Audi Q3 Sportback 45 TFSI obiecuje bardzo dużo – na papierze wszystko wygląda jak dobrze przemyślany zestaw. Dwulitrowe TFSI o mocy 265 KM i 400 Nm, do tego siedmiobiegowe S tronic i napęd quattro – konfiguracja, która jeszcze kilka lat temu byłaby niemal definicją rozsądnego premium.
5,7 sekundy do setki nie jest tu tylko deklaracją producenta, tylko czymś, co realnie czuć, kiedy wyjeżdżasz na pierwszą szybszą drogę. W praktyce jednak to nie jest zwinne auto w sposób, który zapada w pamięć. Ruszasz spod świateł i wszystko dzieje się bardzo czysto, bez efektu „kopnięcia”, którego można by się spodziewać po tych liczbach. Do około 40-50 km/h Q3 jest sprawne, ale nie spektakularne, a prawdziwa siła tego układu napędowego pojawia się dopiero później, kiedy przy 80 czy 100 km/h wciskasz gaz i auto zaczyna przyspieszać równym, mocnym ciągiem, bez żadnych przerw i bez zadyszki.
To właśnie w takich sytuacjach ten samochód robi największe wrażenie – nie wtedy, gdy próbujesz go „sprawdzić”, tylko wtedy, gdy po prostu chcesz coś zrobić szybciej niż zwykle. Wyprzedzanie, włączanie się do ruchu, przyspieszenie na krótkim odcinku – wszystko to odbywa się bez wysiłku i bez konieczności planowania. Problem w tym, że nawet wtedy nie pojawia się element, który zamieniłby tę sprawność w emocję. S tronic działa płynnie i logicznie, ale przy mocniejszym wciśnięciu gazu potrzebuje chwili na redukcję, co nie przeszkadza w codziennej jeździe, ale odbiera trochę spontaniczności. To nie jest skrzynia, która „czyta kierowcę” – raczej taka, która zawsze chce podjąć bezpieczną decyzję.

Podobne wrażenie zostaje przy pierwszych szybszych zakrętach. Zawieszenie jest nastawione przede wszystkim na komfort i to czuć od razu, nawet jeśli testowany egzemplarz stoi na dużych kołach. W mieście Q3 bardzo dobrze radzi sobie z nierównościami, nie jest nerwowe i nie próbuje udawać sportowego SUV-a. Na trasie jest stabilne, ale kiedy zaczynasz jechać szybciej, czuć jego masę – około 1,7 tony. Auto trzyma się drogi pewnie, szczególnie dzięki napędowi quattro, który pozwala wcześniej wcisnąć gaz przy wyjściu z zakrętu, ale nie daje poczucia lekkości ani zaangażowania. Układ kierowniczy jest precyzyjny, tylko że nie przekazuje zbyt wielu informacji. W efekcie jedziesz szybko i pewnie, ale bez większego udziału emocji.
To wszystko zaczyna mieć sens dopiero wtedy, gdy spojrzysz na Q3 Sportback nie jak na sportową odmianę, tylko jak na bardzo szybkie narzędzie do codziennego użytku. W tej roli sprawdza się naprawdę dobrze, bo łączy osiągi, które pozwalają na swobodną jazdę w każdych warunkach, z komfortem i przewidywalnością, które sprawiają, że po kilku dniach przestajesz się nad tym autem zastanawiać.

Audi od lat robi kabiny, które nie próbują imponować na siłę i tutaj jest podobnie. Materiały są bardzo dobre, spasowanie bez zarzutu, a ergonomia działa od pierwszej sekundy. Klimatyzacja czy podgrzewanie foteli nie mają fizycznych przycisków, ale dotykowe sterowanie na ekranie głównym jest dobrze widoczne przez cały czas, szybko reaguje, a sam system nie wymaga przyzwyczajenia. Z drugiej strony umieszczenie tempomatu w lewej manetce czy nietypowa, wydłużona konstrukcja kierunkowskazu, który w moim odczuciu przeskakuje mało przyjemnie, budują wrażenie, że Audi chce być awangardowe nieco na siłę.
Bardzo dobrze prezentuje się natomiast nagłośnienie Sonos, które nie jest tylko dodatkiem do listy wyposażenia, ale elementem, który realnie wpływa na codzienne użytkowanie. Przy dłuższej trasie różnica jest wyraźna – bas jest kontrolowany, scena szeroka, a całość brzmi na tyle dobrze, że zaczynasz zwracać na to uwagę. To jeden z tych przypadków, kiedy opcja z konfiguratora faktycznie ma sens i nie kończy się na logo na maskownicy głośnika.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy z poziomu wrażeń przechodzisz do liczb. Spalanie w realnym świecie nie ma wiele wspólnego z katalogiem. W mieście bez większego problemu zobaczysz 12 l/100 km, a zimą może być jeszcze wyższe. Na drogach krajowych można zejść do około 7-8 litrów, ale wystarczy wjechać na autostradę, żeby wynik wrócił w okolice 9-10. To wartości bardzo zbliżone do większych SUV-ów, takich jak Volvo XC60, tylko że Q3 jest od nich wyraźnie mniejsze i teoretycznie powinno być bardziej „rozsądne”.
Jeszcze wyraźniej widać to przy cenie. Bazowe 188 900 złotych za wersję TFSI 110 kW zamienia się w testowanym 195 kW w 260 900 złotych przy standardowym wyposażeniu. Kiedy zaczynasz konfigurować auto tak, jak faktycznie chciałbyś nim jeździć, zaczyna się robić już bardzo drogo. Lepsze audio, pakiet stylistyczny, systemy wsparcia, większe felgi – i nagle jesteś w okolicach 370 tysięcy złotych. W takich momentach zastanawiam się, czy nie jest to najbardziej wymagająca przy wyborze wersja Q3. Oczko słabsza wersja benzynowa czy 272-konna hybryda (w leasingu o ponad 30% tańsza od testowanego wariantu) mogą być dla większości użytkowników bardziej interesującymi opcjami.
I wtedy okazuje się, że największym problemem Q3 Sportback 45 TFSI nie jest to, jakie jest, tylko gdzie jest pozycjonowane. Bo jako samochód jest bardzo dobre – szybkie, dopracowane, komfortowe i przewidywalne. Ale jako propozycja w konkretnym budżecie zaczyna wymagać uzasadnienia. Nie daje wyraźnych emocji, które mogłyby obronić cenę, nie daje też jednoznacznej przewagi funkcjonalnej. Zostaje gdzieś pośrodku – dokładnie tam, gdzie kiedyś było najbezpieczniej, a dziś robi się najbardziej wymagająco.
Specyfikacja
- CENA MODELU TESTOWEGO 370 390 PLN
- SILNIK 2.0
- MOC 265 KM
- PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 240 km/h
- 0-100 KM/H 5,7 sekundy
- ZUŻYCIE W CYKLU MIESZANYM (WLTP) 8,9 l/100 km
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Bardzo dobre Audi, które pokazuje, jak bardzo zmienił się punkt odniesienia.
Plusy
Bardzo dobre osiągi i pewna trakcja quattro. Wysoka jakość wykonania i ergonomia. Komfort codziennej jazdy. Nagłośnienie Sonos, które faktycznie robi różnicę.
Minusy
Spalanie w mieście 12-14 l/100 km. Cena. Brak emocji mimo osiągów. Skrzynia S tronic nie zawsze nadąża za kierowcą.



