Zanim algorytmy zaczęły decydować, czego będziemy słuchać, a muzyka stała się kolejną usługą abonamentową, wystarczały kaseta, dwie baterie i Walkman. Wprowadzony w 1979 roku Sony TPS-L2 zmienił sposób, w jaki obcowaliśmy z muzyką, pozwalając zabrać ulubione nagrania niemal wszędzie. Towarzyszyły mu niewielkie, lekkie słuchawki MDR-3L2. Niemal pół wieku później Sony postanowiło przywrócić je do życia.
Nowe MDR-3R wyglądają jak urządzenie wyjęte z końca lat 70., choć kilka szczegółów zdradza ich współczesne pochodzenie. Zachowano charakterystyczny, smukły pałąk, niewielkie nauszniki i otwartą konstrukcję, która stanowiła jeden z wyróżników pierwowzoru. Do dyspozycji są również niebieskie i pomarańczowe poduszki nauszników, pozwalające zmieniać wygląd słuchawek. Nawet opakowanie i instrukcja obsługi nawiązują do oryginału.

Nostalgia nie kończy się na wzornictwie. Sony wykorzystało przetworniki o średnicy 23 mm, odpowiadającej tym zastosowanym w modelu z 1979 roku. Producent deklaruje, że charakterystyka dźwięku została opracowana na podstawie oryginalnej specyfikacji, z niewielkimi korektami uwzględniającymi współczesne preferencje słuchaczy. Trudno oczywiście ocenić, na ile udało się odtworzyć brzmienie sprzed niemal pięciu dekad, ale sam pomysł jest ciekawszy niż kolejne urządzenie, które jedynie udaje starą elektronikę.
Największą zmianą pozostaje złącze USB-C. MDR-3R podłączymy bezpośrednio do kompatybilnego smartfona, tabletu czy komputera, bez parowania, ładowania i martwienia się o stan akumulatora. Na przewodzie znalazły się mikrofon i pilot do sterowania odtwarzaniem oraz rozmowami. Paradoksalnie nowych słuchawek nie podłączymy bezpośrednio do oryginalnego Walkmana. Sony zresztą nie zaleca używania ich ze współczesnymi odtwarzaczami tej rodziny.

Powrót przewodowej konstrukcji ma jednak pewien urok. W czasach, gdy nawet najprostsze słuchawki potrafią wymagać aplikacji, aktualizacji oprogramowania i kolejnego miejsca w ładowarce, zwykły kabel zaczyna wyglądać na zaskakująco atrakcyjne rozwiązanie.
Max, Walkman i Druga Strona
Sony przygotowało również specjalną wersję MDR-3R inspirowaną serialem Stranger Things. Wybór wydaje się naturalny – Max, jedna z bohaterek produkcji Netflixa, niemal nie rozstaje się ze swoim przenośnym odtwarzaczem kasetowym, a muzyka odgrywa w serialu rolę znacznie ważniejszą niż nostalgiczne tło.
Edycja Stranger Things otrzymała czarny pałąk, czerwono-czarne poduszki nauszników, wygrawerowane logo serialu i specjalne opakowanie. Wzornictwo nawiązuje również do Drugiej Strony, czyli alternatywnego wymiaru stanowiącego jeden z najważniejszych elementów fabuły.
Pod względem technicznym obie wersje korzystają z tej samej koncepcji. Sony informuje także, że około 25% tworzyw sztucznych wykorzystanych w konstrukcji słuchawek pochodzi z recyklingu, a opakowanie przygotowano bez użycia plastiku.

Sony MDR-3R oraz edycja Stranger Things trafią do sprzedaży w listopadzie 2026 roku. Producent nie podał jeszcze polskich cen.
Powrót MDR-3 ma w sobie coś sympatycznego. Przez lata elektronika użytkowa próbowała uwolnić nas od przewodów, a teraz jeden z jej największych pionierów przypomina, że czasami wystarczy po prostu założyć słuchawki i nacisnąć „play”.



