Są takie momenty w domu, kiedy czarny prostokąt na ścianie zaczyna trochę przeszkadzać. Wieczorem jest centrum dowodzenia – serial, mecz, Blade Runner 2049. Ale w środku dnia? W jasnym salonie? Wygląda jak wyrzut sumienia po nieudanym binge-watchingu.
I wtedy wchodzi ona – Tamara Łempicka.
Ponad 20 jej prac trafiło właśnie do Samsung Art Store i można je wyświetlać na telewizorach Samsung The Frame oraz wybranych modelach Neo QLED Mini LED. Nie jako wygaszacz ekranu. Nie jako tapeta „na chwilę”. Tylko jako pełnoprawna obecność 4K w przestrzeni, która nagle zaczyna wyglądać inaczej.
Portret, który patrzy
Większość z nas kojarzy ten obraz – kobieta w zielonej sukience, geometryczna twarz, spojrzenie, które mówi „nie próbuj mnie zdefiniować”. To Łempicka. Ikona art déco, stylu, który łączył luksus, nowoczesność i chłodną precyzję formy.
Urodzona w 1898 roku w Warszawie jako Tamara Gurwik-Górska, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych artystek XX wieku. Jej obrazy wiszą dziś w kolekcjach od Paryża po Nowy Jork, osiągają rekordowe ceny na aukcjach i wciąż wyglądają tak, jakby powstały wczoraj – tylko w lepszym świetle.
Teraz można mieć je w salonie. Bez klimatyzowanej sali muzealnej, bez ochroniarza, bez biletu, bez limitu czasowego.
W Samsung Art Store pojawiły się m.in. „Still Life with Fruits”, „The Lovers” (1962), „The Pink Tunic”, „Young Lady with Gloves”, „Adam and Eve” czy „Portrait of Marjorie Ferry”. W sumie ponad 20 prac – pierwsza tak obszerna kolekcja polskiej artystki w tej cyfrowej galerii.
Domowa galeria, która nie udaje galerii
Samsung Art Store to dziś ponad 4 000 dzieł w jakości 4K, pochodzących z ponad 50 muzeów i instytucji – od Luwru po Tate. Subskrypcja daje dostęp do kolekcji, które można zmieniać zależnie od nastroju, pory roku albo koloru kanapy.
Ale w przypadku Łempickiej chodzi o coś więcej niż „ładny obraz na ścianie”.
Jej styl jest wyrazisty, niemal architektoniczny. Geometryczne twarze, mocne światło, zmysłowość bez wstydu. Na matowej powłoce ekranu The Frame – która eliminuje odblaski i imituje fakturę płótna – te prace przestają być ekranem. Zaczynają być obiektem.
W praktyce wygląda to tak: rano pijesz kawę, a zamiast czarnej tafli masz „Autumn” (1953). Wieczorem wyłączasz In the Mood for Love i zostaje „The Lovers”. Telewizor nie znika – zmienia rolę.

Sztuka między spotkaniem na Teamsie a kolacją
Technologia w tym wszystkim jest tłem. Owszem, mówimy o 4K, o Neo QLED Mini LED, o precyzyjnym odwzorowaniu kolorów i detali. Ale nikt nie wiesza telewizora dla parametrów. Wieszamy go, bo jest częścią życia.
The Frame – dzięki swojej smukłej konstrukcji przypominającej ramę obrazu – został zaprojektowany tak, by nie wyglądać jak sprzęt RTV. Po wyłączeniu nie świeci czarną pustką. Może wyświetlać dzieła z Art Store, prywatne fotografie albo grafiki generowane przez AI. Zamiast „czarnej dziury” mamy coś, co realnie buduje atmosferę wnętrza.
I to jest moment, w którym technologia przestaje być gadżetem.
Bo jeśli telewizor i tak wisi w centralnym punkcie salonu, to może warto, by w środku dnia pokazywał coś więcej niż własne odbicie? Może zamiast kolejnej abstrakcyjnej tapety lepiej spojrzeć w oczy bohaterce Łempickiej – pewnej siebie, chłodnej, trochę niepokojącej?
Łempicka obok Moneta
Prace polskiej artystki dołączają w Samsung Art Store do twórców takich jak Monet, Kandinsky, Picasso czy Rembrandt. I choć brzmi to jak muzealny katalog, w praktyce chodzi o coś prostszego.
O codzienność.
O to, że sztuka nie musi być wydarzeniem specjalnym, planowanym z wyprzedzeniem. Może być tłem rozmowy przy kolacji. Może wisieć nad sofą. Może zmieniać się co tydzień.
A czasem – w zupełnej ciszy – przypominać, że design i odwaga mają twarz kobiety namalowanej sto lat temu.
I że czarny ekran w salonie wcale nie musi być czarny.



