Telewizor ma jedną zasadniczą wadę: stoi tam, gdzie stoi. Nawet najpiękniejszy ekran, najcieńsza ramka i najbardziej dyskretny uchwyt ścienny nie zmieniają faktu, że domowa rozrywka zwykle zostaje przywiązana do jednego miejsca. Samsung The Freestyle działa inaczej. Nie próbuje udawać klasycznego projektora ani zastępować telewizora na jego własnych zasadach. Robi coś ciekawszego — zabiera duży obraz tam, gdzie akurat toczy się życie.
Nie jest to projektor rozumiany po staremu: ciężki, techniczny, wymagający ekranu, kabli, cierpliwości i drobnego doktoratu z ustawiania geometrii obrazu. The Freestyle bliżej do mobilnego centrum rozrywki, które można postawić w sypialni, salonie, pokoju dziecka, na tarasie albo zabrać ze sobą na wyjazd. Jest mały, lekki i na tyle niekłopotliwy, że plecak przyjmie go bez dramatu, a bagażnik samochodu nawet nie zauważy, że właśnie dostał dodatkowego pasażera.
Największa zaleta tego urządzenia polega na uwolnieniu obrazu od jednej ściany. Film wieczorem w sypialni? Proszę bardzo. Mecz na tarasie? Da się. Bajka wyświetlona dzieciom na suficie? Właśnie po to jest obrotowa konstrukcja, która pozwala kierować projekcję niemal tam, gdzie chcemy. The Freestyle ma w sobie coś z domowego gadżetu przyszłości: nie zmusza użytkownika, żeby podporządkował mieszkanie technologii, tylko sam dopasowuje się do przestrzeni.
To ważne, bo w klasycznych projektorach konfiguracja bardzo często była pierwszą przeszkodą. Trzeba było znaleźć odpowiednią odległość, wypoziomować urządzenie, ustawić ostrość, poprawić geometrię obrazu, a potem jeszcze udawać przed domownikami, że „już prawie działa”. Tutaj dużą część tej pracy przejmuje automatyka. Korekcja trapezu prostuje obraz, autofokus pilnuje ostrości, a automatyczne poziomowanie pomaga wtedy, gdy projektor stoi nie na idealnym stoliku, lecz na łóżku, półce, kartonie albo innym wynalazku z gatunku „przecież chwilowo wystarczy”. W praktyce oznacza to mniej ustawiania i więcej oglądania.

Sama mobilność nie wystarczyłaby jednak, gdyby za małym formatem szły duże kompromisy w codziennym użyciu. Mały sprzęt, który wymaga dużego wysiłku, szybko kończy w szafie obok kabli, ładowarek i rzeczy, które kiedyś miały zmienić nasze życie. The Freestyle jest ciekawy dlatego, że zachęca do spontaniczności. Można go wyjąć, postawić, włączyć i po chwili mieć duży obraz tam, gdzie normalnie nie byłoby telewizora. Do tego obraz może mieć nawet 100 cali, czyli rozmiar, którego większość domowych ekranów nie oferuje bez poważnej rozmowy z portfelem, ścianą i zdrowym rozsądkiem.
Druga korzyść to wielozadaniowość. The Freestyle nie jest tylko urządzeniem do filmów. Dzięki funkcjom Smart TV działa bardziej jak przenośny telewizor niż klasyczny projektor. Można korzystać z aplikacji streamingowych, przełączać treści, oglądać seriale, materiały z internetu, a w wybranych usługach także grać w chmurze bez konsoli czy komputera. To szczególnie ciekawe dla osób, które nie chcą budować osobnego stanowiska gamingowego, ale lubią pomysł dużego ekranu pojawiającego się na żądanie.
W takim urządzeniu liczy się również dźwięk. Oczywiście kompaktowy projektor nie zastąpi pełnego zestawu kina domowego i nie ma sensu udawać, że niewielka obudowa nagle oszuka fizykę. Ale dźwięk 360° ma bardzo praktyczną zaletę: nie trzeba siedzieć w idealnym punkcie przed ekranem. To dobrze pasuje do charakteru The Freestyle. Skoro obraz może pojawić się w różnych miejscach, dźwięk też powinien być swobodniejszy. Do filmu, serialu, meczu, prezentacji zdjęć z wakacji czy wieczornego grania to rozwiązanie znacznie wygodniejsze niż rozstawianie dodatkowych głośników za każdym razem, gdy najdzie nas ochota na seans.

Jest jeszcze coś, czego nie widać w specyfikacji, a co w praktyce ma spore znaczenie: atmosfera. Projektor potrafi zmienić pokój w coś zupełnie innego. Nie tylko wyświetlić film, ale też stworzyć tło na imprezę, dekorację na ścianie, nastrojową animację albo duży ekran tam, gdzie telewizor wyglądałby zbyt ciężko. W małych mieszkaniach to szczególnie atrakcyjne. Zamiast kolejnego czarnego prostokąta na ścianie mamy urządzenie, które pojawia się wtedy, gdy jest potrzebne, a potem znika bez robienia z salonu showroomu elektroniki użytkowej.
The Freestyle najlepiej rozumieć nie jako konkurenta dla największych telewizorów premium, lecz jako sprzęt do innego stylu życia. To projektor dla tych, którzy chcą oglądać bardziej swobodnie: raz w salonie, raz w sypialni, raz na wyjeździe, raz pod sufitem. Dla osób, które lubią technologię, ale nie chcą, żeby technologia przed każdym seansem wymagała instrukcji, cierpliwości i wewnętrznego spokoju mnicha.
Dlatego jego największą zaletą nie jest jedna konkretna funkcja. Nie chodzi wyłącznie o 100 cali obrazu, automatyczną ostrość, Smart TV czy mobilność. Chodzi o połączenie tych elementów w sprzęt, który sprawia, że duży ekran przestaje być przypisany do jednego pomieszczenia. The Freestyle robi z projekcji coś lekkiego, codziennego i przyjemnie elastycznego. A w świecie domowej rozrywki to może być równie ważne jak sama jakość obrazu.



