Do dobrych rzeczy człowiek przyzwyczaja się podejrzanie szybko. Dostęp do internetu wszędzie, podgrzewana kierownica zimą, możliwość pominięcia intra w serialu. Do tej samej kategorii zaczyna należeć aktywna redukcja hałasu. Jeszcze kilka lat temu ANC było argumentem przemawiającym za zakupem drogich słuchawek. Dzisiaj coraz częściej staje się czymś, czego po prostu oczekujemy.
I chyba właśnie w tym miejscu najlepiej zacząć opowieść o Sony WH-CH730N. To model z bardziej przystępnej części katalogu, który ma przenieść jedno z najbardziej charakterystycznych doświadczeń droższych słuchawek Sony – możliwość odcięcia się od otoczenia – do sprzętu przeznaczonego do codziennego używania.
A codzienność, jak wiadomo, potrafi być bardzo głośna.
Trochę ciszej, proszę
Pociąg, autobus, klimatyzacja w biurze, ekspres do kawy, rozmowa prowadzona dwa stoliki dalej przez człowieka, który najwyraźniej uważa, że jego konferencja jest wydarzeniem publicznym. ANC przydaje się właśnie w takich sytuacjach. Nie po to, żeby stworzyć laboratoryjną próżnię, lecz żeby zdjąć z otoczenia kilka warstw hałasu.
W WH-CH730N odpowiada za to Dual Noise Sensor. W każdym nauszniku pracują dwa mikrofony rejestrujące dźwięki z zewnątrz, a redukcja hałasu została wyraźnie wzmocniona względem poprzednika.
Kiedy trzeba wrócić do świata, do dyspozycji pozostaje Ambient Sound z 20 poziomami regulacji. Można więc zachować kontakt z otoczeniem podczas spaceru albo czekania na komunikat na dworcu, zamiast za każdym razem zdejmować słuchawki. System może także dopasowywać ustawienia do sposobu korzystania z urządzenia.

Czasem chcemy odciąć się od ludzi. Czasem wypada jednak usłyszeć nadjeżdżający samochód. Technologia, podobnie jak relacje międzyludzkie, okazuje się znacznie wygodniejsza, kiedy można regulować poziom kontaktu.
207 gramów świętego spokoju
WH-CH730N ważą około 207 gramów. Sama liczba niewiele mówi, dopóki nie zestawimy jej z przeznaczeniem tych słuchawek. To model, który ma trafić do torby rano i wrócić z niej wieczorem, towarzysząc po drodze przy komputerze, w komunikacji miejskiej i podczas spaceru.
Sony zastosowało miękkie nauszniki oraz lekki, wyściełany pałąk. Konstrukcja jest wokółuszna i składana, więc słuchawki zajmują mniej miejsca podczas transportu. Projekt pozostaje prosty i współczesny, a do wyboru jest pięć kolorów: czarny, biały, różowy, beżowy i niebieski.
Muzyka nadal jest tutaj najważniejsza
Łatwo byłoby zredukować WH-CH730N do hasła „tańsze Sony z ANC”, ale producent nie potraktował sekcji audio po macoszemu. Dostajemy DSEE, 10-pasmowy korektor, Game EQ oraz obsługę 360 Reality Audio.

DSEE uzupełnia część wysokich częstotliwości traconych podczas kompresji muzyki i streamingu, ale dla przeciętnego użytkownika ciekawszy może okazać się korektor. Dziesięć pasm daje sporo swobody, jeśli fabryczne brzmienie okaże się zbyt basowe, za jasne albo po prostu niepasujące do muzyki, której słuchamy. Jest też pięciostopniowy limit maksymalnej głośności, pozwalający ustalić, jak głośno słuchawki mogą zagrać. Przydatna rzecz, zwłaszcza gdy ulubiona playlista zachęca do regularnego przesuwania suwaka w prawo.
Współczesne słuchanie rzadko odbywa się zresztą w idealnych warunkach. Pierwszej ścieżki z albumu słuchamy rano przy kawie, a kończymy w autobusie. Podcast przechodzi w rozmowę telefoniczną, a wieczorem te same słuchawki trafiają przed komputer. WH-CH730N są projektowane właśnie pod taki sposób życia.
Dwa urządzenia, jeden problem mniej
W codziennym użytkowaniu równie ważne jak brzmienie bywają drobiazgi, o których nikt nie opowiada znajomym podczas kolacji.
Multipoint pozwala korzystać z dwóch urządzeń jednocześnie, bez ciągłego parowania ich od nowa. Są też LE Audio, Fast Pair i Swift Pair, mające usprawnić łączenie słuchawek ze smartfonami oraz komputerami. Sony pozostawiło również fizyczne przyciski na nausznikach.
To może nie brzmi tak efektownie jak „zaawansowana redukcja hałasu”, ale każdy, kto odebrał telefon i odkrył, że słuchawki nadal z wielkim oddaniem pozostają połączone z laptopem trzy metry dalej, wie, że właśnie z takich szczegółów składa się wygoda.
Możemy porozmawiać
Sony wykorzystuje w WH-CH730N Precise Voice Pickup, mikrofony kształtujące wiązkę oraz system oparty na sieci neuronowej, który ma pomagać oddzielić głos użytkownika od dźwięków otoczenia. System ogranicza też odgłosy wiatru podczas rozmów i słuchania muzyki z włączonym ANC.

To rozwiązania skrojone pod bardzo współczesny scenariusz: pięć minut temu słuchaliśmy muzyki, teraz mamy wideokonferencję, za chwilę ktoś dzwoni, a później wracamy do playlisty.
Słuchawki przestały być właściwie urządzeniem do muzyki. Stały się czymś w rodzaju osobistego interfejsu audio, który nosimy przez pół dnia na głowie. Brzmi trochę dystopijnie. Niestety również całkiem wygodnie.
Ładowarka? Kiedyś się znajdzie
Największym luksusem współczesnej elektroniki nie jest możliwość szybkiego ładowania. Jest nim możliwość zapomnienia, że sprzęt w ogóle trzeba ładować.
WH-CH730N mają pracować do 50 godzin z aktywną redukcją hałasu. Przy wyłączonym ANC deklarowany czas rośnie do 75 godzin, czyli o 25 godzin więcej niż w poprzedniku. Jeśli zaś przypomnimy sobie o kablu chwilę przed wyjściem, trzy minuty szybkiego ładowania mają zapewnić około godzinę odtwarzania.
To już poziom, przy którym trudno budować codzienny rytuał ładowania, bo zwyczajnie nie ma takiej potrzeby.
Cisza dla większej liczby osób
Sony przez lata zbudowało wokół serii 1000X bardzo silne skojarzenie z aktywną redukcją hałasu. WH-CH730N znajdują się znacznie niżej w hierarchii, ale korzystają z doświadczeń, które kiedyś były zarezerwowane przede wszystkim dla droższych konstrukcji.
Nie oznacza to, że zniknęły powody, dla których ktoś kupi flagowy model. Ciekawsze jest coś innego: funkcje, za które jeszcze niedawno trzeba było płacić wyraźnie więcej, schodzą coraz niżej.

Bo dobre ANC wcale nie służy wyłącznie do tego, żeby muzyka brzmiała lepiej w samolocie. Czasem chcemy po prostu usiąść w pociągu, założyć słuchawki i na godzinę przestać uczestniczyć we wszystkim, co dzieje się dookoła.
WH-CH730N mają sprawić, że ten niewielki luksus będzie dostępny dla większej liczby osób.
A święty spokój zawsze był produktem premium. Tyle że tym razem rachunek ma być trochę niższy.



