Nazwę Grandis wielu kierowców może jeszcze kojarzyć z dużym minivanem sprzed lat. Mitsubishi postanowiło jednak wykorzystać ją w nowym kontekście. W 2026 roku Grandis wraca – tym razem jako kompaktowy SUV z segmentu C, zaprojektowany z myślą o europejskich drogach i europejskich rodzinach.
Importer marki w Polsce, firma Astara, ogłosił właśnie rozpoczęcie regularnej sprzedaży modelu. W praktyce oznacza to jedno: Grandis trafił już do salonów, a pełny cennik jest znany. Startuje od 120 500 PLN.
To ważne, bo C-SUV-y to dziś najbardziej zatłoczona i jednocześnie najważniejsza kategoria w europejskiej motoryzacji. Właśnie tutaj konkurują ze sobą niemal wszystkie marki – od Toyoty po Volkswagena. Mitsubishi próbuje znaleźć dla siebie miejsce w tej układance, oferując coś, co w tej klasie wciąż ma znaczenie: przestrzeń.
Bagażnik Grandisa ma ponad 600 litrów, a przesuwana tylna kanapa pozwala powiększyć go nawet o kolejny tysiąc litrów. W praktyce oznacza to, że weekendowy wyjazd w góry, wakacyjna podróż nad morze czy zwykła wyprawa do IKEA nie wymagają kreatywnego układania walizek jak w grze Tetris.

Pod maską dostępne są dwa zelektryfikowane układy napędowe. Podstawą jest miękka hybryda z silnikiem 1.3 T o mocy 140 KM, współpracująca z sześciobiegowym manualem albo siedmiostopniową skrzynią DCT. Druga opcja to pełna hybryda o mocy 157 KM. W tym układzie pracuje benzynowy silnik 1.8 wspierany przez dwa silniki elektryczne i akumulator o pojemności 1,4 kWh.
Według producenta w ruchu miejskim nawet 80% jazdy może odbywać się w trybie elektrycznym, a zużycie paliwa w cyklu WLTP wynosi 4,3 l/100 km. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje około 9,1 sekundy – czyli dokładnie tyle, ile trzeba, żeby sprawnie włączyć się do ruchu na obwodnicy, ale bez sportowych ambicji.
Wnętrze Grandisa to typowa współczesna interpretacja „cyfrowej kabiny”. Centralny ekran ma 10,4 cala i obsługuje Android Auto oraz Apple CarPlay, ale ciekawszym elementem jest wbudowane środowisko Google. Mapy Google działają bezpośrednio w systemie samochodu, a sklep Google Play pozwala instalować aplikacje – od serwisów muzycznych po YouTube, który przyda się raczej podczas postoju niż w trasie.



Na pokładzie znalazło się też ponad 20 systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. Wśród nich są m.in. adaptacyjny tempomat z funkcją STOP&GO, monitoring martwego pola, asystent utrzymania pasa ruchu czy półautonomiczny system jazdy MI-PILOT.
Polska oferta obejmuje trzy główne poziomy wyposażenia: Invite, Intense i Instyle. Już podstawowa wersja oferuje klimatyzację automatyczną, kamerę cofania, system bezkluczykowy i ekran multimedialny. W wyższych odmianach pojawiają się m.in. 19-calowe felgi, elektryczna klapa bagażnika, panoramiczny dach czy system audio Harman Kardon z dziewięcioma głośnikami.
Ceny zaczynają się od wspomnianych 120 500 PLN za wersję Invite z manualną skrzynią. Hybryda HEV startuje od 136 900 PLN, a topowa odmiana Instyle kosztuje od 151 500 PLN. Importer oferuje też finansowanie z ratą od 1147 PLN miesięcznie.
Na koniec coś, co może mieć dla wielu kierowców większe znaczenie niż liczba głośników czy rozmiar felg. Grandis objęty jest ośmioletnią ochroną producenta – obejmującą gwarancję, assistance i wsparcie serwisowe, z limitem do 160 tys. kilometrów.
W segmencie, w którym konkurencja jest ogromna, takie szczegóły często robią różnicę. A Grandis najwyraźniej próbuje przypomnieć, że rodzinny samochód wciąż może być przede wszystkim… po prostu praktyczny.




