Seria Go od JBL od lat należy kategorii produktów, które po prostu robią swoje. Wrzucasz do plecaka, kładziesz na stole, czasem zapominasz, że w ogóle tam jest – aż do momentu, gdy zaczyna grać. Nowy JBL Go 5 niewiele zmienia w tej filozofii, ale dodaje jeden detal, który trudno zignorować.
Chodzi o światło. Delikatne podświetlenie krawędzi nie robi z głośnika klubowego gadżetu, raczej subtelny sygnał, że coś się dzieje. Informuje, że urządzenie żyje, paruje się, kończy energię. Trochę jak kontrolka, tylko taka, którą ktoś wreszcie zaprojektował z myślą o ludziach, nie o instrukcji obsługi.
Poza tym to wciąż mały, odporny klocek. Certyfikat IP68 oznacza, że deszcz, piasek czy przypadkowe zanurzenie nie kończą zabawy. W praktyce: możesz go zabrać nad wodę i nie myśleć o nim co pięć minut. Konstrukcja jest wzmocniona, więc upadek z ławki też nie robi dramatu – co w tej klasie sprzętu bywa ważniejsze niż kolejne cyfry w specyfikacji.

Czas pracy? Do 8 godzin, a z trybem Playtime Boost dobijasz do 10. Czyli tyle, ile potrzeba na dzień poza domem albo długi wieczór, który nie planował być aż tak długi. Ładowanie przez USB-C trwa około 3 godzin, więc wraca do formy szybciej niż większość jego użytkowników.
Nowością jest też sposób łączenia w stereo. Funkcja AirTouch pozwala sparować dwa głośniki po prostu przez zetknięcie ich ze sobą. Brzmi jak trik, ale w praktyce to jedno z tych rozwiązań, które eliminują zbędne klikanie. Jeśli chcesz więcej dźwięku, po prostu dokładasz drugi egzemplarz i gotowe. A dzięki Auracast można iść dalej – łączyć więcej kompatybilnych urządzeń w jeden system.

Go 5 potrafi też zagrać bezstratnie przez USB-C, jeśli podepniesz odpowiednie źródło. To raczej ciekawostka niż główny scenariusz użycia, ale dobrze wiedzieć, że ten mały głośnik nie zamyka się tylko w Bluetoothowym „wystarczy”.
Reszta to codzienność: aplikacja JBL Portable do ustawień, prosty EQ, możliwość zmiany efektów świetlnych. Do tego akcent ekologiczny – obudowa częściowo z materiałów z recyklingu, opakowanie bez PVC, papier z certyfikatem FSC. Nie zmienia to świata, ale przynajmniej nie udaje, że nie ma tematu.
Najważniejsze jest jednak to, że Go 5 nie próbuje być bohaterem wieczoru. Raczej towarzyszem. Ma 101 mm szerokości, waży 230 gramów i kosztuje 219 PLN. Tyle, żeby zawsze był pod ręką i nigdy nie był problemem. Bo czasem najlepszy sprzęt to ten, o którym nie trzeba myśleć – dopóki nie zrobi dokładnie tego, czego od niego chcesz.




