Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Testy

TEST: Razer Opus X

Nie tylko dla graczy – testujemy słuchawki, z których skorzystają także pracownicy biurowi i globtroterzy.

Chociaż przez lata Razer znany był głównie ze swoich produktów dla graczy, od niedawna firma stawia pierwsze kroki także na rynku „cywilnych” akcesoriów. Po entuzjastycznie przyjętej linii Razer Pro, w skład której wchodziły ergonomiczna klawiatura, mysz i podkładka, nadszedł czas na zawojowanie rynku audio. Zobaczmy, czy Opus X dotrzymają mi kroku i wpasują w intensywny tryb pracy. 

Gdyby jakiś czas temu ktoś pokazał mi powyższe zdjęcie i powiedział, że to dzieło Razera, wybuchłbym głośnym śmiechem. Design słuchawek jest minimalistyczny, niemal surowy; nie znajdziemy tutaj ani podświetlenia RGB, ani wszechobecnych emblematów producenta. Owalne nauszniki obracają się, dopasowując do kształtu głowy, zaś pałąk otrzymał aż dziewięć ustawień. 

Prosta konstrukcja ma swoje zalety: headset okazał się leciutki, nie uciskał głowy, a miękkie poduszki całkowicie otoczyły moje małżowiny. Jedyny problem zauważyłem dopiero po kilku godzinach korzystania z Opus X – uszy zaczęły lekko się nagrzewać i pocić. 

Na prawym nauszniku znajdują się przyciski sterowania. Z poziomu słuchawek możemy zwiększyć lub zmniejszyć głośność, wstrzymać lub wznowić odtwarzanie oraz wybrać jeden z dostępnych profilów ANC, acz w tym celu często sięgałem po aplikację Razer Audio. Oddaje nam ona do dyspozycji dodatkowe funkcje, w tym pięć profili dźwiękowych (niestety, nie możemy stworzyć własnego), tryb Game Mode oraz możliwość skonfigurowania aktywnej redukcji szumów. Opus X są kompatybilne z kodekami AAC i SBC; zabrakło w nich wsparcia dla Qualcomm aptX. 

Sprzęt został także wyposażony w jeden port, USB-C, służący do ładowania sprzętu. Nie mam pojęcia, dlaczego producent nie zdecydował się na dorzucenie minijacka, dzięki któremu możliwe byłoby korzystanie z urządzenia nawet wtedy, gdy akumulator się rozładuje. Fizyczne połączenie przydaje się także podczas gry na niektórych konsolach.

 

Na otarcie łez otrzymujemy pojemną baterię. Razer twierdzi, że jedno ładowanie to około 40 godzin bez włączonego ANC i 30 godzin z aktywną redukcją szumów. Test potwierdził ten wynik: średnio musiałem podłączać Opus X do ładowarki co cztery-pięć dni, a korzystałem ze sprzętu nie tylko w trakcie pracy, ale także po jej zakończeniu. 

Słuchawki otrzymały 40-milimetrowe przetworniki dynamiczne, reprodukujące dźwięk z niezłą detalicznością i głębią. W fabrycznych ustawieniach Opus X wyraźnie faworyzują niskie tony, co najfajniej prezentowało się w utworach R’n’B, popie i rapie – utwory brzmiały dynamicznie, energetyzująco, niemal zawadiacko. Basy grają centralnie z przodu, ale na szczęście nie przesłaniają średnicy i wokali; te ostatnie zauroczyły mnie pełnią i naturalnością. 

Charakterystyka ta nie do końca pasuje jednak do innych gatunków; przykładowo, gdy na próbę przełączyłem się na black metal, muzyka wydała mi się przymulona i spłycona, jakby pozbawiona całej swojej tekstury. Tutaj na pomoc przyszła mi aplikacja mobilna i equalizery, które pozwalają lekko zmienić brzmienie słuchawek. Najczęściej korzystałem z profilu Enhanced Clarity, ładnie podkreślającego wysokie tony i lekko wycofującego basy na drugi plan, dzięki czemu muzyka brzmiała realistyczniej i bardziej zbalansowanie. Niezależnie od ustawień, scena dźwiękowa prezentuje się naturalnie, acz jest wąziutka – cóż, taki już urok zamkniętych konstrukcji. 

Do dyspozycji otrzymujemy także system aktywnej redukcji szumów. ANC działa bez zarzutów: co prawda zauważyłem, że nie do końca radzi sobie ono z bardzo głośnymi, uporczywymi źródłami hałasu (przejeżdżający tuż za oknem pociąg rozpraszał mnie za każdym razem), ale większość dźwięków domowego biura została wyciszona bez szkody dla muzyki. Słuchawki mają również tryb przezroczystości, wzmacniający odgłosy dochodzące z zewnątrz. 

Na koniec sprawdziłem działanie trybu Game Mode, maksymalnie ograniczającego latencję. W trakcie testu ani razu nie zauważyłem, żeby audio i obraz „rozjeżdżały się” podczas oglądania filmów lub zabawy w tytułach mobilnych, więc słuchawki jak najbardziej nadają się do tych zastosowań. 

Opus X są przy tym niedrogie. Niska cena pozwala łatwo zapomnieć o niedociągnięciach, takich jak brak minijacka, w szczególności, że w zamian dostajemy funkcjonalny i świetnie brzmiący produkt o jakości wykonania porównywalnej z gamingowym sprzętem Razera.

SPECYFIKACJA

  • CENA 400 PLN
  • KONSTRUKCJA zamknięta
  • PRZETWORNIKI dynamiczne 40 mm
  • PASMO PRZENOSZENIA 20 Hz – 20 kHz
  • ANC tak
  • ŁĄCZNOŚĆ Bluetooth 5.0, USB-C
  • MIKROFON podwójny
  • WAGA 270 g

Werdykt
82

NASZYM ZDANIEM...

Przyjemny dźwięk w przyjemnej cenie – Opus X to ciekawa propozycja dla osób, które szukają lekkich i praktycznych słuchawek z ANC.

Plusy

Lekka, ergonomiczna konstrukcja. Pełne, energetyzujące brzmienie. Świetna aplikacja. Niski lag. Bardzo długi czas pracy na baterii.

Minusy

Brak możliwości korzystania ze słuchawek w trybie pasywnym. Długie sesje mogą powodować nagrzewanie się uszu.

Od dziewięciu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Newsy

Słuchawki wzbogaciły się o wsparcie dla dźwięku przestrzennego.

Newsy

Nowe słuchawki sportowe z 10-godzinnym czasem pracy.

Newsy

System pojawi się na nadchodzącej konsoli Pocket.

Testy

Zrównoważony pod względem wykorzystanych materiałów i bezkompromisowy w kwestii dźwięku, nowy głośnik od B&O to propozycja na długie lata.