3 września to data, którą warto sobie zapisać, jeśli lubisz RPG-i, w których decyzje zostają z tobą na dłużej niż ekran ładowania. The Blood of Dawnwalker, debiut studia Rebel Wolves, trafi wtedy na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Przy okazji specjalnego pokazu „Droga do premiery” twórcy pokazali, jak ta gra ma działać w praktyce – i dlaczego nie chodzi tu tylko o walkę z potworami.
Akcja przenosi nas do XIV-wiecznej Europy, gdzie wojny i Czarna Śmierć robią swoje, a w cieniu rosną w siłę wampiry. W tym świecie poznajemy Coena – bohatera, który za dnia jest człowiekiem, a nocą… już nie do końca. Ten dualizm nie jest tylko fabularną ozdobą. Ma wpływać na sposób eksploracji, walkę i relacje z innymi postaciami. W praktyce oznacza to jedno: nie ma tu bezpiecznych decyzji, są tylko takie, których konsekwencje zobaczysz później.
Podczas prezentacji pokazano ponad 10 minut rozgrywki z wersji PC. Zamiast fajerwerków – spokojne tempo i nacisk na to, co dzieje się między zadaniami: eksplorację, odkrywanie sekretów i wybory, które zmieniają układ sił w Kotlinie Sangorskiej. To region inspirowany Karpatami, pełen miejsc, które wyglądają jakby pamiętały więcej, niż powinny. Twórcy otwarcie mówią: każdy czyn ma znaczenie. Brzmi jak obietnica, ale w pokazanym materiale widać, że systemy są ze sobą powiązane – i że gra próbuje to udźwignąć.
Ciekawostka z zaplecza: w motion capture pojawia się Jan Błachowicz, który użyczył ruchów jednemu z antagonistów. I nie jest to tylko marketingowy cameo. Widać, że ciężar ciosów i dynamika walki mają tu swoje źródło w realnym doświadczeniu sportowym – co w grze o starciach wręcz robi różnicę większą, niż mogłoby się wydawać.




Równolegle ruszyła przedsprzedaż. Poza standardową wersją dostępna będzie edycja premierowa z metalowym pudełkiem i drukowaną mapą (33 × 40 cm), a także edycja kolekcjonerska – z 60-stronicowym kompendium świata, ścieżką dźwiękową, komiksem i 23-centymetrową figurką Coena. Do tego dochodzi cyfrowa edycja „Krwawego Księżyca” z dodatkowymi materiałami. W każdym przypadku zamówienia przedpremierowe dorzucają zbroję sangorskiego podróżnika.
Technicznie gra powstaje na Unreal Engine 5, a na PC dostaliśmy już pełne wymagania sprzętowe – choć to jeden z tych elementów, które sprawdza się dopiero wtedy, gdy naprawdę planujesz instalację.
Na koniec jeszcze muzyka: podczas wydarzenia pokazano utwór „Uphill Battle”, nagrany na żywo przez zespół odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową. To drobiazg, ale dobrze oddaje kierunek – mniej syntetycznego „epicu”, więcej klimatu, który zostaje w głowie.
The Blood of Dawnwalker wygląda jak gra, która nie próbuje być wszystkim naraz. Zamiast tego skupia się na jednym: świecie, który reaguje. Jeśli to się uda, 3 września może być czymś więcej niż kolejną datą w kalendarzu premier.



