Moda na Y2K dotarła już chyba wszędzie, więc jej pojawienie się w świecie audio było tylko kwestią czasu. FiiO WIND PRO wyglądają trochę tak, jakby ktoś znalazł w szufladzie słuchawki sprzed ćwierć wieku, poprawił ich konstrukcję i uznał, że Bluetooth nie jest obowiązkowym elementem każdej rzeczy posiadającej przetwornik.
WIND PRO rozwijają pomysł zastosowany wcześniej w modelu EH11, ale otrzymały przeprojektowaną konstrukcję akustyczną i nowe, 40-milimetrowe przetworniki dynamiczne z kompozytową membraną. Producent deklaruje neutralne, lekko ocieplone brzmienie, z mocniejszym basem i większą przestrzenią. Pasmo przenoszenia wynosi 23 Hz-20 kHz, a impedancja 16 Ω.
Ciekawsza jest jednak półotwarta konstrukcja. Ma dawać więcej przestrzeni niż typowe słuchawki zamknięte, ale jednocześnie ograniczać wyciek dźwięku charakterystyczny dla modeli całkowicie otwartych. Przy masie około 77 g WIND PRO należą też do kategorii sprzętu, o którym po kilku godzinach powinno dać się zapomnieć. Regulowany pałąk wykonano ze stali nierdzewnej, a muszle mogą się obracać.
Nie ma tu baterii, parowania ani aplikacji przypominającej o konieczności założenia kolejnego konta. Słuchawki korzystają z klasycznego przewodu OFC zakończonego mini-jackiem 3,5 mm i mają pilot zgodny ze standardem CTIA. W zestawie znalazły się również dwie pary wymiennych nauszników, a do wyboru są czarna i srebrna wersja kolorystyczna.
FiiO WIND PRO są już dostępne w Polsce. Sugerowana cena wynosi 139 PLN, co czyni tę podróż do roku 2001 znacznie tańszą od kupowania na Allegro starego Discmena w stanie kolekcjonerskim.




