Kiedy w 2010 roku Nissan LEAF debiutował na rynku, samochód elektryczny wciąż wydawał się pomysłem na przyszłość, którą większość kierowców wolała oglądać z bezpiecznej odległości. Dziś elektryki nikogo już nie dziwią, konkurencja jest znacznie większa, a dawny pionier musi odnaleźć się w świecie, który sam pomagał tworzyć. Trzecia generacja LEAF-a właśnie trafia do polskich klientów i robi to w zupełnie nowym wydaniu.
Największą zmianę widać od razu. Zamiast charakterystycznego hatchbacka otrzymujemy kompaktowego crossovera o długości 435 cm, z opływową sylwetką, zlicowanymi klamkami i współczynnikiem oporu powietrza Cd wynoszącym 0,25. Samochód zaprojektowano w Japonii, ale produkowany jest w brytyjskim Sunderland. Bagażnik mieści 437 litrów, więc nowy LEAF powinien odnaleźć się zarówno w codziennych dojazdach, jak i podczas rodzinnych wyjazdów.
Do wyboru są dwa akumulatory. Mniejszy, o pojemności użytkowej 52 kWh, współpracuje z silnikiem o mocy 177 KM i zapewnia do 450 km zasięgu według WLTP. Większy, 75 kWh, oznacza już 217 KM i deklarowany zasięg do 622 km. W tej odmianie przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 7,6 sekundy w trybie Sport. To wartości, które pozwalają traktować LEAF-a jako samochód do czegoś więcej niż poruszania się między domem, biurem i najbliższą ładowarką.
Istotne są również możliwości ładowania. Słabsza wersja przyjmuje prąd stały z mocą do 105 kW, mocniejsza do 150 kW. Według producenta uzupełnienie energii od 20 do 80% zajmuje 27 minut. Standardem jest trójfazowa ładowarka AC 11 kW, a większość odmian otrzymuje także pompę ciepła i układ podgrzewania akumulatora. Wyjątkiem jest podstawowy Engage 52 kWh, w którym elementy te wymagają dopłaty.


Nissan zadbał też o wyposażenie. Już bazowy LEAF oferuje dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala, bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, adaptacyjny tempomat, rozbudowany zestaw systemów bezpieczeństwa oraz kamery 360 stopni. W droższych odmianach pojawiają się dwa wyświetlacze 14,3 cala z wbudowanymi usługami Google, panoramiczny dach z regulowanym przyciemnianiem, wyświetlacz Head-Up czy system audio BOSE z dziewięcioma głośnikami. Ciekawostką jest funkcja V2L, umożliwiająca zasilanie z akumulatora samochodu zewnętrznych urządzeń o mocy do 3,6 kW.
Najważniejsza informacja dla polskich kierowców dotyczy jednak cen. Nowy Nissan LEAF startuje od 149 900 PLN za odmianę Engage 52 kWh. Wariant z większym akumulatorem kosztuje od 169 900 PLN, a najdroższy Evolve Plus 75 kWh został wyceniony na 199 900 PLN. Przygotowano również limitowaną ofertę na egzemplarze wyprodukowane w sierpniu i wrześniu 2026 roku, w której lepiej wyposażony Advance 52 kWh kosztuje 149 900 PLN, a Evolve Plus 52 kWh – 169 900 PLN.
Samochód objęto pięcioletnią ochroną do 100 000 km, natomiast gwarancja na akumulator trakcyjny wynosi osiem lat lub 160 000 km.
LEAF wraca na rynek, na którym samo posiadanie napędu elektrycznego dawno przestało być wydarzeniem. Teraz liczą się cena, rzeczywisty zasięg, szybkość ładowania i codzienna wygoda. Nissan ma w tych obszarach kilka mocnych argumentów, choć dopiero pierwsze testy pokażą, jak przekładają się one na praktykę. Jedno jest pewne: samochód, który kiedyś pomagał oswajać świat z elektromobilnością, tym razem sam będzie musiał przekonać świat do siebie.



