Moda lubi wracać do przeszłości, choć na szczęście coraz rzadziej robi to z dokładnością rekonstrukcji historycznej. W jesienno-zimowej kolekcji na 2026 rok COS sięga do lat 20., ale zamiast piór, cekinów i przebierania wszystkich za bohaterów Wielkiego Gatsby’ego, wybiera rzeczy mniej oczywiste: obniżone talie, drapowania, frędzle i zamiłowanie do elegancji, która nie musi szczególnie głośno informować o swojej obecności.
Marka pokazała 47 sylwetek podczas swojego piątego występu na New York Fashion Week. Sceną został budynek WSA w finansowej części Manhattanu i trudno byłoby znaleźć bardziej odpowiednie miejsce dla kolekcji, której drugim punktem odniesienia jest korporacyjny modernizm. Tyle że biurowy uniform został tu potraktowany raczej jako punkt wyjścia niż dress code.
Paleta jest zgodna z tym podejściem. Dominują chłodne szarości, czerń i granat, uzupełnione brązami oraz jasnymi, neutralnymi odcieniami. Od czasu do czasu pojawia się mocny fiolet, jakby ktoś podczas bardzo poważnego zebrania zarządu nagle postanowił jednak zamówić drugiego drinka.
Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak nie w kolorach, lecz w proporcjach i materiałach. Dwustronny kaszmir, kożuch, zamsz i skóra tworzą długie, często niemal otulające sylwetki. Są długości maxi, mocniej zaznaczone talie, rozbudowane kołnierze oraz drapowania przenoszące ciężar ubrania w okolice ramion. Gdzie indziej pojawiają się hafty kwiatowe, frędzle, plisowania i surowo wykończone krawędzie. COS pozostaje więc wierny swojej minimalistycznej estetyce, ale tym razem pozwala jej trochę mniej grzecznie siedzieć przy stole.
W damskiej części kolekcji szczególnie wyraźne jest przechodzenie między garderobą dzienną a wieczorową. Długie płaszcze i precyzyjnie skrojone komplety sąsiadują z bardziej płynnymi sukienkami o obniżonej talii, asymetrycznych dołach i transparentnych fragmentach. Formalność pozostaje, ale staje się mniej sztywna – trochę tak, jakby dobrze skrojony garnitur po godzinie 18 przestał pamiętać o regulaminie firmy.
Męska kolekcja mocniej trzyma się klasycznego krawiectwa. Dwurzędowe marynarki, prążki i pagony zestawiono z koszulami, kardiganami oraz dzianinami zapinanymi pod szyją. Sylwetki są swobodniejsze, spodnie przechodzą od wąskich do szerokich fasonów, a całość uzupełniają tonalne krawaty, derby i loafersy. To nadal ubrania, w których można pojawić się w biurze, choć raczej takim, w którym nikt nie używa określenia „business casual”.
Na pokazie pojawili się m.in. Lupita Nyong’o, Michelle Williams, Sharon Stone, John Boyega i Dominic Sessa. Wybrane elementy kolekcji jesień/zima 2026 trafiły już do sklepów COS i sprzedaży internetowej, a kolejne, limitowane projekty będą pojawiały się w trakcie sezonu.
Najciekawsze w tej kolekcji jest jednak to, że COS nie próbuje wybierać pomiędzy rygorem a dekadencją. Pozwala im funkcjonować obok siebie. Jak garniturowi, który rano musi być na spotkaniu, ale nie wiadomo jeszcze, gdzie skończy wieczorem.



