W bieżącym krajobrazie technologii coraz rzadziej zdarzają się produkty, których technologia wyprzedza formę. Rokid AI Glasses Style jest jednak właśnie takim przypadkiem – w trakcie testów potrafiły mnie przekonać, że inteligentne okulary mają sens, a jednocześnie regularnie przypominały, że jeszcze nie do końca wiedzą, jak powinny wyglądać.
Na papierze to niemal gotowy hit. Startują z poziomu około tysiąca złotych, czyli o połowę mniej niż konkurencja pokroju Ray-Ban Meta Smart Glasses, a oferują zestaw funkcji, który brzmi jak lista życzeń: AI oparte na ChatGPT, aparat 12 MP do ujęć z perspektywy pierwszej osoby, tłumaczenia w czasie rzeczywistym w ponad 12 językach i deklarowane 12 godzin pracy. Tyle że – jak to zwykle bywa – życie szybko weryfikuje folder reklamowy.
Zacznijmy od tego, co działa. AI to nie jest tutaj marketingowy dodatek, tylko realne narzędzie. Pytasz o restaurację, trasę, ciekawostkę o miejscu, w którym jesteś – dostajesz sensowną odpowiedź. Nie zawsze idealną, czasem z drobnymi wpadkami, ale wystarczająco dobrą, żeby przestać traktować telefon jako pierwszą linię kontaktu ze światem. W podróży to zaczyna mieć sens. Naprawdę.
Do tego dochodzi obsługa głosowa, która – co ważne – działa także przy wietrze i w ruchu. Mikrofony pewnie zbierają komendy, notatki głosowe robi się odruchowo, a całość spina aplikacja Hi Rokid, która ogarnia zdjęcia, nagrania i historię zapytań. W praktyce to bardziej „asystent na nosie” niż gadżet do zabawy.
Jest jeszcze jedna rzecz, która wychodzi dopiero po kilku dniach, kiedy przestajesz traktować te okulary jak sprzęt do testów, a zaczynasz nosić je „normalnie”. One bardzo szybko zmieniają nawyki – nie w spektakularny sposób, tylko w tych drobnych momentach, które zwykle umykają. Zamiast sięgać po telefon, żeby sprawdzić coś banalnego, rzucasz pytanie w powietrze. Zamiast wyciągać aparat, łapiesz kadr z perspektywy własnych oczu. Zamiast zatrzymywać się, żeby coś zapisać, mówisz to na głos. I nagle okazuje się, że technologia przestaje być czynnością, a zaczyna być tłem.

To działa szczególnie dobrze w ruchu. Spacer po mieście, szybki wypad gdzieś poza swoją codzienną trasę, nawet zwykłe krążenie między spotkaniami – w takich sytuacjach te okulary zaczynają mieć sens większy niż kolejny ekran w kieszeni. Nie odcinają cię od otoczenia, nie ściągają wzrokiem w dół, nie wymagają tej charakterystycznej „pauzy”, kiedy człowiek znika w telefonie. To jest subtelna zmiana, ale trudno ją potem „odzobaczyć”.
Jednocześnie to wszystko działa najlepiej wtedy, kiedy zapominasz, że masz je na sobie. I tu wracamy do problemu formy. Bo wystarczy jedno spojrzenie w lustro albo czyjeś pytanie „co to właściwie jest?”, żeby cała ta niewidzialność pękła. To nie są okulary, które można dopasować do naszego stylu – one cały czas trochę przypominają, że są urządzeniem.
Świetne AI i sensowna funkcjonalność zamknięte w oprawkach, które wyglądają jak gadżet z kina 3D – i to niekoniecznie w dobrym sensie
W praktyce wychodzi z tego ciekawy paradoks. Im bardziej skupiasz się na funkcjach, tym bardziej je doceniasz. Im bardziej traktujesz je jak element codziennego wyglądu, tym szybciej zaczynają ci przeszkadzać. I gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami próbujesz znaleźć punkt, w którym to wszystko zaczyna się spinać.
Aparat? Jest. 12 MP brzmi nieźle i w praktyce daje „wystarczająco dobre” zdjęcia i całkiem przyzwoite wideo. Nie zastąpi smartfona, ale w momentach, kiedy nie masz wolnych rąk – działa dokładnie tak, jak powinien. Szybko, bez myślenia.


Audio to klasyka gatunku: poprawne, ale bez emocji. Bas praktycznie nie istnieje, muzyka traci ciężar, a przy głośniejszym odsłuchu ludzie obok zaczynają słyszeć więcej, niż powinni. Do podcastu czy lekkiego tła w mieście – OK. Do słuchania muzyki – raczej nie.
No i bateria. Producent mówi o 12 godzinach, w rzeczywistości jest to raczej 5-6 przy normalnym użytkowaniu. I to jest ten moment, w którym zaczynasz rozumieć, dlaczego etui ładujące jest ważne… a potem dowiadujesz się, że kosztuje dodatkowe 360 złotych. Tak samo jak szkła. Tak, nawet podstawowe.
I tu zaczyna się problem z ceną. Bo te okulary udają budżetowe, a w praktyce szybko przeskakują w okolice średniej półki. Szkła? Dopłata. Fotochromowe – sensowny wybór, jeśli nie chcesz wyglądać jak gość w okularach przeciwsłonecznych w lutym – też dopłata. Powłoki? Kolejna dopłata. Nagle robi się kwota, przy której zaczynasz oczekiwać więcej niż „jest okej”.
Zwłaszcza że design nie pomaga. Z daleka jest jeszcze w porządku – klasyczny, trochę wayfarerowy vibe. Z bliska robi się mniej ciekawie. Plastikowe oprawki mają w sobie coś z okularów 3D rozdawanych przed seansem w kinie. Brakuje charakteru, brakuje jakości, brakuje poczucia, że to coś więcej niż gadżet.
I jest jeszcze jeden detal, który potrafi uwierać bardziej niż źle dobrane oprawki – brak fizycznego włącznika. W świecie, w którym nosisz na twarzy urządzenie z kamerą i mikrofonem, możliwość „klik – wyłączone” daje spokój. Tutaj tego nie ma. I nawet jeśli wiesz, że wszystko działa jak trzeba, gdzieś z tyłu głowy zostaje lekki dyskomfort.
Na szczęście nie wszystko w designie jest stracone. Noski robią świetną robotę – okulary leżą stabilnie, nie zsuwają się, nawet kiedy robi się ciepło albo zaczynasz się ruszać. Komfort noszenia przez kilka godzin? Bez problemu. I to jest coś, co w tej kategorii sprzętu wcale nie jest oczywiste.
Po miesiącu z Rokid AI Glasses Style mam wrażenie, że to sprzęt, który bardziej pokazuje kierunek, niż daje gotową odpowiedź. Funkcjonalnie – bardzo blisko. AI naprawdę robi różnicę, a w podróży te okulary zaczynają mieć sens większy niż kolejny gadżet w plecaku. Ale forma, sposób sprzedaży i detale konstrukcyjne sprawiają, że zamiast „muszę to mieć”, częściej pojawia się „jeszcze nie teraz”.
To trochę jak pierwszy sezon dobrego serialu – widzisz potencjał, widzisz pomysł, ale czujesz, że najlepsze dopiero przed nim.
Specyfikacja
- CENA 999 PLN
- SOC Snapdragon AR1 Gen 1
- RAM 2 GB
- PAMIĘĆ WEWNĘTRZNA 32 GB
- POŁĄCZENIE Wi-Fi 6, Bluetooth 5.3
- POLE WIDZENIA 30°
- KĄTY WIDZENIA poziomy 77°, pionowy 94°, diagonalny 109°
- SZEROKOŚĆ OPRAWEK 149 mm
- WYSOKOŚĆ SOCZEWKI 50, 6 mm
- SZEROKOŚĆ SOCZEWKI 53 mm
- SZEROKOŚĆ MOSTKA 21 mm
- WAGA 38,5 g
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Inteligentne okulary, które pokazują przyszłość – ale jeszcze nie wyglądają jak coś, co chcesz nosić na co dzień.
Plusy
Bardzo dobre AI oparte na ChatGPT. Wygodna obsługa głosowa i sensowna aplikacja. Praktyczny aparat z perspektywy pierwszej osoby. Komfort noszenia i stabilne dopasowanie.
Minusy
Nijaki, momentami tani design. Cena rośnie przez dodatki szybciej niż powinna. Przeciętne audio i aparat. Brak fizycznego wyłącznika.



