Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Testy

TEST: Freecom Tough Drive Mini SSD

Szybki i wytrzymały przenośny dysk SSD, który możesz mieć zawsze przy sobie.

Freecom Tough Drive Mini jest bardzo interesującym akcesorium dla często podróżujących osób, które wymagają od swoich elektronicznych gadżetów mobilności oraz odporności na uszkodzenia mechaniczne.

Ten ważący niewiele ponad 70 gramów dysk SSD bez najmniejszego kłopotu zmieści się w nawet niewielkiej kieszeni spodni i można mieć go przy sobie nawet podczas jazdy na rowerze, ponieważ nośnik danych umieszczony został w wytrzymałej i odpornej na wstrząsy obudowie. Na szczególną uwagę zasługuje także materiał, jaki został wykorzystany do jej produkcji – mowa tu o specjalnej powłoce wykonanej z silikonu, która dodatkowo zabezpiecza urządzenie przed skutkami upadku z wysokości do 4 metrów. Opisywanej właściwości nie sprawdziliśmy niestety na „żywym organizmie”, więc akurat w tej kwestii musicie uwierzyć zapewnieniom producenta.

Freecom-Tough-Drive-Mini-SSD

Przetestować postanowiliśmy natomiast inną cechę tego dysku, mianowicie jego odporność na działanie wody. Freecom twierdzi, że ToughDrive Mini jest w stanie wytrzymać działanie średnio silnego strumienia wody. Po wytarciu i podłączeniu do komputera działał jak wcześniej, więc norma IP55 nie jest w tym przypadku czczym sloganem reklamowym. Kulturę pracy i wydajność dysku należy ocenić wysoko, podobnie zresztą jak wytrzymałą konstrukcję oraz praktyczną wysuwaną z obudowy wtyczkę USB. W takiej sytuacji ciężko przyczepić się jest do ceny, choć nie pogniewalibyśmy się, gdyby była ona o jakieś 100-150 PLN niższa.

SPECYFIKACJA

  • CENA 600 PLN
  • POJEMNOŚĆ 128 GB
  • ŁĄCZNOŚĆ USB 3.0 (kompatybilność z USB 2.0)
  • WYMIARY 87x17x53 mm
  • WAGA 72,3 g

Ocena
4

Zdaniem T3

Z takim dyskiem można być w pełni spokojnym o bezpieczeństwo zapisanych na nim danych.

  • Design
  • Jakość wykonania
  • Funkcjonalność
  • Cena

Może cię też zainteresować

Moto

Mi(ni)ster skarbu.

Testy

Jeszcze go nie skreślaj.

Gaming

Terror na USG Ishimura.

Testy

Bardziej esteta niż dźwiękowiec.