Lexus NX nie jest samochodem, przy którym producent może sobie pozwolić na zbyt odważne eksperymenty. Od 2014 roku na świecie sprzedano blisko 1,9 mln egzemplarzy tego SUV-a, a w Polsce ponad 32 tys. To najchętniej wybierany model Lexusa w naszym kraju i, co znamienne, aż około 28 tys. polskich NX-ów ma napęd hybrydowy. Nowa odsłona nie wywraca więc sprawdzonego przepisu do góry nogami. Zamiast tego zmienia niemal wszystko dookoła niego.
Z zewnątrz NX zachował wymiary i ogólną bryłę poprzednika, ale trudno będzie pomylić oba auta stojące obok siebie. Z przodu pojawił się bezramkowy grill i nowe reflektory, z tyłu świetlna listwa z podświetlanym napisem LEXUS. Stylistycznie samochód zbliżył się do najnowszego ES-a, co jest raczej dobrą wiadomością dla tych, którzy lubią obecny kierunek marki, a mniej dobrą dla miłośników anonimowości na parkingu.
Więcej wydarzyło się jednak we wnętrzu. Przed kierowcą znalazł się 12,3-calowy konfigurowalny zestaw wskaźników, a centrum deski zajmuje 14-calowy ekran systemu Lexus Connect. Producent deklaruje czterokrotnie większą moc obliczeniową, ośmiokrotnie więcej pamięci i 256 GB miejsca na dane. Są też ukryte przyciski Hidden Switches oraz opcjonalny Sensory Concierge, który potrafi jednocześnie sterować oświetleniem, klimatyzacją, dźwiękiem, zapachem oraz podgrzewaniem i wentylacją foteli. Innymi słowy, samochód będzie mógł próbować poprawić nam nastrój, zanim zdąży to zrobić pierwszy korek na obwodnicy.
Najważniejsze zmiany kryją się jednak w napędzie. Plug-in NX 450h+ rozwija teraz 307 KM i korzysta z akumulatora o pojemności 23 kWh. Według danych przed homologacją pozwoli to przejechać ponad 100 km wyłącznie na prądzie, czyli około 40% więcej niż wcześniej. Do tego dochodzi pokładowa ładowarka AC o mocy 11 kW oraz, co w hybrydach plug-in wciąż nie jest oczywistością, możliwość ładowania prądem stałym z mocą do 50 kW. Sprint do 100 km/h zajmuje 6,1 sekundy.




Pełna hybryda NX 350h pozostaje alternatywą dla osób, które nie zamierzają zaprzyjaźniać się z przewodem do ładowania. Będzie dostępna z napędem na przednią oś lub E-FOUR, a jej nowy akumulator schudł z 32,7 do 23,5 kg. W odmianie z napędem na cztery koła przyspieszenie do setki zajmuje 7,3 sekundy. Obie wersje mogą holować przyczepę o masie do 1500 kg.
Lexus sporo uwagi poświęcił też rzeczom, których nie da się efektownie pokazać na ekranie podczas premiery. Zwiększono sztywność nadwozia, część podzespołów przesunięto niżej i bliżej środka auta, fotel kierowcy osadzono niżej, a średnicę kierownicy zmniejszono o 10 mm. Dołożono także materiały wygłuszające w kilku miejscach nadwozia i zmieniono sposób uruchamiania jednostki spalinowej podczas przechodzenia z jazdy elektrycznej na hybrydową. Efekt ma być całkiem wymierny: w kabinie jest według Lexusa o 20% ciszej.
Na koniec jest jeszcze Lexus Safety System+ czwartej generacji. Nowe czujniki mają oferować o 115% szersze pole widzenia w poziomie i o 170% większy zasięg wykrywania niż wcześniej, a aktywny tempomat korzysta teraz również z danych nawigacji. Aktualizacje systemów bezpieczeństwa będzie można instalować bezprzewodowo.
Przedsprzedaż nowego Lexusa NX rozpocznie się jesienią 2026 roku. Cen na razie nie podano. Na papierze wygląda to jednak nie jak próba wymyślenia popularnego modelu od początku, lecz usunięcie kilku powodów, dla których dotychczasowy NX zaczynał już zdradzać swój wiek. I w przypadku samochodu, który sprzedaje się tak dobrze, prawdopodobnie właśnie o to chodziło.



