KitchenAid Artisan Plus wygląda jak sprzęt, który nie musi się nikomu przedstawiać. Stoi na blacie z pewnością siebie – trochę jako narzędzie, trochę jako obiekt kultu, trochę jako deklaracja, że w tym domu naprawdę robi się ciasto. Marka mogłaby właściwie odcinać kupony jeszcze przez kilka dekad, bo jej mikser planetarny od dawna funkcjonuje w kuchennej mitologii jako prezent ślubny, symbol dorosłości i dowód, że ktoś ma wystarczająco dużo miejsca na blacie, żeby nie chować życia do szafek.
Artisan Plus jest ciekawy nie dlatego, że próbuje być rewolucją. Wręcz przeciwnie. Sylwetka jest ta sama od lat, charakter również. To nadal KitchenAid: ciężki, stabilny, trochę biżuteryjny, trochę warsztatowy, z tą charakterystyczną formą, która w kuchni działa jak dobrze zaprojektowany wzmacniacz w salonie. Nie trzeba go używać codziennie, żeby czuć, że jest częścią scenografii.
Nowości są pozornie drobne, ale w praktyce dotykają dokładnie tych momentów, w których domowe pieczenie przestaje być reklamą rodzinnego szczęścia, a zaczyna przypominać negocjacje z glutenem, masłem i własną cierpliwością. Artisan Plus ma silnik o mocy 325 W, czyli nieco mocniejszy niż klasyczny Artisan z 300 W. Ma 5-litrową dzieżę, nowy system Precision Speed Control, 11 ustawień prędkości, ultrawolny bieg ½, funkcję Soft Start i wbudowane podświetlenie LED dzieży. Do tego dochodzą stalowe akcesoria przystosowane do mycia w zmywarce: hak do ciasta, rózga, mieszadło płaskie i mieszadło z podwójnym zgarniaczem Double Flex Edge Beater.

Najważniejsza jest kontrola. Starsze miksery KitchenAid też potrafiły wiele, ale ich obsługa miała w sobie coś z prowadzenia auta z manualną skrzynią na zimnym silniku: człowiek szybko uczył się, kiedy ruszyć delikatniej, kiedy nie przesadzić i kiedy mąka postanowi urządzić na blacie małą rekonstrukcję wybuchu Wezuwiusza. Soft Start w Artisan Plus łagodnie wprowadza mieszadło w ruch, a półprędkości pozwalają pracować z większą precyzją. To ma znaczenie nie tylko przy ambitnych deserach, ale też przy zwykłych rzeczach: dodawaniu mąki do masy, mieszaniu suchych składników, łączeniu delikatnych owoców, ubijaniu piany z białek czy doprowadzaniu kremu do właściwej konsystencji.
Bieg ½ brzmi jak funkcja dla ludzi, którzy w życiu mają osobną szufladę na termometry cukiernicze, ale szybko okazuje się przydatny również dla reszty świata. To prędkość do łagodnego łączenia składników, a nie do ich karcenia. W domowej kuchni to różnica między „jeszcze chwilę” a „dlaczego to nagle wygląda jak coś, co trzeba zacząć od nowa?”.
Najbardziej zaskakującym dodatkiem jest jednak światło. LED nad dzieżą wygląda jak detal, który łatwo wyśmiać do momentu, w którym człowiek pierwszy raz zobaczy, co naprawdę dzieje się w środku. W klasycznym mikserze często trzeba było zatrzymać urządzenie, unieść głowicę, zajrzeć do misy, zgarnąć coś ze ścianek, przekonać samego siebie, że jeszcze dwadzieścia sekund i będzie dobrze. Artisan Plus nie usuwa całego tego rytuału, bo żadna maszyna nie sprawi, że masło zawsze będzie miękkie wtedy, kiedy powinno. Ale światło pozwala szybciej ocenić konsystencję, zobaczyć suchą mąkę przy ściance, wychwycić moment, w którym piana jest już gotowa, a krem jeszcze nie przeszedł w stronę katastrofy. To jedna z tych funkcji, które wydają się oczywiste dopiero po fakcie.

Nie wszystkie usprawnienia są tak efektowne, ale kilka z nich pracuje na wygodę równie skutecznie. Double Flex Edge Beater, czyli mieszadło z dwoma silikonowymi krawędziami, ogranicza konieczność ręcznego zgarniania składników ze ścianek dzieży. Nie jest magiczną ręką cukiernika, ale przy masach, kremach czy bardziej kleistych mieszankach naprawdę oszczędza kilka przerw i ruchów szpatułką. Poprawiona osłona z gumowymi elementami trzyma się pewniej niż starsze rozwiązania, co doceni każdy, kto choć raz patrzył, jak kakao opuszcza miskę.
Bardzo ważne jest też to, czego KitchenAid nie zmienił. Artisan Plus nie zajmuje więcej miejsca niż poprzednie modele z tej linii, nie próbuje wyglądać jak futurystyczny robot kuchenny i nie odcina się od własnej historii. Nadal można korzystać z przystawek KitchenAid, więc dotychczasowi użytkownicy nie zostają z akcesoriami, które nagle zamieniły się w muzealia. To rozsądna decyzja, bo siła tej marki od zawsze polegała na ekosystemie. Mikser do ciasta może po chwili stać się maszynką do makaronu, rozdrabniaczem czy przystawką do mielenia mięsa.
Pod względem wykonania Artisan Plus trzyma poziom, którego można oczekiwać od KitchenAida. Stalowe akcesoria są cięższe, bardziej solidne i eleganckie niż wiele wcześniejszych elementów powlekanych czy aluminiowych. Można je myć w zmywarce, co w praktyce ma większe znaczenie niż designerski projekt. Mikser debiutuje też w nowej palecie kolorów, w tym w odcieniach Suszony Pomidor, Dzika Borówka, Żelazny i Owsiany, z wykończeniami Crinkle, satynowymi metalicznymi i klasycznymi satynowymi.

Nie jest to jednak mikser bez ograniczeń. Najważniejsze dotyczy chleba i ciężkich ciast. Artisan Plus radzi sobie z nimi lepiej niż starsze modele z linii Artisan, głównie dzięki lepszej kontroli prędkości i sprawniejszemu prowadzeniu mieszania, ale konstrukcja z uchylną głowicą nadal ma swoje granice. Przy gęstym cieście, dużych partiach i wysokich prędkościach głowica może pracować nerwowo, a całość przypomina wtedy pojedynek sprzętu z masą. Jeśli ktoś codziennie wyrabia ciężkie ciasta chlebowe, prowadzi domową piekarnię albo ma ambicję karmienia połowy osiedla focaccią, lepszym wyborem będzie model z unoszoną dzieżą. Tam misa jest stabilniej prowadzona i konstrukcja lepiej znosi większe obciążenia.
Warto też pamiętać, że światło LED, choć świetne w codziennym użyciu, jest umieszczone w miejscu, które może utrudnić ewentualną wymianę. Cena zaś nie należy do tych, które zachęcają do spontanicznego kliknięcia po drugiej kawie i pozycjonuje Artisan Plus wyraźnie w segmencie premium.
Jeśli masz już sprawnego Artisana i używasz go kilka razy w miesiącu, Artisan Plus nie jest obowiązkową przesiadką. To nie jest zmiana pokoleniowa. Ale jeśli kupujesz pierwszy mikser planetarny albo stary model właśnie zaczyna sugerować emeryturę, Artisan Plus wydaje się najrozsądniejszą wersją tej klasycznej formuły. Nie dlatego, że ma najwięcej funkcji, lecz dlatego, że te funkcje usuwają codzienne drobne irytacje.
To jest w gruncie rzeczy najładniejszy paradoks tego urządzenia. Artisan Plus nie próbuje zmienić naszego gotowania w spektakl technologii. Nie łączy się z aplikacją, nie wysyła powiadomień, nie ocenia poziomu glutenu algorytmem i nie udaje, że bez sztucznej inteligencji nie da się zrobić babki. To bardzo analogowa nowoczesność. I chyba właśnie dlatego pasuje do KitchenAid.
Specyfikacja
- CENA 3 999 PLN
- MOC 325 W
- WYMIARY 36 x 24 x 37 cm
- WAGA 11,1 kg

Werdykt
NASZYM ZDANIEM
KitchenAid Artisan Plus nie robi rewolucji na blacie, ale zapala światło dokładnie tam, gdzie klasykowi od lat przydałoby się trochę więcej rozsądku.
Plusy
Legendarna i bezkonkurencyjna jakość. Podświetlenie LED ułatwia kontrolę konsystencji. Precyzyjna regulacja prędkości. Stalowe akcesoria można myć w zmywarce. Klasyczna forma bez powiększania footprintu. Kompatybilność z przystawkami KitchenAid.
Minusy
Przy dużym obciążeniu konstrukcja ma swoje ograniczenia. Wysoka cena sprawia, że upgrade ze sprawnego Artisana trudno uznać za konieczny.



