Połącz się z nami

Gaming

RECENZJA: Call of Duty: Modern Warfare

Nowy CoD wydaje się być ukłonem w stronę weteranów serii, jednocześnie pozostając przystępnym dla nowych graczy.

Od premiery misji „Nic po rosyjsku” ze stareńkiego Modern Warfare 2 mija równo 10 lat, lecz do dziś stanowi ona jeden z najbardziej kontrowersyjnych poziomów w historii gier wideo. Gracz wcielał się w niej w żołnierza rozpracowującego komórkę terrorystów, a żeby wkupić się w ich łaski, musiał wziąć udział w masakrze lotniska pełnego cywili. Teraz, dekadę później, studio Infinity Ward ożywia tę niełatwą spuściznę w reboocie serii. Czy Call of Duty: Modern Warfare potrafi z wystarczającą dojrzałością opowiadać o gorzkiej stronie konfliktów zbrojnych? 

Fabuła kręci się dookoła organizacji terrorystycznej Al-Katala, która wchodzi w posiadanie niezwykle groźnej broni chemicznej; kilka dni później na londyńskim Piccadilly Circus dochodzi do krwawego zamachu. Sytuacja wydaje się zaogniać z każdą chwilą – nikt nie wie, gdzie przetrzymywane są pojemniki z gazem, i jaki będzie następny cel terrorystów. Na dodatek za kulisami nasila się konflikt rosyjsko-amerykański, który zażegnać mogą jedynie główni bohaterowie gry: oficer CIA o kryptonimie Alex, oficer brytyjskich sił specjalnych John Price, i Farah Karim, dowódczyni bliskowschodniego ruchu oporu. 

Fabuła Modern Warfare inspirowana jest rzeczywistymi wydarzeniami: zamachy terrorystyczne w europejskich miastach czy rosyjska interwencja w państwach Bliskiego Wschodu, to wcale nie tak bardzo fikcyjny scenariusz. Wraz z realistyczną historią pojawił się także nowy sposób opowiadania o wojnie i jej ofiarach. Podobnie jak we wspomnianej na wstępie misji „No Russian”, w ogniu walki często znajdują się cywile, którzy po prostu mieli nieszczęście znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Podczas nadmienionego już zamachu na Piccadilly rozpaczliwie staramy się ocalić mieszkańców Londynu, jednak w panującym chaosie trudno dostrzec, kto jest ofiarą, a kto terrorystą. Niepokój wywołują także sceny masowych egzekucji mieszkańców fikcyjnego Urzykistanu. Pod względem fabularnym to chyba najdojrzalsza, ale także najcięższa część serii. 

Modern Warfare jest przy tym bardzo dobrym, taktycznym FPS-em. Infinity Ward postawiło na realizm – podejście „wbiegłem, zastrzeliłem, poszedłem dalej” się tutaj nie sprawdzi, co w szczególności można odczuć podczas etapów rozgrywających się w siedzibach terrorystów. Jest ciemno, cicho i klaustrofobicznie, ale trzeba precyzyjnie zajrzeć w każdy kąt, zachowując przy tym zimną krew i jasność umysłu. Strzelanie dostarcza dużo satysfakcji: bronie mają swój ciężar i odrzut, a na wysokim poziomie trudności każde trafienie może być naszym ostatnim. 

Rozgrywkę urozmaicają segmenty, w których sterujemy dronem lub pomagamy zakładnikom wydostać się z opanowanej przez terrorystów ambasady za pomocą kamer przemysłowych. Wrażenia, jakie robi fabuła, podkreśla typowa dla Infinity Ward realistyczna oprawa audiowizualna, momentami nawet zbyt dosłowna. 

Zmiana stylu rozgrywki widoczna jest także w trybie multiplayer – tu też wdarł się wszechobecny realizm. Mapy są usiane minami i miejscami, w których mogą ukryć się snajperzy, przez co gra staje się bardziej taktyczna… lub zachęcająca do „kampienia” i czajenia się na wroga za rogiem przeszkody terenowej. Charakterystyczna dla poprzednich odsłon serii szybka, dynamiczna rozgrywka polegająca na bieganiu i pruciu z karabinu maszynowego to już przeszłość. 

Dopracowania wymaga zbalansowanie dostępnych pukawek: w momencie pisania niniejszej recenzji strzelba 752 była po dwóch łatkach osłabiających, ale wciąż potrafiła zdjąć przeciwnika z drugiego końca planszy. Właśnie, skoro przy mapach jesteśmy: w grze znajdziemy ich cały przekrój, od bardzo dobrych (Gun Runner) po fatalne (Euphrates Bridge). Mają one tendencje do skupiania graczy w konkretnych punktach, co nieraz utrudniało nam wcielenie w życie założonej taktyki. Tryb Spec Ops sprawia z kolei wrażenie zbyt przytłaczającego.

Dobra, to warto grać w Modern Warfare, czy lepiej go sobie odpuścić? Miłośnicy dojrzałych opowieści i świetnego strzelania na pewno docenią najnowsze dziecko Infinity Ward – kampania może nie jest tak doskonała jak oryginał serii, ale i tak trzyma poziom. Wprowadzone zmiany w rozgrywce mogą na początku odstraszyć wieloletnich fanów serii, ale i oni powinni dać tej grze szansę. Gorzej ma się sytuacja z multi, które na ten moment wymaga sporo poprawek.

Werdykt

78

NASZYM ZDANIEM...

Modern Warfare to najlepsza od 10 lat odsłona cyklu Call of Duty.

Plusy

Bardziej realistyczne podejście do rozgrywki, niż to miało miejsce w ostatnich odsłonach. Oprawa graficzna i dźwiękowa.

Minusy

Multiplayerowe mapy są raczej słabe. Kuleje zbalansowanie broni.

Autor:

Dobry duch i woda na młyn naszej redakcji. Pilnuje terminów, buduje treści i tworzy layout magazynu. Czasami też znajduje czas na filiżankę kawy, bez której nie wyobraża sobie życia.

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

TEST: Opel Astra GS Line

Moto

Asystent Google z funkcją włącznika czasowego

Newsy

TEST: Jabra Elite Active 75t

Testy

NASA i ESA będą dalej monitorować zmiany poziomów oceanów

Newsy

Połącz
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!