W domowym monitoringu zwykle trzeba wybrać: albo widzieć dużo, albo widzieć dokładnie. Szeroki obiektyw obejmie podjazd, furtkę i pół ogrodu, ale człowiek stojący przy końcu posesji szybko zamieni się w niewielką postać złożoną z kilkudziesięciu pikseli. Kamera obrotowa może za nim podążać, tyle że w tym czasie patrzy już gdzie indziej. Tapo C575D próbuje rozwiązać ten problem dość dosłownie – dostała po prostu dwoje oczu.
Oba rejestrują obraz w rozdzielczości 4K, ale pełnią zupełnie inne funkcje. Pierwszy obiektyw jest nieruchomy i oferuje bardzo szerokie, 170-stopniowe pole widzenia. Jego zadaniem jest pilnowanie całej sceny i ograniczenie liczby miejsc, które mogą zniknąć poza kadrem.
Drugi to teleobiektyw 8 mm umieszczony na ruchomej głowicy. Może obracać się wokół kamery, śledzić wykryty obiekt i cyfrowo przybliżyć obraz maksymalnie 18 razy. Co ważniejsze, oba systemy współpracują. Jeśli szerokokątna kamera zauważy człowieka, zwierzę lub samochód, ruchomy obiektyw może skierować się w jego stronę i rozpocząć śledzenie.
W praktyce zamiast nerwowego przesuwania jednego kadru dostajemy więc dwa punkty widzenia jednocześnie: plan ogólny i zbliżenie. Trochę jak realizator transmisji, który nie musi wybierać między kamerą pokazującą całe boisko a tą śledzącą zawodnika z piłką. Z tą różnicą, że tutaj najbardziej emocjonującym wydarzeniem wieczoru może być kot sąsiada przechodzący przez podjazd.

Tapo C575D potrafi rozpoznawać ludzi, zwierzęta i pojazdy, a podstawowa detekcja Smart AI nie wymaga płatnej subskrypcji. Dostępny jest również tryb patrolu, w którym kamera może regularnie sprawdzać maksymalnie osiem wcześniej zapisanych punktów.
Po zmroku użytkownik może zdecydować, czy zależy mu na dyskretnym obrazie czarno-białym z podczerwieni, czy kolorowym nagraniu wspomaganym białym światłem. Jest też tryb Smart, automatycznie dobierający sposób działania do sytuacji. W razie wykrycia niepożądanego gościa kamera może uruchomić sygnał dźwiękowy i światło ostrzegawcze, a mikrofon oraz głośnik pozwalają prowadzić dwukierunkową rozmowę.
Ciekawie rozwiązano również kwestię instalacji. C575D obsługuje dwupasmowe Wi-Fi 6 w pasmach 2,4 i 5 GHz, ale osoby planujące monitoring na poważniej mogą skorzystać z Ethernetu i PoE. Wtedy jednym przewodem przesyłane są zarówno dane, jak i zasilanie. Przy kamerze wiszącej kilka metrów nad ziemią każde gniazdko, którego nie trzeba tam doprowadzać, jest całkiem przekonującym argumentem.
Nagrania mogą trafiać na kartę microSD o pojemności do 512 GB albo do płatnej chmury Tapo Care. Kamera współpracuje też z hubami Tapo, w tym H500, dzięki czemu może stać się częścią większego systemu monitoringu.
Obudowa spełnia wymagania normy IP66, więc C575D przygotowano do całorocznej pracy na zewnątrz. Deszcz, kurz czy śnieg nie powinny zmuszać jej do wcześniejszego zejścia ze służby.
TP-Link Tapo C575D kosztuje około 570 PLN i jest objęta dwuletnią gwarancją. Nie jest więc najprostszą kamerką, którą przykręca się nad drzwiami tylko po to, by sprawdzić, czy kurier zostawił paczkę. Jej sens pojawia się przede wszystkim tam, gdzie jeden nieruchomy kadr przestał wystarczać, ale montowanie kilku osobnych urządzeń byłoby już przerostem formy nad podjazdem.



