Dyson od lat projektuje odkurzacze tak, jakby jego inżynierowie mieli prywatny konflikt z rzeczami wyglądającymi zwyczajnie. PencilVac Fluffycones jest jednak radykalny nawet jak na ich standardy. Zamiast silnika, akumulatora i pojemnika skupionych przy dłoni dostajemy prostą rurę o średnicy 38 mm, w której ukryto praktycznie cały mechanizm. Urządzenie waży 1,8 kg i przypomina kij od miotły po wyjątkowo ambitnym stażu w laboratorium. Nie ma typowej rękojeści ani ciężkiego modułu ciągnącego nadgarstek w dół. Bierzesz je do ręki, naciskasz przycisk i ruszasz.
To właśnie lekkość, a nie moc silnika, jest najważniejszą zaletą PencilVaca. Głowica sunie po podłodze na niewielkich kółkach, obraca się niemal w dowolnym kierunku i pozwala prowadzić urządzenie bokiem, po łuku albo pomiędzy nogami krzeseł. Odkurzacz można położyć prawie płasko, dzięki czemu dociera daleko pod łóżko, kanapę czy szafkę. W tej konkurencji większość tradycyjnych modeli bezprzewodowych wygląda przy nim jak zawodnik sumo zaproszony na slalom.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest głowica Fluffycones z czterema miękkimi, stożkowymi wałkami. Przednia i tylna para obracają się w przeciwnych kierunkach, zagarniając kurz do centralnego kanału. Stożki nie mają bocznych osłon typowych dla klasycznych elektroszczotek, więc mogą zbierać zabrudzenia blisko listew i w narożnikach. Pomagają w tym dwie zielone wiązki światła, umieszczone z przodu i z tyłu głowicy. Nie są kolejnym gadżetem, który dobrze wygląda wyłącznie na prezentacji. Kurz naprawdę staje się widoczny, a mieszkanie po zmroku zaczyna przypominać miejsce zbrodni badane przez wyjątkowo pedantyczną ekipę kryminalistyczną.

Na twardych podłogach PencilVac potrafi być znakomity. Drobny kurz, mąka, okruchy, lekka sierść i codzienne zabrudzenia znikają szybko, szczególnie przy ścianach oraz pod meblami. Szybki test wskazuje, że w takich warunkach głowica bywa skuteczniejsza od np. standardowej wielkości Dysona V12, zwłaszcza kiedy trzeba posprzątać wzdłuż listew. To nie jest urządzenie wyciągane raz w tygodniu do wielkiej operacji „sobota”, lecz sprzęt, po który sięga się po śniadaniu, rozsypanej kawie albo odkryciu, że pies po raz kolejny postanowił zostawić połowę siebie na podłodze.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy zabrudzenia przestają być drobne i dobrze wychowane. Płatki śniadaniowe, żwirek, liście czy większa ilość mąki mogą zostać odepchnięte, rozrzucone albo zablokować wąski kanał. PencilVac dobrze radzi sobie z regularnym utrzymywaniem porządku, gorzej z usuwaniem skutków małej katastrofy w kuchni. Nie jest też przeznaczony do wykładzin i grubych dywanów. Na miękkiej powierzchni wałki mogą się zatrzymywać, a brak szczotki wyczesującej oznacza, że brud pozostający głębiej w runie zwyczajnie nie zostanie ruszony.
Stożkowe wałki rzeczywiście ograniczają plątanie włosów, choć warto dopisać do tego niewielką gwiazdkę. W domowych testach długie włosy i sierść zazwyczaj trafiały prosto do pojemnika bez owijania się wokół głowicy. Czasami jednak najdłuższe pasma bywały zwijane i wyrzucane bokiem w postaci kłębka. Odpada więc rytuał wycinania włosów nożyczkami, ale czasem trzeba jeszcze schylić się po gotowy „produkt końcowy”. To nadal postęp, choć niekoniecznie ten rodzaj bezobsługowości, który sugeruje broszura.

Pojemnik ma zaledwie około 80 ml i został wbudowany w rurę. Dyson stosuje system kompresowania zanieczyszczeń, dzięki czemu kurz i włosy układają się w zwarte warstwy, trochę jak przekrój geologiczny domu, którego wolelibyśmy nigdy nie oglądać. Mechanizm działa zaskakująco dobrze przy drobnym brudzie i pozwala wykorzystać niewielką przestrzeń, ale nie zmienia praw fizyki. Po większym sprzątaniu zbiornik trzeba opróżnić, a płatki czy grubsze kawałki nie dadzą się sprasować do rozmiaru pliku ZIP. Samo wyrzucanie zawartości jest za to higieniczne: przesunięcie tulei wypycha uformowany wałek kurzu w głąb kosza, bez tradycyjnej chmury pyłu wracającej prosto na świeżo umytą twarz.
Akumulator wystarcza według producenta na maksymalnie 30 minut pracy, ale w moim pomiarze tryb ekonomiczny zakończył się po 23 minutach, a najmocniejsze ustawienie potrafi rozładować urządzenie w około 9-10 minut. Do szybkiego przejazdu po kuchni, salonie i korytarzu wystarczy. Do dużego domu, kilku pięter albo sprzątania po imprezie raczej nie. Baterię można wymienić, lecz kolejny akumulator oznacza dodatkowy wydatek, który tylko pogłębia wrażenie, że kupiliśmy bardzo ekskluzywne rozwiązanie bardzo zwyczajnego problemu.
PencilVac ładuje się w magnetycznej stacji podłogowej o podstawie około 25 × 29 cm. Wygląda schludnie i powoduje, że odkurzacz zawsze czeka gotowy do pracy, ale nie można jej powiesić na ścianie. Smukłe urządzenie zajmuje więc po zadokowaniu podobną powierzchnię jak część znacznie większych modeli. To drobny triumf formy nad geometrią mieszkania. W pudełku znajduje się też pojedyncza końcówka szczelinowo-szczotkowa. Dzięki niewielkiej masie łatwo usunąć nią kurz z górnych szafek czy pajęczyny z sufitu, ale ponadmetrowa konstrukcja nie zmienia się w krótki odkurzacz ręczny, więc sprzątanie kanapy albo samochodu bywa niezręczne.

Pozostaje cena. Katalogowo jest to 1 999 PLN, choć w chwili przygotowywania tekstu produkt dostępny był w cenie 1 599 PLN. Nawet po promocji trudno mówić o okazji, skoro PencilVac nie zastąpi klasycznego odkurzacza w domu z dywanami, dużą powierzchnią albo dziećmi rozsypującymi z rozmachem płatki. Z drugiej strony, produkt rozwiązuje prawdziwy problem ciężkich, nieporęcznych urządzeń, których nie chce się wyjmować z szafy dla kilku okruchów. Jego największą zaletą jest właśnie to, że stoi pod ręką i nie wymaga negocjacji z samym sobą przed każdym użyciem.
Finalna ocena tego urządzenia jest bardzo trudna, bo dla jednych będzie zbawieniem, a dla innych zbędnym gadżetem. Dyson PencilVac Fluffycones nie jest odkurzaczem dla każdego i nie bardzo próbuje nim być. W małym mieszkaniu z parkietem, panelami lub płytkami może stać się urządzeniem używanym częściej niż znacznie mocniejszy model schowany w szafie. W dużym domu albo przy przewadze dywanów pozostanie drogim pomocnikiem, który znakomicie zamiata codzienność, ale przy poważniejszych porządkach dyskretnie opuszcza scenę. Jest ograniczony, czasem przesadnie delikatny i zdecydowanie kosztowny, lecz tak wygodny, że łatwo wybaczyć mu więcej, niż podpowiada rozsądek.
Materiał powstał we współpracy z marką Dyson
Specyfikacja
- CENA 1 599 PLN
- MOC SSANIA 50 AW
- POJEMNOŚĆ POJEMNIKA 80 ml
- WYSOKOŚĆ 1 160 mm
- DŁUGOŚĆ 226 mm
- SZEROKOŚĆ 38 mm
- CZAS ŁADOWANIA 4 godz.
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
To miotła przyszłości w cenie pełnoprawnego odkurzacza, której największym problemem jest to, że naprawdę chce się jej używać.
Plusy
Niezwykle lekki i zwrotny. Świetnie radzi sobie z drobnym zabrudzeniami. Doskonałe podświetlenie z przodu i z tyłu. Dociera pod meble i blisko krawędzi. Wygodne opróżnianie.
Minusy
Nie nadaje się do dywanów. Bardzo mały pojemnik. Większe zabrudzenia mogą blokować wąski kanał. Krótki czas pracy w trybie Boost.



