Koszenie trawnika ma w sobie coś z domowej wersji mitu Syzyfa. Człowiek wyprowadza kosiarkę, przez chwilę czuje się jak pan własnej działki, a po trzech dniach deszczu i słońca zielony dywan znów zaczyna udawać sawannę. Roboty koszące miały zakończyć ten rytuał, a my sprawdzamy jak w gąszczu rynkowych propozycji radzi sobie MOVA LiDAX Ultra 800.
Ten robot wchodzi w nasz świat z obietnicą mniej technicznego bólu. Nie potrzebuje przewodu zasilającego ani stacji RTK, czyli ogrodowej anteny wyglądającej tak, jakby NASA otworzyła punkt konsultacyjny przy rabacie z lawendą. Zamiast tego korzysta z 360-stopniowego 3D LiDAR-u i systemu AI Vision. Najpierw mapuje przestrzeń (automatycznie lub manulanie) tworząca mapę terenu, a potem dopiero zaczyna kosić. Technologia jest tu ważna nie dlatego, że ładnie wygląda w specyfikacji, tylko dlatego, że skraca najbardziej irytującą część zadania i robi to bardzo dokładnie.
Model 800 zaprojektowano dla trawników do 800 m², czyli dla sensownie dużego ogrodu, a nie posiadłości, po której dzieci jeżdżą meleksem. Robot waży 13,7 kg, ma 20 cm szerokości cięcia i pozwala ustawić wysokość koszenia od 3 do 10 cm. Na jednym ładowaniu skosi około 160-180 m², pracując przez 60-80 minut. Nie jest sprinterem, ale raczej cichym pracownikiem, który wraca do bazy i metodycznie kontynuuje zadanie.
Najwięcej sensu MOVA ma tam, gdzie mamy relatywnie zadbany trawnik/ogród, bez leżących wszędzie gałezi, kamieni czy szyszek. Podobnie jak roboty odkurzające w naszych domach, ich koszący kuzyni są raczej dozorcami porządku, a nie ekipą do zadań specjalnych – nie sparawdzą się w roli leśnego mulczera.



LiDAX Ultra 800 obsługuje dwie mapy, wiele stref, różne tryby koszenia, przejazdy przez korytarze od 60 cm i nachylenia do 45%. Potrafi też pokonywać przeszkody do 4 cm. Przy nierównym terenie, skarpach i przejściach między nawierzchniami daje to realny zapas. System omijania przeszkód rozpoznaje ludzi, zwierzęta i drobne obiekty, więc robot nie powinien traktować zabawki psa jak wyzwania egzystencjalnego.
W codziennym użytkowaniu ważne jest koszenie krawędzi. UltraTrim 1.0, czyli ruchoma tarcza tnąca, pozwala zbliżyć się do obrzeży na mniej niż 5 cm, co jest świetnym wynikiem. To nadal jednak nie magia absolutna – przy murkach, donicach i wymyślnych rabatach podkaszarka może jeszcze przypomnieć o swoim istnieniu – ale różnica wobec robotów zostawiających zielony pasek wstydu jest tu i tak znacząca. Do tego dochodzi IPX6, więc obudowę i spód można spokojnie spłukać wodą.
Nie wszystko jest jednak tak gładkie jak trawnik z reklamy nawozu. Bezprzewodowe mapowanie jest ogromną zaletą, ale w bardziej skomplikowanych ogrodach użytkownik może potrzebować kilku prób, korekt stref i ustawień robota. Musimy ponadto być gotowi śledzić jego pracę podczas kilku pierwszych przejazdów, aby potem z poziomu aplikacji MOVAhome wyeliminować potencjalnie błędy powstałe przy mapowaniu.
MOVA LiDAX Ultra 800 pasuje do kogoś, kto chce cieszyć oczy zawsze zadbanym trawnikiem bez cotygodniowej celebracji koszenia, ale nie boi się na początku poświęcić mu trochę uwagi. Nie jest to robot, który po wyjęciu z pudełka sam zrozumie każdą rabatę, cień i psią zabawkę. Jest za to dowodem, że ogród smart home dorasta i poczynił ogromne postępy w bardzo krótkim czasie – mniej kabli, mniej obowiązków instalacyjnych, więcej autonomii i mniej sobót za kosiarką.
Specyfikacja
- CENA 3 649 PLN
- SZEROKOŚĆ KOSZENIA 20 cm
- WYSOKOŚĆ KOSZENIA 3-10 cm
- MAKSYMALNY CZAS PRACY do 80 minut (180 m²)
- POZIOM HAŁASU 57 dB
- WYMIARY 66,6 x 44,4 x 27,3 cm
- WAGA 13,7 kg
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
MOVA LiDAX Ultra 800 to ogrodowy autopilot dla tych, którzy wolą mieć wolny weekend niż perfekcyjnie opanowaną technikę zakopywania przewodów.
Plusy
Bez przewodu i bez RTK. LiDAR 3D + AI Vision. Dobra obsługa stref. Cicha praca i IPX6. Skuteczniejsze koszenie przy krawędziach.
Minusy
Konfiguracja wymaga chwili cierpliwości. Moduł Link jako opcja. Podkaszarka nadal będzie potrzebna jeśli wymagamy doskonałości.



