Połącz się z nami

Testy

TEST: Samsung Galaxy Note 10+

To telefon, który potrafi wszystko, tylko czy na pewno potrzebujesz jego funkcji…?

Po raz pierwszy Samsung zdecydował się na jednoczesną premierę dwóch urządzeń z serii Note. Jej główną cechą od zawsze były spore wymiary urządzeń (i wsparcie dla stylusa), dlatego zależało nam na przetestowaniu wersji z plusem i sprawdzeniu, czy z jej ogromnego, 6,8-calowego ekranu, w ogóle da się wygodnie korzystać.

Pod względem ergonomii ustępuje on mniejszemu telefonowi – Note 10 o przekątnej 6,3 cala zdecydowanie lepiej układa się w dłoni, a dzięki kompaktowej obudowie sprawia wrażenie mniejszego niż w rzeczywistości. Oczywiście większy ekran też ma szereg zalet: przede wszystkim zapewnia on lepsze warunki do oglądania filmów, czytania ebooków czy mobilnego grania.

Daje on także dodatkową powierzchnię do notowania za pomocą rysika S Pen, pozwalając na dodawanie komentarzy do dokumentów PDF czy stron internetowych, bez konieczności ciągłego scrollowania, oraz korzystanie z dużego trackpada w połączeniu ze świetnym, desktopowym systemem Samsung DeX, którego jestem coraz większym fanem. 6,8-calowy AMOLED doskonale poradzi sobie ze wszystkimi powyższymi zadaniami, ale codzienne korzystanie z niego bywało w niektórych momentach wymagające – to naprawdę nie jest sprzęt, który można po prostu w ciągu chwili schować do kieszeni, nawet tej naprawdę dużej.

Jak przystało na flagowca od Samsunga, specyfikacja Note 10+ okazała się tak wysoka, że przebija niektóre komputery. Procesor Exynos 9825 to udoskonalona wersja zastosowanego w serii Galaxy S10 Exynosa 9820, szybciej pracująca i skuteczniej zarządzająca mocą. Został on połączony z imponującymi 12 GB RAM i pamięcią wewnętrzną 256 lub 512 GB. W przeciwieństwie do mniejszego Note 10, model ma slot na karty microSD, za pomocą którego można zwiększyć dostępne miejsce aż o 1 TB.

Największe wrażenie robi jednak ekran Note 10+. Ten przepiękny panel stanowi główny argument za zakupem największego smartfona od Samsunga. AMOLED o rozdzielczości 3040×1440 px zachwyca nie tylko swoimi wymiarami, ale także głębią kolorów, wyrazistym kontrastem i ostrością. Dzięki ukryciu przedniego aparatu w niewielkim, okrągłym wycięciu, i odchudzeniu ramek, smartfon może pochwalić się 94,7-procentowym stosunkiem powierzchni ekranu do wielkości obudowy. To ogromna różnica w porównaniu z Note 9, w którym współczynnik ten wynosił zaledwie 83,9% – podczas korzystania z S Pena naprawdę można poczuć różnicę.

Kontrola jakości

Wspominałem już o potężnych podzespołach Note 10+. Nie będzie chyba niespodzianką, jeśli powiem, że telefon pracuje bez zacięcia. Wspaniałe połączenie Exynosa 9825, chipu graficznego Mali-G76 i 12 GB RAM gwarantuje, że jakiekolwiek postawione przed nim zadanie zostanie wykonane szybko i sprawnie. Poruszanie się po interfejsie jest płynne i przyjemne, otwieranie aplikacji zajmuje tylko chwilę, a praca w apkach i gra odbywa się bez żadnych lagów.

W przeciwieństwie do Galaxy S10 5G, podobny pod względem proporcji Note 10+ otrzymał tę samą 10-megapikselową kamerkę przednią co mniejszy Note 10. Samsung zdecydował się na odejście od podwójnego systemu, zastosowanego także w S10+. To dobry ruch, ponieważ duże i wydłużone wycięcie prezentowało się po prostu nieatrakcyjnie, zajmując na dodatek powierzchnię, która mogłaby być przeznaczona pod ekran. Zdjęcia z aparatu do selfie wyglądają dobrze. Są one kolorowe i ostre, wypełnione detalami, które nie gubią się w edycji, a obsługa sztucznego rozmycia bokeh w trybie portretowym dodaje im głębi.

Tylny aparat składa się z trzech „oczek” – 12-megapikselowego obiektywu szerokokątnego ze znanym z linii Galaxy S10 zmiennym rozwarciem przysłony (pozwala ono przełączać się pomiędzy jasnością f/1.4 i f/2.4 w zależności od warunków oświetleniowych), ultraszerokiego aparatu 16 Mpix i teleobiektywu z optycznym zoomem 2x i rozdzielczością 12 Mpix (konkurencja nie śpi i stawia już na zoom 3x, a nawet 5x).

Taki sam układ znajdziemy w Galaxy S10+, ale Note 10+ otrzymał obsługę efektu Live Focus, przenoszącego rozmycie tła do nagrań wideo. Ten miły, niespotykany nigdzie indziej dodatek pozwala wyróżnić się aparatowi wśród konkurencji, pod wieloma względami jest on bowiem typową konstrukcją montowaną we flagowcach. Owszem, jakość robionych zdjęć stoi na najwyższym poziomie, ale jednak brakuje im tego czegoś, co pozwoliłoby zabłysnąć na tle innych doskonałych fotek wykonanych aparatami z high-endowych smartfonów. Ciągle widać pole do poprawy przy zdjęciach nocnych. Ogólnie jednak nie ma tu wiele do czepiania się – to jeden z lepszych układów na rynku.

Szybko, ale dokładnie

Podczas testów akumulator Samsunga Galaxy Note 10+ wytrzymywał średnio półtora dnia umiarkowanie intensywnego, codziennego użytkowania. Niektórzy konkurenci mogą pracować na jednym ładowaniu dłużej, inni krócej, ale jak na urządzenie o tak dużym wyświetlaczu i mocnych podzespołach to odpowiedni wynik. Ani razu nie zdarzyło się, abym obawiał się o to, że bateria rozładuje się w najmniej oczekiwanym momencie.

Superszybkie ładowanie przewodowe 45 W pozwala w pół godziny doładować telefon tak, aby przetrwał kolejny dzień pracy. W zestawie z Note 10+ otrzymujemy co prawda ładowarkę 25 W, która nie jest tak szybka, ale daje radę. Tradycyjnie mamy do dyspozycji także dwukierunkowe ładowanie bezprzewodowe Wireless PowerShare, które pozwala na doładowywanie dowolnego gadżetu kompatybilnego ze standardem Qi.

Głośniki zostały dostrojone przez AKG. Brzmią one wystarczająco głośno i soczyście, aby korzystać z nich podczas seansów na Netfliksie. Reprodukcja audio jest bardzo dobra również po podłączeniu przewodowych lub bezprzewodowych słuchawek. Note 10+ nie ma złącza 3,5 mm, ale na szczęście w zestawie ze smartfonem otrzymamy parę przyzwoicie brzmiących słuchawek USB-C od AKG.

Bój o Bixby

Asystent głosowy Samsunga ma już dwa lata i trzeba przyznać, że diametralnie się w tym czasie zmienił na lepsze. Mimo nieskończonych aktualizacji i udoskonaleń, wciąż nie osiągnął on jednak poziomu Asystenta Google czy Alexy i coś mi mówi, że nigdy się tak nie stanie. W Note 10+ znajdziemy dedykowany przycisk przywołujący Bixby, ale na szczęście można zmienić to w ustawieniach telefonu – podwójne naciśnięcie otworzy wtedy dowolną aplikację, na przykład innego wirtualnego asystenta. Do odblokowywania smartfona służy zintegrowany z ekranem ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, zupełnie jak w serii S10. To jeden z najbardziej funkcjonalnych systemów tego typu na rynku, dostosowany nawet do obsługi mokrymi dłońmi.

Najfajniejszy gadżet znajduje się jednak wewnątrz obudowy – stylus S Pen z obsługą Bluetooth jest fajny i praktyczny, pozwala na robienie dokładnych, naturalnych notatek, szkicowanie, czy nawet zdalne sterowanie migawką aparatu. Wiele funkcji zostało przeniesionych bezpośrednio z zeszłorocznego Note 9; najbardziej znacząca nowość to sterowanie gestami, które wykorzystuje żyroskop i akcelerometr do odczytywania ruchów rysika w powietrzu.

Przypominało mi to trochę korzystanie z magicznej różdżki: machnięcie S Penem w lewo lub prawo pozwala przejść do innego ekranu, a obracanie go w palcach umożliwia sterowanie zoomem aparatu. Skoro już przy fotografii jesteśmy: przesuwanie stylusa do góry lub w dół służy do przełączania się między trzema obiektywami aparatu. To zupełnie nowatorski, intuicyjny sposób sterowania telefonem, na dodatek dostarczający sporo satysfakcji. Tegoroczny rysik jest ponadto mniejszy i utrzymany w nowej, atrakcyjnej kolorystyce.

Samsung Galaxy Note 10+ to bez wątpienia rasowy przedstawiciel nowoczesnych flagowców: wyposażony w potężną specyfikację, duży i ostry ekran oraz funkcjonalne dodatki. Niestety, za wszystkie te udogodnienia trzeba zapłacić słoną cenę – dosłownie i metaforycznie. Ceny urządzenia zaczynają się od 4 800 PLN i kończą na 5 300 złotych. W zamian dostaniemy smartfona, który pod wieloma względami jest mniej praktyczny od wygodniejszego i lżejszego Note 10 czy Galaxy S10+. Tego ostatniego można kupić obecnie już za mniej niż 3 000 złotych. To bardzo znacząca różnica jak na, w dużym uproszczeniu, urządzenie z nieco większym ekranem, stylusem i bez portu 3,5 mm.

Specyfikacja

  • Cena Od 4 800 PLN
  • Procesor Exynos 9825
  • Ekran AMOLED 6,8 cala 3040×1440 px
  • RAM 12 GB
  • Pamięć 256/512 GB
  • Bateria 4 300 mAh
  • Aparat tylny 12 Mpix szerokokątny + 16 Mpix ultraszeroki + 12 Mpix teleobiektyw 2x
  • Aparat przedni 10 Mpix
  • Karta microSD do 1 TB
  • System operacyjny Android 9 + OneUI
  • Wymiary 162,3 x 77,2 x 7,9 mm
  • Waga 196 g

Werdykt

76

NASZYM ZDANIEM...

To kawał (dosłownie!) sprzętu dla bardzo określonej niszy, która poza zaletami S10+/Note 10, pragnie naprawdę ogromnego ekranu w smartfonie.

Plusy

Przepiękny, monumentalny ekran 6,8 cala, wysoka jakość wykonania, wytrzymała bateria, unikatowe sterowanie za pomocą S Pena.

Minusy

W praktyce często okazywał się zbyt duży i niewygodny, aby swobodnie z niego korzystać. Różnica cenowa w stosunku do modelu S10+. Brak portu słuchawkowego. Teleobiektywy są lepsze u konkurencji.

Od dziewięciu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

TEST: Denon DHT-S216

Testy

Telewizor na każdą kieszeń

Publikacje

Znamy datę konferencji Samsung Galaxy Unpacked 2020

Newsy

TEST: TAG Heuer Connected

Testy

Połącz
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!