Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Moto

TEST: Toyota RAV4 Plug-in Hybrid

Hybryda w rodzinnym ujęciu, okraszona sporą dawką japońskiej precyzji.

Toyota ma bogate doświadczenie w tworzeniu hybryd, od lat promując i udoskonalając ten typ napędu. Japoński producent dość ostrożnie podchodzi jednak do czystych „elektryków”, zamiast tego stawiając na samochody plug-in, które w odpowiednich warunkach jeżdżą zupełnie jak auta bezemisyjne. Wyrazem tej filozofii jest nowa Toyota RAV4: duży, przestronny SUV o mocnym napędzie i całkiem obiecującym zasięgu na baterii. Wejdźmy za jego kierownicę i sprawdźmy, jak to działa.  

Testowany RAV4 Plug-in Hybrid został wyposażony w najmocniejszy w gamie silnik: hybrydową konstrukcję opartą o 2,5-litrową jednostkę benzynową, której towarzyszą dwa napędy elektryczne: jeden umieszczony przy przedniej, a drugi przy tylnej osi, oraz akumulator o pojemności 18 kWh. Dzięki temu rozwiązaniu przez większość testu jeździłem Toyotą jak autem elektrycznym. 

Samochód domyślnie startuje w trybie EV: napędy elektryczne mają wystarczająco dużo mocy, by rozpędzić SUV-a i zapewnić kierowcy swobodę manewrowania. RAV4 szybciutko przyspiesza i sprawnie zrywa się spod świateł. Na pochwałę zasługuje także zasięg w trybie bezemisyjnym: bez poszanowania zasad ekojazdy osiągnąłem imponujące 70 km, a gdy odrobinę bardziej zadbałem o technikę, wydłużył się on do prawie 80 km. Naprawdę nieźle jak na hybrydę plug-in. 

Gdy akumulator się rozładuje, Toyota automatycznie przechodzi w tryb hybrydowy. Silnik benzynowy również daje radę: samochód przyspiesza do setki w zaledwie 6 sekund, zaś o płynność jazdy dba bezstopniowy automat. Spalanie kształtuje się na poziomie 5,2-6,2 l/100 km w zależności od prędkości i pokonywanej trasy. Nie jest to co prawda obiecywany przez producenta litr na „setkę”, ale wśród SUV-ów segmentu D to i tak bardzo dobry wynik. 

Testowy RAV4 Plug-in Hybrid utrzymany był w czerni z nielicznymi, chromowanymi dodatkami. Jego stylistyka nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiła nas japońska marka – jest ładnie i elegancko, ale także dość konserwatywnie. Front zdobią lekko wydłużone światła, zaś z tyłu uwagę przykuwa mocno zarysowany zderzak. 

Spore wymiary auta zdradzają, co czeka na nas w środku: wnętrze Toyoty okazało się po prostu rodzinne. W drugim rzędzie siedzeń zasiądą trzy osoby dorosłe, które nie będą narzekały ani na brak miejsca na stopy, ani na zbyt nisko poprowadzoną podsufitkę – a w modelu testowym zamontowany był dach panoramiczny! Do ich dyspozycji oddane zostaną nawiewy i dwa złącza USB, możliwość lekkiego pochylenia oparcia oraz podłokietnik z uchwytami na napoje; krańcowe miejsca są dodatkowo podgrzewane. 

Z przodu czekała na mnie czytelna deska rozdzielcza, ozdobiona miękkimi materiałami i czerwonymi przeszyciami, oraz skórzane fotele. W testowanej wersji Selection z pakietem VIP, są one uzupełnione o wentylację i elektroniczną regulację pozycji oraz stopnia pochylenia; kierowca może dodatkowo dopasować podparcie odcinka lędźwiowego. 

Samochód domyślnie startuje w trybie EV: napędy elektryczne mają wystarczająco dużo mocy, by rozpędzić SUV-a i zapewnić kierowcy swobodę manewrowania

Kolumnę centralną wieńczy ekran systemu infotainment. Osobiście nie jestem fanem wystających „tabletów” w samochodach, ale trzeba przyznać, że Toyota naprawdę przyłożyła się do multimediów: kombinacja fizycznych przycisków i panelu dotykowego sprawiła, że ich obsługa natychmiast weszła mi w krew i nie rozpraszała podczas jazdy. Koszmarnie wypadła natomiast bezprzewodowa ładowarka do smartfona: przy prędkościach powyżej 30 km/h, telefon cały czas przesuwał się po niej, niemiłosiernie klekocząc. 

Wysoka wersja wyposażenia to również spory wybór systemów bezpieczeństwa. Na pokładzie testowanego samochodu znalazły się m. in. system monitorowania martwego pola w lusterkach, automatyczne powiadamianie ratunkowe eCall czy monitor panoramiczny z systemem kamer 360 stopni; w pakiecie VIP otrzymujemy także wyświetlacz head-up. 

Dużo technologicznych bajerów ma jednak swoją cenę – w przypadku Toyoty RAV4 Plug-in Hybrid Selection jest to aż 251 900 PLN, zaś w podstawie za ten model zapłacimy 231 900 PLN. To bardzo wysoki pułap: tańszy jest porównywalny Peugeot 3008 czy Opel Grandland X, a nawet podstawowy DS7 E-Tense. Japoński SUV broni się świetnym zasięgiem w trybie elektrycznym i przestronnym wnętrzem, ale czy to wystarczy, by podbić serca kierowców? Na to pytanie powinieneś odpowiedzieć sobie sam, najlepiej po próbnej wizycie za kierownicą RAV4 Plug-in Hybrid.

SPECYFIKACJA

  • PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 180 km/h
  • 0-100 KM/H 6 sekund
  • SILNIK 2.5 Hybrid Dynamic Force Plug-in
  • MOC 306 KM
  • MOMENT OBROTOWY 227 Nm
  • ŚREDNIE ZUŻYCIE PALIWA (WG PRODUCENTA) 1 l/100 km
  • CENA MODELU TESTOWEGO 143 600 PLN

Werdykt
82

NASZYM ZDANIEM...

Gdyby nie ta cena, SUV od Toyoty byłby ideałem oszczędnego, rodzinnego auta hybrydowego.

Plusy

Możliwość długiej jazdy na samym napędzie elektrycznym. Przestronne, stylowe wnętrze. Sporo systemów asystujących.

Minusy

Ładowarka Qi do smartfona to bardziej kłopot niż pomoc. Bardzo wysoka cena już w podstawie.

Od jedenastu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Moto

Reprezentacja splendoru.

Gaming

Terror na USG Ishimura.

Testy

Bardziej esteta niż dźwiękowiec.

Publikacje

Teraz zmieścisz wszystko!