Połącz się z nami

Testy

TEST: ASUS ZenBook 14 UX425

Czy smukły ultrabook wyjdzie zwycięsko ze starcia z szarą, biurową codziennością?

Ten rok bez dwóch zdań należy do ultrabooków. Dziesiątki tysięcy użytkowników zostało nagle pozbawionych dostępu do służbowych komputerów i zmuszonych do kompletnej zmiany trybu życia – nic dziwnego, że większość od razu zaczęła się rozglądać za odpowiednimi maszynami do pracy. Okazało się, że nawet w dobie siedzenia w domu wytrzymała bateria i lekka forma są tak samo ważne jak wydajny procesor i możliwość podłączenia wszystkich niezbędnych akcesoriów. Na tak przygotowany rynek wchodzi nowy ZenBook 14, komputer jakby stworzony do pracy w domu. 

ASUS do perfekcji opanował sztukę projektowania ultrabooków. ZenBook 14 to smukłe, eleganckie urządzenie zamknięte w aluminiowej obudowie z charakterystycznym, koncentrycznym wzorem na tylnej pokrywie. Sprzęt waży niewiele ponad kilogram, co przydaje się także podczas pracy w domu (na przykład podczas odbywanej co rano podróży pomiędzy salonem a biurem, z komputerem w jednej ręce i kubkiem kawy w drugiej), a jednocześnie jest solidnie wykonany i wytrzymały. 

Dookoła wyświetlacza i pod klawiaturą dominuje matowe, gładkie aluminium. Wąskie, czarne ramki otaczają 14-calową matrycę LED o rozdzielczości 1920×1080 px – nie jest to high-endowe 4K, ale do pracy biurowej i prostej edycji obrazów wystarczy w zupełności. Ekran ZenBooka 14 cechuje się wysoką jasnością maksymalną 300 nitów, co w połączeniu z matową powłoką zapewnia wysoki komfort użytkowania w jasnych pomieszczeniach lub na zewnątrz (gratka dla osób, które lubią pracować w ogrodzie). Panel jest rozkosznie ostry i kolorowy, z wyrazistymi kontrastami i naturalnym balansem bieli. Oglądanie na nim filmów i zdjęć to prawdziwa przyjemność. 

Nad ekranem znajduje się kamerka internetowa z Windows Hello. Jej rozdzielczość HD może rozczarowywać; zaproponowany przez ASUS-a algorytm wyostrza obraz, przez co wygląda on znośnie, ale do 1080p trochę mu jednak brakuje. Dzięki czujnikowi podczerwieni umożliwia ona natomiast odblokowywanie komputera nawet w ciemności – Windows Hello jak zwykle działa sprawnie. Plusem jest także możliwość całkowitego wyłączenia kamerki. 

ZenBook 14 wypadł dobrze także pod względem ergonomii. Zawias ErgoLift ustawia klawiaturę lekko pod kątem; zabieg ten nie tylko zwiększa wygodę pisania, ale także ułatwia chłodzenie podzespołów. Mimo tego nietypowego położenia, laptopa da się wygodnie i stabilnie trzymać na kolanach. Klawiatura urządzenia również należy do komfortowych. Duże, miłe w dotyku klawisze wyraźnie zagłębiają się po wciśnięciu, dzięki czemu pisanie jest po prostu przyjemne. W nocy pracę ułatwia delikatne, ale wyraziste podświetlenie. 

Ze względu na ograniczone rozmiary urządzenia nie znajdziemy w nim dedykowanej klawiatury numerycznej – została ona przeniesiona do trackpada NumberPad 2.0. Aby ją włączyć, wystarczy stuknąć w ikonkę umieszczoną w prawym górnym rogu gładzika. Trackpad precyzyjnie wykrywał ruchy palców i rozpoznawał, w które „wirtualne klawisze” uderzałem. Co najlepsze, włączenie klawiatury nie oznacza, że nie możemy korzystać ze standardowej funkcjonalności gładzika: NumberPad 2.0 rozpoznaje, kiedy nawigujemy po dokumencie, a kiedy wprowadzamy dane numeryczne. Dodatkowo do dyspozycji otrzymujemy skrót do aplikacji Kalkulator. 

Pracownik miesiąca 

Dobry ultrabook musi być nie tylko zgrabny, ale także wydajny. ZenBook 14 wypada pod tym względem bardzo dobrze – testowy egzemplarz otrzymał procesor Intel Core i7 10. generacji z układem graficznym Intel Iris, 16 GB pamięci RAM i dysk wewnętrzny SSD 512 GB. Do pracy biurowej nie potrzeba nic więcej: komputer bez problemu radził sobie z jednoczesną pracą w Wordzie, Excelu i kilku oknach przeglądarki Google Chrome, nie nagrzewając się zbytnio i nie rozpraszając mojej koncentracji szumem wiatraków. 

Te ostatnie zaczęły pracować głośniej, gdy w ruch poszedł Photoshop – ultrabook nie przycina się zanadto podczas edycji fotek czy filmów, chociaż po godzinie pracy w programie graficznym stał się wyraźnie cieplejszy. 

Brak dedykowanej karty graficznej skutecznie uniemożliwia wygodną pracę w programach wymagających dużej mocy obliczeniowej, na przykład służących do modelowania 3D – samo otwarcie modelu trwa kilka minut, a co dopiero próby jego edycji. ZenBook 14 nie jest także urządzeniem do gier. Starsze tytuły jakoś jeszcze na nim pójdą (chociaż nawet kilkuletnie gry pokroju GTA V do płynnego działania wymagają średnich ustawień graficznych), ale na odpalenie nowości nie ma co liczyć. Z drugiej strony, raczej nikt nie kupuje ultrabooka z myślą o graniu czy intensywnej obróbce grafiki, a możliwość edycji zdjęć lub włączenia gamingowych klasyków po pracy to po prostu miły dodatek. 

Wzdłuż krawędzi urządzenia rozmieszczone zostały dwa porty USB-C Thunderbolt 3, jedno złącze HDMI 2.0, slot na karty microSD oraz USB 3.1 Gen 1, czyli w dawnej nomenklaturze USB 3.0. Obecność tego ostatniego może dziwić, ponieważ złącza tego typu trafiają przeważnie do tańszych konstrukcji. 

Uważni czytelnicy na pewno zauważyli także, że wśród dostępnych portów brak jest… minijacka 3,5 mm. ASUS tłumaczy jego nieobecność brakiem miejsca, a na osłodę dorzuca przejściówkę do USB-C, ale przyznam, że akurat takiego czegoś się nie spodziewałem. Znacznie lepiej jest pod względem łączności bezprzewodowej – tutaj otrzymujemy wsparcie dla Wi-fi 6, dzięki któremu port Ethernet przestaje nam być zbytnio potrzebny (chociaż i tutaj ASUS uraczył nas stosowną przejściówką), oraz Bluetootha 5.0. 

Długa droga do domu 

Chociaż w erze pracy zdalnej długość pracy na jednym ładowaniu pełni rolę drugorzędną, ZenBook 14 został dopracowany również w tym aspekcie. Urządzenie otrzymało czterokomorową baterię litowo-polimerową o pojemności 67 Wh, zoptymalizowaną tak, by działała jak najdłużej. W praktyce starczała ona na cały dzień pracy biurowej od 8 rano do 7 wieczorem przy średnim, ale komfortowym podświetleniu ekranu. W tym czasie na zmianę korzystałem z Worda, ExcelaPhotoshopa, w międzyczasie słuchając muzyki ze Spotify i przeglądając strony internetowe w Google Chrome. Nawet podczas gry urządzenie wytrzymało ponad 2 godziny bez podłączenia do prądu. Podejrzewam, że przy mniej intensywnej pracy ZenBook 14 może działać na baterii nawet dobre 14 godzin. 

W zestawie z laptopem otrzymujemy ładowarkę 65 W z USB-C. Uzupełnienie akumulatora „do pełna” zajmuje około 2 godzin, ale jeśli zależy nam na szybkim doładowaniu, po 30 minutach akumulator będzie naładowany w około 40%, co przełoży się na kilka godzin dalszej pracy. 

Na koniec warto wsłuchać się jeszcze w brzmienie głośników ZenBooka 14. System audio SonicMaster najlepiej radzi sobie z odtwarzaniem muzyki – tutaj dźwięk jest przyjemnie zbalansowany, barwny, z wyraźną separacją kanałów. Nieco gorzej wypada on w konfrontacji z filmami, gdzie część najgłębszych odgłosów dźwiękowych brzmi głucho i płytko; niby mamy obsługę dźwięku surround, ale do seansów filmowych i tak wolałem zakładać słuchawki. 

Nie mogę natomiast powiedzieć złego słowa o pracy mikrofonów. Podczas połączeń dokładnie zbierały one mój głos i ignorowały dźwięki otoczenia, przez co moi rozmówcy nie mieli problemów z usłyszeniem tego, co chciałem im przekazać. 

Czy ASUS ZenBook 14 jest idealnym komputerem do pracy zdalnej? Cóż, powiedzmy, że bliskim ideału. Osoby zajmujące się pracą biurową znajdą w nim wszystko, czego potrzebują – doskonałą wydajność, długi czas pracy na baterii i perfekcyjny komfort pisania. Jeśli tego właśnie oczekujesz od swojego nowego komputera, ultrabook od ASUS-a może okazać się twoim wyborem.

Specyfikacja

  • Cena 5 200 PLN
  • Procesor Intel Core i7-1065G7
  • RAM 16 GB
  • Pamięć wewnętrzna 512 GB SSD
  • Karta graficzna Intel Iris Plus Graphics
  • Ekran 14 cali 1920×1080 px
  • Łączność 2x USB-C z Thunderbolt, 1x USB 3.1 Gen 1, HDMI 2.0, microSD, Bluetooth, Wi-fi 6
  • Wymiary 319 x 208 x 15,7 mm
  • Waga 1,18 kg

Werdykt

84

NASZYM ZDANIEM...

W towarzystwie ZenBooka 14 mógłbym spędzić nie tylko kwarantannę – to atrakcyjny sprzęt i w podróż, i do pracy w domowym zaciszu.

Plusy

Wysoka wydajność i długi czas pracy na baterii. Cicha praca bez nagrzewania się. Fenomenalny NumberPad 2.0. Duży komfort pisania. Ostry, kolorowy ekran. 

Minusy

Brak minijacka. Kamerka internetowa 720p. Drobne problemy podczas reprodukcji audio.

Od dziewięciu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Kliknij, by skomentować

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

TEST: Google Nest Audio

Testy

TEST: Creative Outlier Active V2

Testy

Project Latte – aplikacje z Androida na Windowsie

Newsy

TEST: Opel Grandland X Hybrid4

Moto

Połącz
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!