Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Moto

TEST: DS 7 Crossback E-Tense 300

W królestwie rombów wszystko po staremu.

Po tym, jak DS stała się niezależną marką, DS7 Crossback był jej pierwszym nowym modelem: SUVem o charakterystycznym wyglądzie, uderzających detalach i całkowicie skoncentrowany na wyższym segmencie odbiorcy. Trudno nie mieć dużych oczekiwań wobec takiego samochodu. 

Niektóre z nich zostały spełnione, ale niektóre nie, sprawiając, że ciągle myślę o czekającym DS7 głębszym liftingu. Jednak po kolei. Auto zostało zaprojektowane na tej samej platformie co m.in. Peugeot 3008, Opel Grandland i Citroën C5 Aircross. Tego wszystkiego jednak nie widać. DS7 to bowiem wyjątkowy wizualnie samochód, tak na zewnątrz, jak i w środku. Jeśli lubisz auta, przez które przemawia dbałość o wizualne detale, DS7 może być dla ciebie jednym z aut pierwszego wyboru.

E-TENSE 300 to hybryda typu plug-in o mocy 300 KM, z czego 200 KM pochodzi z czterocylindrowego silnika o pojemności 1,6 litra. W drodze z salonu mogłem od razu wypróbować jedną z wizytówek DS: komfort zawieszenia. Tym samym nawiązuje do „prawdziwego” Citroëna DS z 1955 roku, nazywanego także Pike. W związku z tym DS wymyślił system o nazwie Active Scan Suspension. Obraz przed autem jest skanowany przez kamerę umieszczoną za przednią szybą w odległości do 25 m i na tej podstawie zawieszenie automatycznie dopasowuje tryb pracy. System działa do prędkości 130 km/h. Nie zawsze funkcja ta działa poprawnie, ale gdy tak jest, zachwycony byłby nawet prezydent (sic!).  

Wnętrze DS-a nie spodoba się każdemu, ale jedno jest niezaprzeczalne — ma styl. Na górze deski rozdzielczej widać elegancko wyeksponowany zegar marki B.R.M z 12,3-calowym ekranem poniżej. Deska rozdzielcza pokryta jest skórą w romby, który to wzór jest kontynuowany na panelach drzwi.

Elegancja nie współgra tu jednak z ergonomią. Jakby producent na siłę chciał, by DS7 był „inny” niż wszystko. Włączenie ogrzewania fotela wymaga zbyt wielu dotknięć panelu, a takie ustawienia wycieraczek nie są standardowymi z innych aut.

Jednak ta odmienność bywa też znacznie częściej zaletą DS7. Nikt bowiem nie śmie powiedzieć, że jest to kopia Peugeota 5008 czy Opla Grandlanda. DS opracował własny język projektowania z niezliczonymi szczegółami. Wszystkie one mają jedną wspólną cechę: wspomniany kształt rombu. Naprawdę znajdziesz je wszędzie. W tym w kratce wlotu powietrza czy na światłach. Zegar w obiecujący sposób wysuwa się po uruchomieniu silnika. Siada się na skórze z pięknymi szwami, a okna są obsługiwane za pomocą solidnych przycisków.

W DS-ie siedzi się bardzo komfortowo. Fotele są ustawne, kierownica wygodnie leży w dłoni, a wnętrze jest przyjemnie ciche, nawet kiedy w ruch wchodzi silnik benzynowy. No, chyba że wchodzi się na naprawdę wysokie prędkości, choć i wtedy nie jest to irytujące. A skoro już o pełnym gazie mowa, dawno nie widziałem tak dużej różnicy między trybem hybrydowym a sportowym. Ten drugi nie pasuje jako domyślny do codziennej jazdy, ale budzi w DS7 duszę sprintera. Oficjalnie auto do 100 km/h rozpędza się w 5,9 sekundy. Jeśli ktoś by mi powiedział, że schodzi w tym trybie poniżej 5 sekund do setki, to bym uwierzył.

W trybie elektrycznym można pokonać autem około 35 km. Gdy się wyłączy, 200 KM silnika spalinowego spokojnie niesie ważącego 1 900 kg DS-a. Jazdę uprzyjemnić może muzyka. Fantastycznie brzmiąca już w podstawowej konfiguracji audio. Dodatkowo płatny system muzyczny od Focal musi być zatem ucztą dla uszu.

Łyżka dziegciu? Samochód reaguje na gaz z niewielkim opóźnieniem. Przyspiesza powoli przez pierwszych kilka metrów, a potem nagle wbija plecy w fotel. Na początku myślałem, że to przez włączony silnik benzynowy, ale tryb całkowicie elektryczny powoduje ten sam problem.

DS 7 Crossback w dużej mierze robi to, co powinien. To naprawdę daje kierowcy poczucie, że prowadzi coś wyjątkowego. Coś specjalnego. Przewozi w spokoju i komforcie z punktu A do punktu B. A jeśli chcesz, możesz odlecieć na światłach. Jest jednak kilka punktów, którymi mnie nie przekonał.

A szkoda, bo to trochę umniejsza wyjątkowości i luksusowości wrażenia, jakie musi dawać tego typu samochód. Krótko mówiąc: wymaga aktualizacji. Nic dziwnego, bo DS7 jest na rynku od 2017 roku. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, ten lifting nadejdzie w tym roku. Mam nadzieję, że obszary wymagające poprawy sprawią, że stanie się on jeszcze bardziej królewski. Ten samochód na to zasługuje!

Specyfikacja

  • CENA 257 900 PLN
  • PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 235 km/h
  • 0-100 KM/H 5,9 sekundy
  • SILNIK 1.6 + elektryczny 
  • MOC 300 KM
  • MOMENT OBROTOWY 520 Nm
  • ŚREDNIE ZUŻYCIE PALIWA (WG PRODUCENTA) 1,6 l/100 km

Werdykt
86

NASZYM ZDANIEM

Królewski orszak nadal ma to coś, ale przydałoby się go już odświeżyć.

Plusy

Komfort zawieszenia. Piękne detale. Wyjątkowość modelu.

Minusy

Ergonomia w niektórych aspektach. Parę pomniejszych problemów.

Od jedenastu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Testy

Dobry dźwięk za małe pieniądze.

Testy

Mikrofon dla pragnących sławy w wirtualnym świecie.

Moto

Czy trzecia generacja crossovera będzie cieszyć się takim uznaniem jak poprzednik?

Testy

Czy super-neutralność oznacza super-dobro?