Czasami chciałoby się mieć pod ręką przycisk „wycisz świat”. Najczęściej odkrywa się to w kawiarni, w której ekspres syczy jak lokomotywa, ktoś obok prowadzi wideokonferencję bez słuchawek, a barista właśnie rozpoczął walkę z pojemnikiem pełnym kostek lodu. OPPO Enco Air5 Pro nie rozwiązują problemu ludzi, ale całkiem skutecznie sprawiają, że przez moment mniej nas oni obchodzą.
Producent deklaruje aktywną redukcję hałasu sięgającą 55 dB i pasmo działania do 5 000 Hz. Takie liczby dobrze wyglądają w specyfikacji, ale przy ANC ważniejsze jest coś prostszego: czy po jego uruchomieniu rzeczywiście łatwiej skupić się na tym, co robimy. I tutaj odpowiedź brzmi: tak. Jednostajny szum klimatyzacji, wentylatora, ruch uliczny czy odgłos pociągu zostają wyraźnie odsunięte, a adaptacyjny tryb sam dobiera intensywność działania do otoczenia. Głosów oczywiście całkowicie nie usuwa, bo fizyki nie udało się jeszcze dodać do aplikacji, ale jak na tę klasę cenową Enco Air5 Pro izolują naprawdę skutecznie.
Tryb transparentny jest użyteczny, gdy trzeba usłyszeć komunikat na dworcu albo zamienić z kimś kilka zdań bez wyciągania słuchawek, ale nie wypada równie dobrze jak ANC. Otoczenie brzmi odrobinę przetworzone, a w hałaśliwym miejscu głosy mogłyby być mocniej eksponowane. To działa, tylko nie daje jeszcze tego wrażenia, że pomiędzy uchem a światem niczego nie ma.
Drugi codzienny test zaczyna się zazwyczaj od telefonu odebranego na chodniku. Każda słuchawka korzysta z trzech mikrofonów i systemu redukcji szumów podczas rozmów. W praktyce głos pozostaje czytelny również na zewnątrz, a ruch uliczny i podmuchy wiatru są sensownie ograniczane. Nie jest to jakość mikrofonu studyjnego, ale rozmówca nie musi co chwilę pytać „słyszysz mnie?”, co w przypadku TWS-ów jest już całkiem rozsądnym certyfikatem jakości.
Brzmieniowo OPPO nie próbuje przekonywać nas, że niedrogie, bezprzewodowe słuchawki są właśnie tym, czego brakowało masteringowi Wish You Were Here. W środku pracują 12-milimetrowe przetworniki dynamiczne, a charakter strojenia jest przede wszystkim łatwy do polubienia. Bas ma wyraźny ciężar i potrafi zejść nisko, ale w domyślnym profilu Ultimate Sound nie próbuje zasłonić całej reszty pasma. Góra jest bezpieczna i nie męczy, natomiast średnica pozostaje nieco cofnięta, przez co wokale w gęstszych aranżacjach nie zawsze wychodzą przed instrumenty tak zdecydowanie, jak mogłyby.

To zresztą dobrze pokazuje charakter tych słuchawek. Nie próbują imponować jedną spektakularną cechą, tylko oferują rozsądny balans. Scena jest raczej umiarkowanie szeroka, separacja poprawna, a całość brzmi energicznie i przyjemnie przez dłuższy czas. W aplikacji można wybrać bardziej basowy Thundering Bass, podkreślający średnicę Pure Vocals albo skorzystać z 10-pasmowego korektora. Jest również Alive Audio, które sztucznie poszerza przestrzeń. W filmach i grach bywa to atrakcyjne, przy muzyce częściej wolałem jednak pozostawić wykonawców tam, gdzie posadził ich realizator.
OPPO Enco Air5 Pro najlepiej wypadają wtedy, gdy po prostu wkładamy je do uszu i próbujemy odzyskać kawałek dnia dla siebie
Na kompatybilnych urządzeniach dochodzi LHDC 5.0 z transmisją do 96 kHz i 1 Mb/s. W dobrych nagraniach potrafi wyciągnąć trochę więcej szczegółów niż AAC, ale nie należy spodziewać się momentu objawienia, po którym człowiek zaczyna kupować całą bibliotekę muzyczną od nowa. Trzeba też pamiętać, że użytkownicy iPhone’a z LHDC nie skorzystają, a jego użycie wraz z ANC wyraźnie skraca czas działania.
Prawdziwy test codziennych słuchawek zaczyna się jednak wtedy, gdy trzeba nosić je przez pół dnia. Każda waży zaledwie 4,4 g, dobrze układa się w uchu i nie domaga się poprawiania co kilka minut. Odpowiednio dobrane silikonowe końcówki zapewniają stabilne uszczelnienie, co ma znaczenie zarówno dla basu, jak i skuteczności ANC. Podczas biegania czy treningu słuchawki pozostają na miejscu, a certyfikat IP55 oznacza, że pot i lekki deszcz nie powinny zakończyć ćwiczeń wcześniej niż pozwala na to kondycja właściciela. Etui ochrony przed wodą już jednak nie ma.

Wzornictwo nie próbuje udawać niczego bardziej ekskluzywnego, niż jest w rzeczywistości. Etui jest lekkie, kompaktowe i łatwo znika w kieszeni, choć forma znana z poprzednich generacji Enco zaczyna już wyglądać trochę zachowawczo. To nie wada użytkowa, raczej przypomnienie, że projektanci OPPO tym razem większość energii przeznaczyli na to, co dzieje się po otwarciu pudełka. I chyba słusznie.
Bardzo szybko można też polubić sterowanie. Oprócz standardowego stukania są gesty przesuwania palcem po nóżce, pozwalające regulować głośność bez sięgania po telefon. To jedna z tych drobnych funkcji, których znaczenia nie rozumie się przez pierwsze pięć minut, a po tygodniu zaczyna brakować ich w innych słuchawkach. Jest też multipoint, więc przejście z muzyki na laptopie do rozmowy telefonicznej nie wymaga kolejnej rundy w menu Bluetooth.
Jeśli takim „własnym momentem” ma być cała podróż, pozostaje bateria. OPPO podaje maksymalnie 13 godzin działania samych słuchawek i 54 godziny razem z etui, ale są to wartości dla AAC z wyłączonym ANC. Bardziej życiowy scenariusz, czyli LHDC i aktywna redukcja hałasu, oznacza deklarowane około 6 godzin na słuchawkach. W testach udało się osiągnąć maksymalnie 6,5 godziny przy LHDC i Auto ANC, ale nie był to wynik powtarzalny.
Enco Air5 Pro są więc najlepiej skrojone nie dla kogoś, kto wieczorem siada w fotelu, gasi światło i zastanawia się, czy talerz perkusji wybrzmiewa wystarczająco długo. Powstały raczej dla człowieka, który rano idzie na autobus, później próbuje popracować w kawiarni, w południe odbiera telefon na ulicy, a wieczorem chce jeszcze pobiegać. W takim dniu znaczenie ma nie jedna imponująca cyfra, lecz to, że ANC działa, rozmówca nas słyszy, słuchawki nie wypadają z uszu, bateria nie wymaga ciągłego pilnowania, a muzyka brzmi wystarczająco dobrze, byśmy przestali analizować sprzęt i zaczęli jej słuchać.
OPPO Enco Air5 Pro nie są audiofilskim objawieniem i dobrze, że nawet nie próbują nim być. Ich największą zaletą jest zestaw funkcji, które mają sens dokładnie tam, gdzie bezprzewodowych słuchawek naprawdę używamy. Dobra redukcja hałasu, wygoda, udane sterowanie, solidne rozmowy i przyjemne, lekko rozrywkowe strojenie składają się na bardzo sensowny pakiet. Nie wszystko jest tu najlepsze w klasie, ale niewiele rzeczy naprawdę przeszkadza.
Specyfikacja
- CENA 329 PLN
- PRZETWORNIKI 12 mm, dynamiczne
- ANC do 55 dB
- KODEKI LHDC 5.0, AAC, SBC
- BLUETOOTH 6.0
- CZAS PRACY do 13 h / 54 h z etui bez ANC; do 6 h / 26 h z etui przy LHDC + ANC
- ODPORNOŚĆ IP55 dla słuchawek
- WAGA 4,4 g na słuchawkę, 43 g z etui
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Enco Air5 Pro nie zatrzymają świata, ale potrafią ściszyć go na tyle skutecznie, żeby przez chwilę znów najważniejsze było to, czego sami chcemy słuchać.
Plusy
Bardzo skuteczne ANC. Lekkie i wygodne. Przyjemne, uniwersalne brzmienie. Świetne sterowanie głośnością. Dobre rozmowy i multipoint.
Minusy
Lekko cofnięta średnica. Przeciętny tryb transparentny. LHDC wyraźnie skraca czas pracy. Zachowawcze wzornictwo.



