Na planie filmowym czas mierzy się inaczej. Nie w minutach, tylko w ujęciach, które trzeba powtórzyć, bo coś się przycięło albo bufor powiedział „dość”. Dlatego karty pamięci coraz częściej przestają być dodatkiem do sprzętu, a zaczynają pełnić rolę cichego fundamentu całej produkcji.
Podczas targów NAB 2026 SanDisk pokazał nowe karty CFexpress 4.0 Type B oraz SD UHS-II w wersjach V60 i V90. Wspólny mianownik jest prosty: więcej przestrzeni, wyższe i – co ważniejsze – stabilniejsze prędkości, a do tego gotowość na materiał 8K i wyżej. Nawet 12K, jeśli ktoś naprawdę chce sprawdzić granice cierpliwości swojego komputera.
Najmocniejszym punktem jest CFexpress 4.0 Type B z serii Extreme PRO. Deklarowane 3700 MB/s odczytu i 3500 MB/s zapisu to wartości, które jeszcze niedawno kojarzyły się raczej z dyskami SSD niż kartami pamięci. Do tego dochodzi pojemność sięgająca 4 TB – w praktyce oznacza to mniej przerw na zgrywanie materiału i więcej ciągłości pracy. Premiera zaplanowana jest na czerwiec 2026.

Jeśli ktoś działa na SD, topowym wyborem ma być Extreme PRO SDXC UHS-II V90. Obsługuje nagrywanie 8K i – według producenta – utrzymuje wysoką, stałą prędkość zapisu. W wersji 2 TB pozwala zapisać ponad 1118 minut materiału 8K przy 30 kl./s. Maksymalne transfery to do 310 MB/s przy odczycie i 305 MB/s przy zapisie. Ta karta jest już dostępna w sprzedaży.
Niżej w hierarchii, ale wciąż całkiem wysoko, znajduje się model SDXC UHS-II V60. To propozycja dla tych, którzy pracują z 6K albo robią zdjęcia w wysokiej rozdzielczości i chcą mieć zapas wydajności bez wchodzenia w najwyższy segment. Do 300 MB/s odczytu i 250 MB/s zapisu oraz pojemności do 2 TB. Premiera również w czerwcu 2026.

Wszystko to dobrze wpisuje się w kierunek, w którym idzie branża. Coraz wyższe rozdzielczości brzmią efektownie w specyfikacjach, ale w praktyce oznaczają jedno: gigantyczne pliki i jeszcze większe wymagania wobec nośników. Tu nie chodzi już tylko o „ile maksymalnie wyciągnie karta”, ale czy utrzyma tempo przez dłuższy czas, bez nagłych spadków.
Nowe propozycje Sandiska próbują właśnie ten problem rozwiązać. I jeśli faktycznie dowiozą stabilność, o której mowa, to będą jednym z tych elementów zestawu, o których się nie myśli. A to w tym przypadku najlepszy możliwy komplement.



