Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Testy

TEST: Freecom Tablet Mini SSD

Nadzwyczajnie funkcjonalny magazyn danych, który możesz zabrać ze sobą wszędzie.

Choć mobilnych dysków ci u nas dostatek, to rzadko który nośnik jest w stanie zaoferować swojemu nabywcy tyle co najnowszy model marki Freecom. 128-gigabajtowy Tablet Mini SSD to jeden z niewielu dostępnych na rynku dysków SSD zdolnych współpracować zarówno z komputerami, jak i z urządzeniami mobilnymi. 

Jego posiadacz nie musi nosić ze sobą żadnych kabli, gdyż w obudowie znalazło się miejsce dla dwóch zintegrowanych z nośnikiem przewodów – USB 3.0 oraz micro USB. Drugi z kabelków wspiera standard OTG, dzięki czemu sprzęt ten bez kłopotu może służyć jako dodatkowy magazyn danych dla tabletu lub smartfona. Jako że w środku nie znajdziemy ruchomych części, dysk ten pracuje bardzo cicho i znacznie lepiej chroni zapisane na nim dane przed uszkodzeniem spowodowanym np. wstrząsami podczas transportu urządzenia. Producent podaje też, że model ten nie boi się upadku z 4-metrowej wysokości – tu akurat muszę wierzyć na słowo, bo podczas testów nie zdobyłem się na rzucanie dyskiem z wysokości powyżej dwóch metrów – przeżył. Podobnie jak w przypadku wielu innych tego typu produktów, do nośnika dołączone zostało oprogramowanie służące do back-up’u danych, które dodatkowo możemy zabezpieczyć hasłem.

Freecom Tablet Mini SSD

Kwestią dyskusyjną jest oczywiście cena, która w przypadku modelu o pojemności 128 GB została ustalona na kwotę 500 PLN. Sporo, ale mając na uwadze naprawdę pokaźne walory użytkowe tego akcesorium nie mam żadnych wątpliwości, że znajdzie ono dużą grupę nabywców.

SPECYFIKACJA

  • CENA 500 PLN
  • POJEMNOŚĆ DYSKU 128 GB
  • ŁĄCZNOŚĆ USB 3.0, micro USB
  • WYMIARY 9,2×1,5×5,8 cm
  • WAGA 58 g

Ocena
4

Zdaniem T3

Diabelnie przydatne akcesorium dla często podróżujących gadżetomaniaków.

  • Design
  • Jakość wykonania
  • Funkcjonalność
  • Cena

Może cię też zainteresować

Moto

Mi(ni)ster skarbu.

Testy

Jeszcze go nie skreślaj.

Gaming

Terror na USG Ishimura.

Testy

Bardziej esteta niż dźwiękowiec.