Volkswagen Polo to model, który od lat nie robi rewolucji, nie próbuje być kimś innym – tylko towarzyszy. Ponad 20 milionów sprzedanych egzemplarzy później wchodzi w nowy etap. Nazywa się ID. Polo i po raz pierwszy całkowicie odcina się od spalin.
Na papierze to wciąż kompakt. W praktyce – trochę więcej niż „auto do miasta”. Nowa platforma MEB+ i napęd na przednie koła zrobiły miejsce tam, gdzie wcześniej go brakowało. Efekt? Pięć osób w środku bez negocjowania przestrzeni i bagażnik, który urósł z 351 do 441 litrów. Po złożeniu siedzeń – 1 240 litrów. W tej klasie to już nie jest detal, tylko realna różnica w codziennym użyciu.

Pod maską (a właściwie pod podłogą) trzy warianty mocy: 116, 135 i 211 KM. Dwie pierwsze wersje dostają baterię 37 kWh i zasięg do 329 km. Najmocniejsza – 52 kWh i do 454 km według WLTP. W praktyce oznacza to jedno: słabsze wersje ogarną miasto i okolice bez stresu, najmocniejsza zaczyna już flirtować z trasą. Ładowanie? Od 10 do 80% w około 23-24 minuty na szybkiej ładowarce DC – czyli tyle, ile trwa kawa i szybkie sprawdzenie maila.
W środku Volkswagen nie próbuje udawać futurystycznego laboratorium. Jest cyfrowo, ale z umiarem. 10-calowy Digital Cockpit i 13-calowy ekran infotainmentu robią robotę, ale obok nich zostawiono fizyczne przyciski. Drobiazg, który docenia się dopiero wtedy, gdy coś trzeba zmienić bez patrzenia. Całość przypomina raczej dobrze znany układ z lekkim upgrade’em niż próbę wymyślenia samochodu na nowo.


Technologicznie ID. Polo sięga trochę wyżej niż sugerowałaby jego wielkość. Opcjonalny Connected Travel Assist potrafi reagować na sygnalizację świetlną, a jazda jednym pedałem staje się standardem. Do tego dochodzi funkcja vehicle-to-load – samochód może zasilać zewnętrzne urządzenia z mocą do 3,6 kW. W teorii gadżet. W praktyce – coś, co zaczyna mieć sens przy rowerach elektrycznych, wyjazdach czy nawet pracy w plenerze.
Stylistycznie to nadal Volkswagen – tylko bardziej uporządkowany. Nowy język „Pure Positive” brzmi jak slogan, ale sprowadza się do prostych proporcji i znajomych akcentów. Jest nawet ukłon w stronę pierwszego Golfa w formie słupka C. Retro, które nie próbuje być retro za wszelką cenę.
ID. Polo trafi do sprzedaży w Polsce na początku maja, początkowo tylko w najmocniejszej wersji. Słabsze warianty dołączą latem. I to chyba najciekawszy moment tej premiery – bo zamiast wielkiego manifestu elektromobilności dostajemy coś bardziej przyziemnego. Auto, które ma po prostu działać. Tyle że już bez benzyny.



