Ramen instant ma kilka niezaprzeczalnych zalet. Jest szybki, ciepły i można go przygotować nawet w kuchni biurowej, w której najbardziej zaawansowanym urządzeniem jest czajnik pamiętający jeszcze poprzedniego najemcę. Z pełnowartościowym posiłkiem bywa już różnie. Huel postanowił więc połączyć te dwa światy i wprowadza Black Edition Ramen oraz Lite Ramen.
Pierwsza z nowości jest skierowana przede wszystkim do osób, które po spojrzeniu na etykietę najpierw szukają rubryki „białko”. Jedna porcja Huel Black Edition Ramen dostarcza go 40 g, przy mniej niż 360 kcal. Do tego dochodzi błonnik oraz zestaw 26 witamin i minerałów. Przygotowanie pozostaje zgodne z filozofią klasycznych dań instant – wystarczy zalać zawartość kubka gorącą wodą i poczekać kilka minut.
Do wyboru mają być między innymi warianty japońskie curry, „kurczak”, „wołowina” w azjatyckim stylu oraz pikantny sos koreański. Cudzysłowy przy dwóch ostatnich nazwach są tutaj istotne, ponieważ wszystkie nowe rameny Huel są produktami wegańskimi.


Lite Ramen podchodzi do tego samego pomysłu od drugiej strony. Porcja ma mniej niż 230 kcal, zawiera 25 g białka i również dostarcza 26 witamin oraz minerałów. To propozycja dla kogoś, kto chce zjeść coś ciepłego i bardziej konkretnego niż przekąska, ale niekoniecznie potrzebuje energetycznego odpowiednika obiadu przed wyprawą na K2.
W tym przypadku lista smaków obejmuje między innymi japońskie curry, „kurczaka”, pikantne nudle w stylu tajskim oraz słodkie chili. Podobnie jak Black Edition, Lite Ramen ma formę szybkiego dania do przygotowania w domu, pracy czy podróży.

Obie serie nie zawierają dodatku MSG ani wzmacniaczy smaku. Huel konsekwentnie próbuje więc przesuwać produkty instant z kategorii awaryjnego jedzenia wyciąganego z szuflady o 22:30 w stronę posiłku, którego skład został zaplanowany nieco dokładniej niż „makaron, saszetka i nadzieja”. Black Edition stawia przede wszystkim na dużą ilość białka, Lite na niższą kaloryczność. W obu przypadkach najważniejsza pozostaje jednak ta sama przewaga: od decyzji o jedzeniu do pierwszego kęsa dzieli nas kilka minut i jeden czajnik.



