Czasami trafiają w nasze ręce takie akcesoria, które obiecują „profesjonalizm”, ale w praktyce kończą jako kolejny gadżet do szuflady. RØDE Phone Cage to jednak taki, który nie próbuje nikogo uwodzić marketingową poezją, tylko po prostu robi swoje. To narzędzie dla ludzi, którzy wiedzą, po co sięgają po smartfona jako kamerę, i nie mają już cierpliwości do kompromisów rodem z TikToka.
Nieprzypadkowo producentem jest RØDE – marka, która od lat dostarcza sprzęt audio obecny zarówno w torbach youtuberów, jak i na planach filmowych czy w newsroomach. Phone Cage jest dokładnie taki jak ich mikrofony: surowy w formie, bardzo inżynieryjny i nastawiony na ekosystem, a nie pojedynczy efekt „wow”.
To, co robi największe wrażenie od pierwszego kontaktu, to skala możliwości montażowych. Aluminiowy szkielet wygląda trochę jak klatka bezpieczeństwa w rajdowym samochodzie – nie dlatego, że jest toporny, ale dlatego, że daje poczucie kontroli. Pięć zimnych stopek, dziesiątki gwintów różnych standardów (w tym ARRI z pinami stabilizującymi), a do tego dwa gwinty 3/8 cala.
Najciekawsze jest jednak to, że RØDE zupełnie inaczej podeszło do kwestii samego mocowania telefonu. Zamiast obudowy dopasowanej do konkretnego modelu, dostajemy centralny uchwyt magnetyczny oparty na MagSafe. To rozwiązanie sprytne, przyszłościowe i bardzo „2026” w myśleniu o sprzęcie – zmieniasz telefon, a klatka pozostaje użyteczna. W praktyce oznacza to też coś jeszcze: w trakcie zdjęć możesz jednym ruchem odczepić iPhone’a (lub inny telefon z magnesem w etui z MagSafe) i wrócić do pracy bez gimnastyki.
Podczas pracy – czy to w terenie, czy w półimprowizowanych warunkach – Phone Cage pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Jest lekki jak na swoje gabaryty, a jednocześnie na tyle sztywny, że nie ma mowy o mikroruchach czy skrzypieniu przy panoramach. Z zamontowanymi uchwytami pozwala prowadzić kadr spokojniej niż „goły” smartfon, trochę jakbyś przesiadł się z telefonu na małą kamerę dokumentalną. To różnica podobna do tej między słuchaniem koncertu z telefonu a przez porządne monitory – niby ten sam materiał, ale zupełnie inne doznania.

Bardzo trafionym detalem są też cztery kanały prowadzenia kabli w narożnikach. To drobiazg, który docenia się dopiero w boju, gdy mikrofon przestaje dyndać przed obiektywem, a ty nie czujesz się jak ktoś, kto walczy z własnym sprzętem zamiast z ograniczeniami światła czy dźwięku. Przestrzeń między ramą a telefonem jest na tyle duża, że bez problemu podepniesz odbiornik bezprzewodowy czy przejściówkę USB-C – coś, z czym wiele „ciasnych” klatek kompletnie sobie nie radzi.
Nie byłoby jednak uczciwej recenzji bez łyżki dziegciu. Magnetyczne mocowanie, choć bardzo mocne przy normalnym użytkowaniu, ma jedną cechę, o której trzeba wiedzieć: nie lubi sił bocznych. Jeśli zaczynasz podważać telefon przy przepinaniu kabli, MagSafe potrafi puścić. To nie jest wada dyskwalifikująca, raczej cecha charakteru. Gdy już nauczysz się obchodzić z rig’iem bez „dźwigniowania” telefonu, problem znika, ale pierwsze spotkanie bywa pouczające.
Trzeba też jasno powiedzieć: to nie jest zestaw „wyjmij z pudełka i kręć”. RØDE zakłada, że masz już swoje uchwyty (szkoda, że nie ma ich w zestawie), mikrofony, lampy – albo przynajmniej wiesz, jakie chcesz mieć. Dla jednych to wada, dla innych – dokładnie to, czego szukali.
Specyfikacja
- CENA 389 PLN
- WYMIARY 245 x 35,5 x 126 mm
- WAGA 285 g
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
RØDE Phone Cage to gadżet nie dla każdego, ale jeśli traktujesz smartfona jak narzędzie pracy, a nie zabawkę, szybko poczujesz, że to niezbędnik na małym planie filmowym.
Plusy
Ogromna liczba gwintów i stopek montażowych. Bardzo solidna, a jednocześnie lekka konstrukcja. Kompatybilność z przyszłymi modelami smartfonów. Wygodna przestrzeń na kable i akcesoria. System ARRI.
Minusy
Magnetyczne mocowanie wymaga ostrożności przy przepinaniu kabli. Brak uchwytów w zestawie.



