Pierwsze roboty sprzątające miały dość prostą misję: jeździć po podłodze i zbierać kurz, kiedy my zajmowaliśmy się czymś ciekawszym. Problem polegał na tym, że często najpierw trzeba było przygotować im teren, a po wszystkim opróżnić pojemnik, wyczyścić szczotki i zająć się mopem. Człowiek wprawdzie już nie odkurzał, ale trudno było powiedzieć, że zupełnie przestał zajmować się sprzątaniem.
Dziś rozwój robotów coraz mniej polega na dokładaniu kolejnych cyferek do specyfikacji. Znacznie ciekawsze jest to, ile etapów całego procesu urządzenie potrafi przejąć bez naszej pomocy. Roomba Max 876 Combo ze stacją AutoWash, nowość zamykająca portfolio iRobot na 2026 rok, dobrze pokazuje ten kierunek. Zamiast więc pytać wyłącznie, jak skutecznie odkurza, sprawdźmy, co współczesny robot może rzeczywiście zrobić za nas.
1 | Posprzątać bez sprzątania przed sprzątaniem
Jest coś paradoksalnego w robocie, przed którego uruchomieniem trzeba najpierw samemu posprzątać podłogę. Kabel obok kanapy, but w przedpokoju czy miska psa nie powinny przecież oznaczać przerwanej misji.
Roomba Max 876 Combo korzysta z nawigacji ClearView Pro Dual-Line LiDAR oraz PrecisionVision AI. Pierwszy system odpowiada za mapowanie przestrzeni i planowanie trasy, drugi pozwala rozpoznawać i omijać ponad 300 typowych przedmiotów spotykanych w domu. Robot może stworzyć do trzech map 3D, również dla różnych kondygnacji.
To ważne, bo prawdziwa autonomia zaczyna się wtedy, gdy nie trzeba urządzać mieszkania pod potrzeby urządzenia. Mapy pozwalają później wskazywać konkretne pomieszczenia i strefy, ustalać harmonogramy albo wyłączać wybrane miejsca ze sprzątania. Zamiast „odkurz wszystko” można więc wydać bardziej życiowe polecenie: zajmij się kuchnią po śniadaniu albo przedpokojem po powrocie domowników.
2 | Umyć podłogę, a nie tylko ją zwilżyć
Przez lata słowo „mopowanie” miało w świecie robotów bardzo szeroką definicję. Czasem oznaczało niewiele więcej niż przeciągnięcie wilgotnej nakładki po podłodze. Z kurzem działało to nieźle, ale zaschnięta kawa szybko przypominała, gdzie kończy się automatyzacja.

W Max 876 Combo system ThermaMist rozpyla przed wałkiem ultradźwiękową mgiełkę podgrzaną do 60°C, która ma zmiękczać trudniejsze zabrudzenia. Za nią pracuje PowerSpin Max: wałek mopujący obracający się z prędkością 300 obr./min i dociskany do podłogi z siłą 18 N. Według iRobot takie połączenie zapewnia dwukrotnie skuteczniejsze usuwanie plam niż mopowanie bez ThermaMist.
Wałek potrafi też wysunąć się o 45 mm przy ścianach i listwach. To właśnie takie rozwiązania pokazują, że współczesne mopowanie robotem coraz mniej przypomina dodanie mokrej ściereczki do odkurzacza, a coraz bardziej próbę odtworzenia tego, co sami robimy z uporczywą plamą: najpierw ją rozmiękczyć, potem wyszorować.
3 | Wiedzieć, kiedy kończy się podłoga, a zaczyna dywan
Mieszkania nie są laboratoriami. Parkiet przechodzi w dywan, płytki w chodnik, a pomiędzy pomieszczeniami pojawiają się progi. Dla człowieka to oczywiste. Robot musi nauczyć się odpowiednio reagować.
Roomba Max 876 Combo oferuje moc ssącą do 35 000 Pa, a system SealForce ma koncentrować przepływ powietrza tam, gdzie znajduje się brud, szczególnie podczas czyszczenia dywanów. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, co dzieje się podczas mopowania. Po wykryciu dywanu technologia DriLift unosi wilgotny wałek i oddziela go od powierzchni specjalną osłoną.
Niby detal, ale właśnie z takich detali składa się autonomia. Nie trzeba ręcznie wyznaczać wokół każdego dywanu strefy zakazanej ani pamiętać o zmianie trybu pracy. Robot widzi zmianę powierzchni i sam dostosowuje sposób sprzątania.
4 | Radzić sobie z prawdziwym mieszkaniem
Najbardziej imponująca sztuczna inteligencja niewiele pomoże, jeśli urządzenie zatrzyma pierwszy wyższy próg albo będzie regularnie zostawiało brud przy ścianie. Dlatego autonomiczne sprzątanie to również rzeczy dużo mniej efektowne niż AI.
Max 876 Combo może pokonywać progi o wysokości do 35 mm. Wysuwany wałek PowerSpin Max oraz boczna szczotka mają z kolei docierać bliżej krawędzi, listew i narożników.

To może brzmieć mniej widowiskowo niż 35 000 Pa, ale w codziennym użyciu właśnie tutaj przebiega granica między urządzeniem, które wymaga ciągłego doglądania, a takim, które po prostu robi swoje. Najlepsze technologie domowe mają przecież tę szczególną cechę, że po pewnym czasie przestajemy je zauważać.
5 | Posprzątać także po samym sobie
I tu dochodzimy do etapu być może najmniej efektownego, ale najważniejszego. Robot, który po każdym cyklu trzeba opróżnić, umyć i przygotować do kolejnej pracy, nadal oddaje człowiekowi ostatnią część obowiązku.
Stacja AutoWash automatycznie opróżnia pojemnik na zabrudzenia, pierze wałek mopujący wodą o temperaturze 80°C, suszy go powietrzem o temperaturze 55°C i dozuje koncentrat czyszczący. Kurz trafia do worka AllergenLock, który – zależnie od intensywności pracy – może nie wymagać ręcznego opróżniania nawet przez 90 dni.

Oczywiście nie oznacza to końca wszelkiej obsługi. Nadal trzeba uzupełnić czystą wodę, opróżnić zbiornik z brudną wodą czy od czasu do czasu wymienić elementy eksploatacyjne. Różnica polega na czymś innym: coraz rzadziej trzeba być przy samym procesie.
Najlepszy robot to ten, o którym można zapomnieć
Przez lata roboty sprzątające rozwijały się w najbardziej oczywisty sposób: miały lepiej odkurzać. Potem nauczyły się mopować, mapować mieszkania, omijać przeszkody i samodzielnie opróżniać pojemniki.
Roomba Max 876 Combo pokazuje kolejny etap tej ewolucji. ThermaMist, PowerSpin Max, SealForce, DriLift, PrecisionVision AI czy AutoWash brzmią jak nazwy technologii, ale ich wspólny cel jest znacznie prostszy: sprawić, żeby coraz mniej elementów sprzątania wymagało człowieka.
Bo najbardziej zaawansowany robot domowy niekoniecznie jest tym, którego listę funkcji potrafimy wyrecytować z pamięci. Być może jest nim ten, o którego istnieniu przez większość tygodnia w ogóle nie musimy pamiętać.



