Najbardziej przewrotne w HyperX OMEN 15 jest to, że można go naprawdę polubić, dopóki nie uruchomi się gry. Nie dlatego, że jest wolny. Po prostu HP zbudowało laptop gamingowy, którego najmocniejsze cechy znajdują się trochę obok gamingu. Obudowa jest solidna, wzornictwo spokojne, klawiatura wygodna, touchpad duży, kamera 1080p ostra, a porty rozmieszczono tak, żeby kabel zasilający i reszta elektronicznego makaronu nie walczyły ciągle z myszką. Do szkoły czy pracy to zaskakująco sympatyczna maszyna. Tylko że na pokrywie nie ma napisu „Excel Edition”.
Testowana konfiguracja opiera się na GeForce RTX 5050 i tu pojawia się problem. Sam napis na naklejce nie mówi dziś wszystkiego, bo mobilne GPU potrafią pracować z bardzo różnymi limitami mocy. W OMEN-ie karta jest ustawiona zachowawczo, przez co w części testów laptop przegrywa nawet z innymi konstrukcjami wyposażonymi w ten sam układ. Jeszcze gorzej wygląda to, gdy za podobne pieniądze zaczynają pojawiać się modele z RTX 5060. To trochę jak kupić samochód z tym samym silnikiem co rywal, po czym odkryć, że ktoś dla bezpieczeństwa zablokował ostatnie trzy centymetry pedału gazu.
W praktyce RTX 5050 nadal pozwala grać w nowe tytuły, szczególnie przy rozsądnym ustawieniu detali i z pomocą DLSS. Problemem nie jest więc to, że OMEN nagle zmienia się w maszynę do pasjansa. Chodzi raczej o zapas mocy i opłacalność. Kupując nowy laptop gamingowy, chcemy mieć poczucie, że przez kilka lat nie trzeba będzie negocjować z każdym suwakiem jakości grafiki jak z agentem nieruchomości. Tutaj takie negocjacje mogą zacząć się szybciej, niż sugeruje cena.
Równie ważne jest to, jak mocno OMEN 15 zależy od wybranej konfiguracji. Rodzina może występować z bardzo dobrym OLED-em 2880×1800 px i odświeżaniem 120 Hz, ale testowany wariant dostał znacznie mniej efektowny panel. Kolory są przeciętne, obrazowi brakuje tej soczystości, której oczekuje się dziś od sprzętu dla graczy, a całość wypada bardziej użytkowo niż widowiskowo. Po zobaczeniu jednej z wersji OLED trudno nie mieć wrażenia, że ktoś w sklepie pomylił pudełka.
Do tego 512 GB SSD. Dzisiaj dwie duże gry, Windows i trochę prywatnych plików potrafią zamienić zarządzanie miejscem w nową mechanikę survivalową. Pamięć można oczywiście rozbudować, ale przy tej cenie dobrze byłoby nie zaczynać znajomości od planowania pierwszego upgrade’u.
Są za to rzeczy, które HP zrobiło naprawdę dobrze. Klawiatura nadaje się nie tylko do WASD, ale też do dłuższego pisania, chłodzenie nie próbuje imitować suszarki przemysłowej przy każdej prostej czynności, a bateria wypada ponadprzeciętnie jak na sprzęt gamingowy. Konstrukcja nie krzyczy też „mam siedemnaście lat i streamuję”, więc OMEN-a można bez problemu zabrać na spotkanie służbowe. To zaleta, której nie należy lekceważyć w świecie laptopów nadal wyposażanych w więcej RGB niż rozsądku.
Właśnie dlatego ten model jest tak frustrujący. Fundamenty są dobre, ergonomia bardzo przyzwoita, wykonanie nie budzi zastrzeżeń, a codzienne użytkowanie potrafi być przyjemniejsze niż u części szybszych konkurentów. Tyle że laptop gamingowy może przegrać konkurs na czas pracy baterii i nadal być świetnym laptopem gamingowym. Znacznie trudniej wybaczyć mu porażkę w grach.
Z RTX 5060 lub 5070 i lepszym ekranem OMEN 15 może być zupełnie inną historią. Konfiguracja z RTX 5050 ma jednak sens przede wszystkim po dużej przecenie. W regularnej cenie to sprzęt, który dostał bardzo dobre świadectwo z zachowania i poprawkę z najważniejszego przedmiotu.
Specyfikacja (testowany wariant)
- CENA 4 999 PLN
- EKRAN 15,3”, 1920×1200 px, IPS
- CPU Intel Core 5 210H
- GPU GeForce RTX 5050 8 GB
- RAM 16 GB DDR5
- DYSK SSD 512 GB
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Laptop, który dostał bardzo dobre świadectwo z zachowania i poprawkę z najważniejszego przedmiotu.
Plusy
Wygodna klawiatura i touchpad. Solidna konstrukcja. Dobra kultura pracy. Ponadprzeciętna bateria.
Minusy
Zdławiona wydajność RTX 5050. Przeciętne kolory ekranu w tej konfiguracji. Tylko 512 GB SSD. RTX 5060 dostępny u konkurencji za podobne pieniądze.



