Połącz się z nami

Publikacje

Być jak Iron Man

W filmach zbroje Iron Mana to szybkie i zwinne cuda techniki. „Magazyn T3” spotkał się z człowiekiem, który przekuł fikcyjny gadżet superbohatera w (latającą) rzeczywistość.

Opublikowane

dnia

Nadanie człowiekowi umiejętności lotu było jednym z największych wyzwań, przed którymi stawali wynalazcy ze wszystkich epok ludzkości. Pierwszy przelot samolotem wcale nie zakończył marzeń o szybowaniu w przestworzach, a wręcz przeciwnie, zaostrzył apetyt. Teraz samolotem możemy polecieć prawie w dowolne miejsce, ale perspektywa wznoszenia się w powietrzu poza ogromną, metalową tubą, wciąż wydaje się niezmiernie kusząca.

Richard Browning to jeden z pionierów badań nad technologiami umożliwiającymi swobodny lot. Założone przez niego przedsiębiorstwo Gravity Industries (www.gravity.co) zajmuje się rozwijaniem i udoskonalaniem projektu Jet Suit – niezwykłej maszyny wyposażonej w silniki odrzutowe, dzięki której można latać bez ograniczeń (i bez samolotu). Redaktorzy brytyjskiej edycji „Magazynu T3” złożyli wizytę w siedzibie Gravity w Wiltshire, gdzie poznali Richarda i jego drużynę, a także na własne oczy zobaczyli jeden z najbardziej fascynujących gadżetów, jaki można sobie wyobrazić…

Trudne początki

Kariera zawodowa Richarda obejmowała 16 lat spędzonych na handlu ropą naftową dla BP i 6 w rezerwie brytyjskiej marynarki wojennej, ale jego obecne przedsięwzięcie zostało zainspirowane historią jego rodziny. 

– Mój ojciec był wynalazcą-amatorem, projektantem i inżynierem aeronautyki – tłumaczy Browning – a jego ojciec pilotem wojennym i w czasach pokoju. Mój drugi dziadek to Sir Basil Blackwell, niegdyś prezes przedsiębiorstwa produkującego helikoptery Westland. Całe dzieciństwo spędziłem na budowaniu, projektowaniu, rozkręcaniu i poznawaniu różnych mechanizmów w ojcowskim warsztacie. 

Ojciec Richarda założył własny biznes, w którego portfolio znalazł się między innymi nowy typ zawieszenia dla rowerów górskich, ale przedsięwzięcie to skończyło się tragicznie. 

– Dorastałem, obserwując jak bardzo starał się przekuć swoje wynalazki w biznes. Niestety, porażki pochłaniały go coraz bardziej, aż w końcu popełnił samobójstwo, gdy miałem 15 lat. 

To wydarzenie stało się dla Richarda niełatwą lekcją, że wymyślenie koncepcji i zbudowanie jej prototypu jest tylko początkiem drogi, a odpowiednie akcje marketingowe i popularyzowanie produktu odgrywają kluczową rolę w sukcesie. Udział w ultra-maratonach, triatlonach i intensywne ćwiczenia w wojsku zainspirowały go natomiast do prac nad urządzeniem, które pozwoli pokonać fizyczne i mentalne bariery człowieka poprzez lot. 

– Najwięcej wysiłku wymaga przekonanie swojego ciała i umysłu, że to, co robisz, jest potrzebne, nawet jeśli towarzyszą ci wątpliwości. Udało mi się osiągnąć ten stan, więc pomyślałem „czy nie byłoby fajnie stworzyć sprzęt, który przy minimalnej ilości technologii umożliwiałby wzniesienie się w powietrze i naturalny lot?”

Cud inżynierii

Po skonstruowaniu i wypróbowaniu wielu prototypów (pierwszym był pojedynczy silnik odrzutowy przymocowany do jego ramienia), Richard wreszcie osiągnął cel. Podczas swojego występu TED Talk w 2017 roku zaprezentował wideo, pokazujące pierwsze stabilne unoszenie się w powietrzu za pomocą nowego sprzętu. 

– Te sześć sekund było niesamowite – wspomina – w szczególności uczucie posiadania silników odrzutowych przymocowanych do nóg. To było jak zupełnie nowe balansowanie i kontrolowanie ruchów ciała w trójwymiarowej przestrzeni. Nowy Jet Suit jest stabilniejszy, bardziej intuicyjny, ale wspomnienie tamtego momentu wciąż daje mi mnóstwo radości.

Do zadań specjalnych

Dzięki pracy wielu utalentowanych inżynierów Jet Suit rozwinął się w ciągu dwóch ostatnich lat. Do jego konstrukcji dodano elementy drukowane w 3D, poprawiono aerodynamikę, dodano nowe zabezpieczenia i autorskie rozwiązania techniczne. W rękach odpowiednio wyszkolonego użytkownika to stabilny, zwinny kombinezon. 

Jak dokładnie działa Jet Suit? 

– Układ malutkich silników odrzutowych, podobnych do tych stosowanych w samolotach, wytwarza odpowiednio duży ciąg, aby unieść ciebie i cały sprzęt w powietrze. – tłumaczy Richard – Ma on moc około 1 050 KM i wytwarza prawie 144 kg ciągu. Stabilność konstrukcji zapewniają trzy wektory, które można przyrównać do trzech nóg statywu fotograficznego. Jeśli zastąpi się fizyczne nogi ciągiem, uzyskamy siłę podobną do strażackiego węża. Woda jest znacznie gęstsza, ale wystrzeliwana jedynie z prędkością 130 km/h, a powietrze w silnikach osiąga ponad 1 600 km/h, co przekłada się na zbliżone wartości. 

Jak udało się przenieść tę koncepcję do wzornictwa urządzenia? 

– Postanowiliśmy stworzyć te trzy „nogi” za pomocą trzech silników: jednego przymocowanego do pleców użytkownika i dwóch przyczepionych do rąk; te ostatnie składają się z dwóch mniejszych silników. – opowiada Browning – Jeśli stopniowo zwiększysz ich moc, zostaniesz uniesiony w powietrze i będziesz mógł stabilnie się unosić. Poruszanie się jest proste; wystarczy opanować sterowanie za pomocą ramion. 

Jet Suit od Gravity często przyrównywany jest do kombinezonu Tony’ego Starka z uniwersum Marvela. Nie był on bezpośrednią inspiracją Richarda, ale często stanowi on punkt odniesienia dla osób, które po raz pierwszy słyszą o wynalazku. 

– Lubię pierwszy film, ale nie chciałem stworzyć kombinezonu Iron Mana. Pozwala on jednak łatwo wytłumaczyć laikom, o co tak naprawdę chodzi w Jet Suit.

Pełen odlot

Wystarczy już tego gadania, czas na samodzielne przekonanie się, jak to jest latać. Redakcja „Magazynu T3” opuszcza siedzibę Gravity i podąża do sekretnego laboratorium, które na pierwszy rzut oka przypomina ogromną stodołę. W środku wita nas wyniesiona platforma centralna i lina bezpieczeństwa wisząca ponad nią. Ma ona zabezpieczyć użytkowników przed przypadkowym wylotem przez ścianę stodoły. 

Richard i Alex Wilson, inżynier i pilot zatrudniony przez Gravity, opowiadają nam o konstrukcji Jet Suit i wypełniają go paliwem. Kombinezon działa na paliwie lotniczym, chociaż większość śmiałków słyszy, że to Diesel – brzmi bardziej przystępnie, nie? 

Nasz bohater zakłada ognioodporną bazę Nomex, wykonaną z materiałów wykorzystywanych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a następnie wkłada specjalną uprząż. Kolejnym krokiem jest założenie sporego, tylnego silnika Jet Suit oraz rękawice z mniejszymi silnikami umieszczonymi po obydwu stronach przedramion. W prawej ukryta jest przepustnica, a w lewej przełącznik sterujący mocą silników. 

Pierwszy lot bohatera odbędzie się z wykorzystaniem 65% maksymalnej mocy kombinezonu. Wspina się on na platformę testową pod czujnym okiem Richarda, który nadzoruje także mocowanie asekuracji oraz procedurę startową. Silniki odrzutowe budzą się do życia z charakterystycznym świstem, który brzmi… cóż, jak odgłos kilku jednocześnie odpalanych silników odrzutowych. Na szczęście mamy odpowiednie osłony na uszy. 

Bohater postępuje zgodnie z poleceniami Richarda, powoli zbliżając ramiona do boków ciała. Czas na zwiększenie ciągu; jedno wciśnięcie przepustnicy, a nagły przypływ pozwala zapomnieć o tak przyziemnych rzeczach jak grawitacja. Im więcej mocy, tym lżej czuje się nasz bohater; wykonuje on kilka niewielkich skoków. 

Następnie Richard prosi o zwiększenie mocy, a poruszanie się w kombinezonie staje się trudniejsze – nawet najmniejszy ruch ramieniem wyrzuca naszego śmiałka w bok.

Powrót do przyszłości

Pierwsza sesja lotnicza kończy się bardzo szybko, ale Richard uzupełnia zbiornik paliwa i ustawia maksymalną moc na 95% – czas na bardziej zaawansowany lot. Zwiększona siła ciągu jest wyczuwalna od razu, a pod bohaterem gromadzi się coraz więcej energii. Tym razem odrywa się on od ziemi na wysokość ponad metra, przez kilka sekund unosząc się w powietrzu, a następnie łagodnie obniżając swój pułap z profesjonalizmem godnym Iron Mana. Lot nie należał do najdłuższych, ale zrobił na nas niesamowite wrażenie. 

Przed trzecim i ostatnim podejściem Richard wręczył nam specjalny kask, chroniący głowę na wypadek wylecenia przez dach. Tym razem pozycja naszego bohatera jest jeszcze lepsza, a unoszenie w powietrzu stabilniejsze i dłuższe. Mimo poczucia, że lot trwał kilka minut, w rzeczywistości to jedynie kilkanaście sekund. Ten krótki czas wystarczył nam do kompletnego uzależnienia się od Jet Suit, na dziś to jednak koniec lotów, ponieważ zaczynamy odczuwać zmęczenie w ramionach. 

Przyszłość tej technologii jest ekscytująca, w szczególności, gdy pod uwagę weźmiemy dalsze plany Gravity, w tym skrzydła umożliwiające dłuższe, szybsze i wyższe loty. Jeśli uda się je wcielić w życie, na pewno zostaną sprawdzone podczas przelotu nad kanałem La Manche. Kolejnym usprawnieniem ma być elektryczny model, a entuzjaści technologii będą mogli wziąć udział w serii wyścigów Jet Suit. Czy oznacza to, że już wkrótce niebo przesłonią tysiące użytkowników latających kombinezonów? Prawdopodobnie nie, ale dzięki pracy Richarda i jego zespołu marzenie o samodzielnym lataniu jest coraz bliższe realizacji.

Dobry duch i woda na młyn naszej redakcji. Pilnuje terminów, buduje treści i tworzy layout magazynu. Czasami też znajduje czas na filiżankę kawy, bez której nie wyobraża sobie życia.

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikacje

5G dla ciebie

Kto będzie rządzić rynkiem smartfonów 5G?

Opublikowane

dnia

Magazyn T3

Era 5G nadeszła… no, prawie. W wielu krajach Europy operatorzy sieci komórkowych już uruchamiają stosowną infrastrukturę i wprowadzają do swojej oferty urządzenia obsługujące nowy standard, oferując klientom niedoścignioną prędkość przesyłania danych i łącza potrafiące obsłużyć ogromną liczbę połączeń naraz.

(więcej…)

Kontynuuj czytanie

Publikacje

HTC Vive Cosmos pod lupą

Trójka śmiałków kontra HTC Vive Cosmos – czy uda im się skonfigurować i uruchomić ten nowoczesny headset VR?

Opublikowane

dnia

Wirtualna rzeczywistość to bez wątpienia jedna z najbardziej ekscytujących technologii. Możliwość przeniesienia się do zupełnie innego świata i interakcji z nim za pośrednictwem własnych dłoni rozbudza wyobraźnię i kreatywność, pozwalając chociaż na chwilę odciąć się od codzienności. Z drugiej strony, VR może także onieśmielać. Od wielu lat pokutuje przekonanie, że to hobby tylko dla wybranych: osób dysponujących potężnym, gamingowym komputerem, miejscem do rozstawienia stacji trackingowych oraz wiedzą techniczną, która umożliwi im konfigurację tego całego cyrku.

(więcej…)

Kontynuuj czytanie

Publikacje

Przyszłość technologii: Amazon

Czeka na nas nie tylko bogactwo opcji głosowych, ale także nowe sposoby prowadzenia rozmów z Alexą.

Opublikowane

dnia

przez

Magazyn T3

Eric King, dyrektor generalny Amazon Alexy na Europę, uczestniczył w pracach nad wirtualną asystentką Amazona od czasu pierwszego otwarcia systemu na zewnętrznych deweloperów. Był on odpowiedzialny za wdrożenie umiejętności Alexy i pozyskanie partnerów sprzętowych, dzięki którym może ona kompleksowo zarządzać inteligentnym domem.

(więcej…)

Kontynuuj czytanie

Publikacje

Przyszłość technologii: Formuła 1

Dyrektor techniczny F1 opowiada o najnowszych osiągnięciach w konstrukcji bolidów, które już wkrótce znajdą się także w naszych domowych autach.

Opublikowane

dnia

przez

Magazyn T3

Wciągu swojej wieloletniej kariery dyrektor techniczny Formuły 1, Pat Symonds, był świadkiem licznych zmian w sportach motorowych. Największy postęp dokonał się w technologiach bezpieczeństwa – wypadki zdarzają się coraz rzadziej, a z każdego z nich należy wysnuć wnioski, które zapobiegną powtarzaniu się tragedii – choć należy pamiętać, że to wciąż jedna z najniebezpieczniejszych dyscyplin. Jednym z największych osiągnięć Symondsa jest próba wyrównania szans pomiędzy zespołami poprzez wprowadzenie nowych regulacji i limitów budżetowych na bolidy F1 od 2020 roku.

(więcej…)

Kontynuuj czytanie

Publikacje

Jesteśmy z wami już 10 lat!

By uczcić 10 lat istnienia w Polsce “Magazynu T3”, Marcin Kubicki, od dziewięciu lat redaktor naczelny pisma, opowiada o jego początkach i paru ciekawostkach, które miały miejsce w redakcji przez ostatnią dekadę jej istnienia.

Opublikowane

dnia

Magazyn T3

Moja historia związana z „Magazynem T3” wbrew pozorom nie zaczyna się w roku 2009, a w… 1995. Wtedy to jako 10-latek chwyciłem w swoje ręce „Magazyn INTERNET”, również wydawany przez AVT. Pismem tym byłem przez kolejne lata zafascynowany przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze, już wtedy odkryłem w sobie zainteresowanie tematami związanymi z programowaniem, a po drugie, uwielbiałem fakt udostępniania na płytach stron internetowych w wersjach offline, które służyły mi do podpatrywania bez obciążania domowego modemu, jak wygląda ich kod. W okolicach roku 1999 wysłałem nawet do redakcji list, który, ku mojej uciesze, został opublikowany na łamach pisma.

(więcej…)

Kontynuuj czytanie
Reklama

Nowy numer

Popularne