Połącz się z nami

Testy

TEST: Suunto 7

Smartwatch, zegarek dla biegaczy, opaska fitness – wszystko w jednej, praktycznej formie.

Magazyn T3

Gdy założyłem Suunto 7 na nadgarstek, moją pierwszą myślą było „ale to ma wielki ekran!”. Coraz więcej producentów smartwatchów i zegarków sportowych decyduje się na zastosowanie sporych wyświetlaczy, ale ten z Suunto zaskoczył mnie jasnością i głębią kolorów. Na ekranie 454×454 px możemy otwierać mapy offline, uruchamiać ponad 70 trybów sportowych, sterować odtwarzaniem muzyki i korzystać ze wszystkich inteligentnych funkcji, które znajdziemy w systemie operacyjnym Wear OS. Za wszystkie te funkcje zapłacimy tyle samo, co za podstawowego Apple Watcha – sprawdźmy, czy Suunto 7 jest tego wart. 

Sportowy smartwatch zwraca uwagę solidnym wykonaniem. Wspomniany już ekran AMOLED chroni warstwa szkła Gorilla Glass, a wykonana z poliamidu i włókna szklanego koperta lekko i przyjemnie leży na nadgarstku. Dzięki szerokiemu, silikonowemu paskowi urządzenie stabilnie trzyma się ręki i nie przesuwa w ruchu; wodoszczelność do głębokości
50 metrów dba natomiast o jego bezpieczeństwo podczas treningu na basenie. Ekran zegarka jest wyraźny nawet w mocnym świetle słonecznym i przy tym na tyle duży, żeby komfortowo odczytać notyfikacje z WhatsAppa i skorzystać z mapy. 

Sterowanie Suunto 7 wymaga przyzwyczajenia się. Wyświetlacz reaguje na dotyk, ale większość funkcji uruchomimy za pomocą fizycznych przycisków, umieszczonych na krawędzi koperty. Na głównym ekranie przesunięcie palcem w jedną lub drugą stronę powoduje przejście do kolejnych aplikacji. 

Jeśli w międzyczasie wybraliśmy w podmenu jakąkolwiek opcję, najpierw musimy powrócić do poprzedniego stanu poprzez przesunięcie w prawo; następne przeciągnięcie palcem w lewo spowoduje powrót do ekranu głównego, a do tego wszystkiego dochodzą przyciski… Ten sposób nawigacji na początku sprawił mi sporo problemów, ale już po kilku godzinach korzystania z zegarka płynnie poruszałem się po interfejsie urządzenia. 

System wyczynowy 

Suunto 7 różni się od poprzednich propozycji marki nie tylko pod względem funkcjonalności – to pierwszy sportowy smartwatch producenta działający na Wear OS. Zmiana ta pozwoliła na dodanie nowych, inteligentnych funkcji oraz rozbudowanie katalogu dostępnych aplikacji. Zegarek nie działa oczywiście na „gołym” systemie operacyjnym Google, ale na nakładce graficznej Suunto. Oprócz przyjemnego dla oka designu dodaje ona także bardzo ważną możliwość zapisywania map offline, wręcz niezbędną, jeśli lubimy trenować poza zasięgiem sieci komórkowych. Sprzęt jest kompatybilny z Google Fit, Asystentem Google, Google Pay i Sklepem Play: ten ostatni pozwala zainstalować na urządzeniu najpopularniejsze aplikacje fitness.  

Nieco mniej spodobał mi się fakt, że do skorzystania ze wszystkich funkcji smartwatcha niezbędne są dwie aplikacje mobilne. Techniczne aspekty zegarka (na przykład wzór tarczy, ulubione apki itp.) obsługiwane są z poziomu Wear OS, a dane treningowe trafiają prosto do Suunto App. 

Tych ostatnich na pewno wygenerujemy mnóstwo, ponieważ Suunto 7 wspiera ponad 70 trybów sportowych dla najróżniejszych dyscyplin. Wypróbowałem te podstawowe – kolarstwo, bieganie, pływanie – i byłem pozytywnie zaskoczony szczegółowością, z jaką urządzenie monitorowało mój trening. 

Zegarek bardzo dobrze radził sobie ze śledzeniem różnych ćwiczeń. Tylko raz podczas sprawdzania trasy biegu w aplikacji Suunto App zauważyłem, że Suunto 7 zarejestrował, że przebiegłem przez budynek (a nie wzdłuż niego, jak było w rzeczywistości), ale to jedyny taki drobiazg. Na pochwałę zasługiwało także bogactwo danych, w jakie mogłem wgryźć się po treningu. Wielokrotnie korzystałem również z funkcji map offline, niezwykle przydatnych, gdy chciałem zostawić smartfona w domu i po prostu iść pobiegać. 

Długość pracy na jednym ładowaniu zależała od trybu pracy urządzenia: przy włączonym GPS-ie akumulator zaczynał rozładowywać się po 10-11 godzinach, ale w trybie smartwatcha spokojnie starczał on na półtora-dwa dni użytkowania. To całkiem niezły wynik w obydwu tych kategoriach. 

Czy warto kupić Suunto 7? To propozycja przede wszystkim dla osób, które uwielbiają sport i chcą poprawiać swoje wyniki – docenią oni bogactwo trybów sportowych i potreningowych statystyk – oraz miłośników samotnych, długich biegów z dala od cywilizacji. 

Specyfikacja

  • Cena 2 000 PLN
  • Ekran AMOLED 454×454 px
  • Procesor Qualcomm Snapdragon Wear 3100
  • Bateria tryb treningowy: 12 godz., tryb smartwatcha: dwa dni
  • System operacyjny Wear OS
  • Szkło Gorilla Glass
  • Koperta poliamid + włókno szklane
  • Pasek silikon
  • Wymiary 50 x 50 x 15,3 mm
  • Waga 70 g

Werdykt

84

NASZYM ZDANIEM...

Suunto 7 to zegarek dla osób, które czują w sobie tę sportową żyłkę i chcą ciągle poprawiać swoje życiowe rekordy.

Plusy

Duży, jasny ekran. Mnóstwo trybów sportowych do wyboru. Przejrzyste, rozbudowane statystyki. Możliwość ściągnięcia map offline.

Minusy

Skomplikowany sposób sterowania. Wymaga zainstalowania dwóch aplikacji. 

Autor:

Dobry duch i woda na młyn naszej redakcji. Pilnuje terminów, buduje treści i tworzy layout magazynu. Czasami też znajduje czas na filiżankę kawy, bez której nie wyobraża sobie życia.

1 komentarz

1 komentarz

  1. Sztefan

    11/05/2020 dnia 14:39

    Dobra recenzja, używam Suunto 7 już kilka tygodni i zgadzam się z tym co jest napisane. Jak dla mnie też skomplikowane sterowanie to nie jest problem, kilka dni i już się o tym nawet nie pamieta. 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

SpaceX wynosi kolejne 60 satelitów Starlink na orbitę

Newsy

Targi CES 2021 odbędą się, ale w nieco innym kształcie

Newsy

The Sero, The Frame i The Serif – telewizory, które pasują do każdego stylu życia

Newsy

TEST: Jade Audio EW1 by FiiO

Testy

Połącz
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!