponowanych wokalach, głębokich basach i krystalicznie czystych, delikatnych górach. U12+ wykrywa, jaki rodzaj zawartości odtwarzamy: w trybie muzycznym dźwięk jest bardziej skoncentrowany i nasilony.

Do telefonu dołączono znane z HTC U11 słuchawki z technologią USonic, która mapuje kształt kanału słuchowego i automatycznie dostosowuje parametry audio tak, aby zapewnić jak najlepsze brzmienie.

Mimo kilku drobnych niedociągnięć, HTC U12+ to doskonały smartfon. Jeśli żaden z tegorocznych flagowców nie podbił twojego serca, koniecznie sprawdź U12+ – funkcjonalnego i niebanalnego smartfona.

Specyfikacja

  • System operacyjny Android 8.0 Oreo
  • Ekran 6-calowy Super LCD 2880×1440 px
  • Procesor Qualcomm Snapdragon 845
  • RAM 6 GB
  • Pamięć 64 GB
  • Aparat tylny podwójny 12 Mpix + 16 Mpix
  • Aparat przedni podwójny 8 Mpix + 8 Mpix
  • Bateria 3 500 mAh Quick Charge 3.0
  • Wymiary 156,6 x 73,9 x 8,7 mm
  • Waga 188 g
  • Cena 3 499 PLN

Werdykt

NASZYM ZDANIEM…

U12+ trafił na rynek w środku roku, ale z czystym sumieniem możemy przyznać, że będzie on mocnym konkurentem w walce o tytuł najlepszego smartfona roku 2018.

Wynik
91

Plusy

Nowoczesny design. Kolorowy, kontrastowy ekran. Szybkość działania nawet w wymagających aplikacjach.

Minusy

Brak wejścia słuchawkowego ciągle trochę boli. Przyciski dotykowe wymagają przyzwyczajenia się.

Od dziewięciu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Kontynuuj czytanie
Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Testy

TEST: Naim Mu-so (druga generacja)

Na rynku głośników multiroom pojawił się kolejny mocny gracz, wyposażony w onieśmielającą jakość dźwięku i wiele inteligentnych funkcji.

Opublikowane

dnia

Magazyn T3

Zmiany na dobre nie zawsze widoczne są na pierwszy rzut oka. Wizualnie nowa generacja Naim Mu-so niewiele różni się od luksusowego i stylowego poprzednika, ale pod względem jakości audio to potężny krok do przodu, na dodatek uzupełniony nowymi, użytecznymi opcjami łączności bezprzewodowej.

(więcej…)

Werdykt

NASZYM ZDANIEM...

Mu-so 2 zdobył nasze serca nie tylko potężnym, głośnym brzmieniem, ale także niezawodną funkcjonalnością. To sprzęt wart każdej wydanej złotówki.

Wynik
90

Plusy

Fantastyczny dźwięk, atrakcyjny wygląd, łatwa w obsłudze aplikacja, wsparcie dla wszystkich najważniejszych serwisów streamingowych.

Minusy

Duże wymiary i waga mogą być niepraktyczne w mniejszych mieszkaniach.

Kontynuuj czytanie

Testy

TEST: Garmin Dash Cam Mini

Kamerka samochodowa, która oferuje tylko to, co niezbędne – czy warto zainstalować ją w swoim aucie?

Opublikowane

dnia

Wideorejestratory samochodowe regularnie goszczą na naszych łamach, więc nietrudno jest zaobserwować panujący wśród producentów trend na wyposażanie ich w jak najszersze portfolio dodatków i asystentów. Przy Dash Cam Mini Garmin zdecydował się na pójście w zupełnie inną stronę. Czy malutka, minimalistyczna kamerka przypadnie nam do gustu bardziej niż jej wypasiona konkurencja? 

(więcej…)

Werdykt

NASZYM ZDANIEM...

Dash Cam Mini oferuje wszystkie niezbędne funkcje wideorejestratora… i nic poza tym. To poprawny sprzęt, ale nie może równać się z potężnie wyposażonymi propozycjami konkurencji.

Wynik
67

Plusy

Malutka, ale wyposażona w całkiem niezłą matrycę. Dobra jakość wideo.

Minusy

Słaba łączność ze smartfonem. Bardzo uboga w funkcje. Tryb parkingowy wymaga dopłaty.

Kontynuuj czytanie

Testy

TEST: JBL Partybox 100

Bo na grube imprezy potrzebne jest specjalne udźwiękowienie…

Opublikowane

dnia

przez

Wyobraź sobie, że jesteś organizatorem Imprezy przez duże I. Wśród najważniejszych rzeczy, o które musisz zadbać, na pewno znajdzie się odpowiednie udźwiękowienie. Kieszonkowe głośniki Bluetooth są niezastąpione na domówkach i w plenerze, ale żeby udźwignąć ciężar większego wydarzenia, potrzebne jest potężniejsze nagłośnienie, na przykład w formie Partybox 100 od JBL – najmłodszego członka imprezowej rodziny od JBL.  

(więcej…)

Werdykt

NASZYM ZDANIEM...

Partybox 100 to świetnie zaprojektowany i doskonale wykonany głośnik, zaprojektowany z myślą o imprezach, które trwają od świtu do świtu.

Wynik
81

Plusy

Potężny, donośny i wyrazisty dźwięk. Duża dowolność w ustawianiu głośnika. Może służyć jako maszyna do karaoke i wzmacniacz gitarowy.

Minusy

Brak możliwości sterowania oświetleniem poprzez aplikację. 

Kontynuuj czytanie

Testy

TEST: Oculus Quest

Bezprzewodowe granie w VR? Sprawdźmy, czy Oculus Quest zapoczątkuje rewolucję bez kabli.

Opublikowane

dnia

przez

Magazyn T3

Headsety VR i przewody to nierozłączna para. Kable ciągną się wzdłuż pleców, po podłodze w salonie, od umieszczonych na półkach czujników przestrzennych aż po komputer lub konsolę, wypełniając całą przestrzeń i stwarzając zagrożenie podczas brodzenia w wirtualnej rzeczywistości. Niełatwo jest zapanować nad tą plątaniną, ale teraz można z niej zupełnie zrezygnować. Na rynku ukazał się bowiem Oculus Quest, który obciął wszystkie przewody i zamiast nich zaproponował wygodne, wciągające eksplorowanie VR – takie, o jakim marzyliśmy od wielu lat. 

(więcej…)

Werdykt

NASZYM ZDANIEM…

Oculus Quest ma stać się ambasadorem VR wśród użytkowników, którzy do tej pory nie mieli do czynienia z wirtualną rzeczywistością.

Wynik
83

Plusy

Lekka, bezprzewodowa konstrukcja. Bardzo dobre wrażenia audiowizualne.

Minusy

Mniej mocy niż komputerowe headsety. Gry dostępne jedynie przez Oculus Store.

Kontynuuj czytanie

Testy

TEST: Astell&Kern A&norma SR15

Czy odtwarzacz z nowej kolekcji A&K może konkurować z droższymi modelami?

Opublikowane

dnia

A&norma SR15 to kolejny po ciepło przyjętym AK70 MKII odtwarzacz od Astell&Kern z kategorii „budżetowej”. Trochę trudno przypinać tę łatkę sprzętowi za 3,5 tysiąca złotych, ale gdy weźmiemy pod uwagę najwyższą jakość wykonania i bezbłędne brzmienie, cena ta nie będzie wcale wydawała się wygórowana. 

(więcej…)

Werdykt

NASZYM ZDANIEM…

Poważny gracz na rynku odtwarzaczy hi-fi, który kusi sporymi możliwościami i atrakcyjną ceną.

Wynik
90

Plusy

Ekstrawagancka stylistyka. Wysoka jakość brzmienia, również bezprzewodowo. Intuicyjny interfejs.

Minusy

Stosunkowo mało możliwości personalizacji dźwięku.

Kontynuuj czytanie
Reklama

Popularne