Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Gaming

RECENZJA: FIFA 23

Czy FIFA 23 przed ostatnim gwizdkiem na nowo rozpali we mnie pasję do wirtualnej piłki?

Trudno w to uwierzyć, ale to naprawdę ostatnia część serii FIFA pod tą nazwą. Zmiana podyktowana odrzuceniem żądania miliarda dolarów, których od EA oczekiwała Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej, jest zrozumiała. Seria gier stała się bowiem dla wielu większa niż pełna skandali organizacja sportowa.

Mogąc z dumą powiedzieć, że grałem we wszystkie części serii od 1993 roku, bez cienia wątpliwości zgadzam się z twierdzeniami, że od lat nie działo się w niej wiele ciekawego, a kolejne edycje zaczęły zlewać się ze sobą (ostatnio duże pozytywne zaskoczenie towarzyszyło mi aż 9 lat temu). Z drugiej strony EA Sports nie musi się obecnie starać, gdy w zasadzie jedyny konkurent, obecnie znany jako eFootball od Konami, dokonał totalnego samozaorania. Bez względu więc na to, czy EA Sports FC (nowa nazwa cyklu) będzie kontynuowało coroczną tradycję wydawniczą, czy może zamieni się w tytuł free-to-play, jego dominacja na dziś jest niepodważalna.

I już prawie chciałem użyć długopisu maczanego w occie do recyklingu moich starych recenzji serii, gdy zaskakująco okazało się, że FIFA 23 to krok we właściwym kierunku. Nie jest to wszechogarniająca, dramatyczna rewolucja, ale wydaje się, że wiele czasu i przemyśleń zostało poświęconych ulepszeniom i dodatkom, które, mam nadzieję, nie zostaną zepsute patchami mającymi zadowolić wyłącznie graczy w FUT.

Świetnym posunięciem jest spowolnienie tempa rozgrywki, która teraz jest bardziej precyzyjna i świetnie wykorzystuje nową mechanikę prędkości zawodników. Dzięki temu również same wyniki stały się bardziej realistyczne. Zamiast szybszych graczy, którzy galopują po skrzydłach, istnieją trzy różne przedziały tempa, o których należy pamiętać. Istnieją piłkarze, którzy biegają bardzo szybko, ale na krótkich dystansach, tacy, którzy galopują niczym gazele na dłuższych, a także tacy, których prędkość jest bardziej zrównoważona. Co ważne, charakterystyki te pasują do prawdziwych zawodników. Widać taką różnicę chociażby między Timo Wernerem a Leo Messim.

I już prawie chciałem użyć długopisu maczanego w occie do recyklingu moich starych recenzji serii, gdy zaskakująco okazało się, że FIFA 23 to krok we właściwym kierunku

EA zarejestrowało dziesiątki tysięcy godzin ruchu, aby przygotować HyperMotion2 – dla przeciętnego gracza oznacza to po prostu więcej klatek animacji, umiejętności, lepszą fizykę i elementy wspaniałej nieprzewidywalności w zakresie sposobu, w jaki poruszają się zawodnicy i odbija się piłka (na to mogą narzekać profesjonaliści w FUT – kij wam w oko!). Znów istotne i przydatne stały się wślizgi. Oferowane nowe umiejętności robią prawdziwą różnicę. Drybling techniczny, używany przez przytrzymanie R1, to fantastyczny sposób na wykonanie sprytnych trików w „jedenastce” przeciwnika i nie tylko, zwłaszcza jeśli masz w drużynie gracza z odpowiednią techniką.

Znacznej poprawie uległy stałe fragmenty gry. Celować można lewym drążkiem, ale także podkręcać i ustawiać trajektorię prawym, a nawet wybierać, którą częścią buta uderzyć piłkę. Stosunek przyzwoitych uderzeń do złych wydaje się obecnie nieco bardziej zbliżony do tego, który można zobaczyć w prawdziwym meczu.

W grze żyje także nieodżałowany PES. Mocny strzał, jaki został zaimplementowany, to nie tak łatwa do opanowania dziś sztuka, ale gdy się udaje, pozwala na ogromnie satysfakcjonujące uczucie strzelenia prawdziwej perełki. Uwagę zwracają też inne modyfikacje: dalsze poszerzanie dostępności żeńskich rozgrywek, obiecane wsparcie dla nadchodzących Mistrzostw Świata Kobiet, czy ukłon w stronę fanów serialu Ted Lasso, poprzez udostępnienie jego postaci jako menedżera, a AFC Richmond jako klubu. Dalszemu usprawnianiu uległa gra międzyplatformowa, FUT czy Pro Clubs.

Niezmiennie rozczarowany jestem komentarzem Tomka Smokowskiego, jednego z moich ulubionych komentatorów sportowych. Również modne piosenki na ekranie menu przyprawiają mnie o ból głowy. Czy jeszcze kiedyś przyjdzie nam posłuchać takiej ścieżki jak w FIFA 98? Do tego Mbappe wciąż patrzy na mnie tak uwodzicielsko jak w zeszłym roku, gotów sprzedać mi trochę FIFA Points…

Nikogo nie zaskoczy, że kończąc mój wywód stwierdzę, że nowa FIFA jest lepsza od poprzedniej. Jednak tak naprawdę jest też obecnie jedyną wirtualną piłką nożną na rynku, której warto poświęcić czas. I oby ten brak konkurencji jeszcze bardziej nie rozleniwił EA Sports, bo nowinki dają nadzieję na coś dobrego i w przyszłym roku.

Werdykt
77

NASZYM ZDANIEM...

FIFA 23 cierpi na różne problemy, ale to i tak najlepsza część serii od niemal dekady.

Plusy

Najlepsza wirtualna piłka na rynku. Zmiana w tempie rozgrywki. Stałe fragmenty gry. HyperMotion2.

Minusy

Polski komentarz. Muzyka. Mało usprawnień w Volcie. Tradycyjne wrażenie, że dałoby się to rozwiązać płatnym DLC.

Od jedenastu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Testy

Dwa kroki do przodu, jeden krok do tyłu.

Testy

Moc do realizowania twoich wizji.

Gaming

Mass Effect – Edycja Legendarna, Biomutant oraz Divine Knockout.