Jest taki moment każdej domówki, kiedy ktoś dochodzi do wniosku, że głośnik stojący na parapecie już nie wystarcza. Muzyka niby gra, ale bardziej przypomina tło do składania prania niż zaproszenie do tańca. JBL PartyBox 130 powstał właśnie na te chwile – gdy spotkanie zaczyna wymagać czegoś większego niż mały Bluetoothowy walec, ale jeszcze niekoniecznie sprzętu, który trzeba przewozić busem i podpisywać protokół zdawczo-odbiorczy.
Nowy model JBL-a jest przenośnym głośnikiem imprezowym z dwoma wooferami 5,25 cala, dwoma 1-calowymi kopułkami wysokotonowymi z jedwabną membraną i mocą 200 W RMS. To zestaw pomyślany nie tyle do dyskretnego grania przy kolacji, ile do sytuacji, w których ogród, taras albo większy salon zaczynają pełnić funkcję małego parkietu. Pasmo przenoszenia wynosi 40 Hz – 20 kHz, więc bas ma tu być fizycznym uczestnikiem wydarzeń, a nie tylko miłą sugestią w tle.

JBL dorzuca też funkcję AI Sound Boost, która analizuje sygnał audio w czasie rzeczywistym i ma ograniczać zniekształcenia przy wysokiej głośności. Brzmi jak kolejny ukłon w stronę sztucznej inteligencji, bo dziś nawet toster pewnie niedługo będzie miał własny model językowy, ale w tym przypadku chodzi o dość praktyczną rzecz: utrzymanie dynamiki i kontroli, kiedy ktoś uzna, że „jeszcze trochę głośniej” to dobry pomysł. Jest też Smart EQ, automatycznie dopasowujący brzmienie do odtwarzanych treści – od muzyki, przez podcasty, po karaoke.
Bo PartyBox 130 chce być nie tylko głośnikiem, ale też małym centrum imprezowej samoorganizacji. Ma wejścia mikrofonowe i gitarowe, wejście optyczne do podłączenia telewizora oraz USB-C, przez które można odtwarzać pliki w formatach MP3, WAV i FLAC. Obsługuje Bluetooth 6.0, a technologia Auracast pozwala połączyć kilka kompatybilnych głośników JBL albo stworzyć zestaw stereo z dwóch PartyBoxów 130. Sterowanie muzyką i efektami świetlnymi odbywa się z aplikacji JBL One.
Światła są tu oczywiście częścią przedstawienia. Głośnik oferuje animacje zsynchronizowane z rytmem muzyki oraz efekty stroboskopowe. To nie jest funkcja, której potrzebujemy do słuchania Nicka Cave’a o północy w kuchni, ale przy karaoke, grillu albo urodzinach, na których ktoś niebezpiecznie szybko przejmuje kontrolę nad playlistą, może zrobić klimat szybciej niż rozmowa o tym, kto ma lepszy gust muzyczny.

Mobilność również potraktowano serio, choć 11,3 kg wagi oznacza raczej „da się przenieść” niż „wrzucisz do plecaka i zapomnisz”. Jest składana rączka, odporność na zachlapania IPX4 i akumulator pozwalający na maksymalnie 15 godzin odtwarzania. Funkcja Playtime Boost może wydłużyć ten czas o kolejne 3 godziny, a 10 minut ładowania ma wystarczyć na około 80 minut dalszej pracy. Dla dłuższych imprez przewidziano wymienny akumulator JBL BATTERY200, sprzedawany osobno.
JBL wspomina także o ekologii: obudowę wykonano częściowo z plastiku pochodzącego z recyklingu poużytkowego, a opakowanie powstało z papieru z certyfikatem FSC i zostało zadrukowane atramentem sojowym. Nie zmienia to świata jednym głośnikiem, ale dobrze, że takie szczegóły zaczynają pojawiać się również w sprzęcie, który z definicji ma raczej podkręcać atmosferę niż namawiać do ascetycznego życia.
JBL PartyBox 130 trafił do sprzedaży w sugerowanej cenie 1 699 PLN. To propozycja dla tych, którzy chcą mieć jeden sprzęt do ogrodu, salonu, karaoke, podłączenia mikrofonu, gitary i telewizora – bez budowania osobnego systemu audio i bez udawania, że mały głośnik z łazienki wystarczy na wszystko.



