Pewne urządzenia powstają dlatego, że technologia pozwala zrobić coś nowego. Unihertz Titan 2 Elite należy do innej kategorii: powstał, bo ktoś bardzo mocno zatęsknił za czymś starym. Wystarczy jedno spojrzenie, by przypomnieć sobie czasy, kiedy telefon służył do odpisywania na maile, a nie oglądania trzygodzinnych analiz zwiastunów na YouTubie. Szeroka obudowa, fizyczne QWERTY i niewielki, niemal kwadratowy ekran przywołują ducha BlackBerry Passport i Classic z subtelnością zjazdu absolwentów.
Problem w tym, że nostalgia najlepiej działa przez pierwszych kilka minut. Klawiatura faktycznie klika, daje fizyczną informację zwrotną i pozwala obsługiwać telefon jedną ręką, ale jest zwyczajnie ciasna. Literówki pojawiają się częściej, niż powinny, a walka z autokorektą może szybko przypomnieć mniej romantyczne aspekty mobilnej przeszłości. Unihertz daje za to możliwość przypisywania klawiszom skrótów do aplikacji, co jest jednym z tych pomysłów, które po chwili zaczynają mieć zaskakująco dużo sensu.
Ceną za klawiaturę jest ekran. AMOLED o przekątnej 4,03 cala, rozdzielczości 1200 × 1080 pikseli i odświeżaniu 120 Hz potrafi wyglądać bardzo dobrze, ale współczesne aplikacje kompletnie nie zostały zaprojektowane z myślą o takich proporcjach. Feed w mediach społecznościowych robi się klaustrofobiczny, filmy dostają ogromne czarne pasy, a klawiatura ekranowa potrafi zabrać absurdalną część powierzchni. Mini Mode pomaga, lecz jest bardziej plastrem niż lekarstwem.
W środku pracuje MediaTek Dimensity 7400 z 12 GB RAM-u i 256 GB pamięci. Na papierze brzmi to rozsądnie, w benchmarkach już mniej. Titan 2 Elite przegrywa wyraźnie z Pixelem 10a, a nawet względem poprzedniego Titana wzrost wydajności jest symboliczny. Gry pokroju Genshin Impact dodatkowo uwypuklają największy absurd tej konstrukcji: mamy nowoczesny smartfon, na którym sterowanie dotykowe jest jeszcze mniej wygodne niż zazwyczaj, bo połowę frontu zajmuje klawiatura.
Jeszcze trudniej bronić baterii. Ogniwo 4 050 mAh wytrzymało w teście odtwarzania wideo 10 godzin i 15 minut, podczas gdy porównywany OPPO Reno15 FS 5G przekroczył 15 godzin. Ładowanie 33 W też nie ratuje sytuacji, skoro pełne napełnienie akumulatora zajmuje około dwóch godzin. Ładowania bezprzewodowego nie ma.
Aparaty również nie stanowią argumentu za wydaniem ok. 1 800 PLN. Dostajemy główny moduł 50 MP, teleobiektyw 50 MP z dwukrotnym zoomem i przednią kamerę 32 MP. Zdjęcia bywają przyzwoite, zwłaszcza z głównego aparatu w trybie 12 MP, ale trudno tu znaleźć coś, co wynagradzałoby rezygnację z bardziej uniwersalnych telefonów w podobnej cenie. Do tego dochodzą przeciętne głośniki i brak certyfikatu odporności IP, mimo że aluminiowa obudowa sprawia wrażenie solidnej.
Szkoda, bo Titan 2 Elite ma osobowość, a tej współczesnym smartfonom często brakuje. Jest lekki, poręczny, ma NFC, Wi-Fi 6, Bluetooth 6.0, nadajnik podczerwieni, obsługę kart microSD do 2 TB i pięć lat aktualizacji. Tylko że urządzenie zbudowane wokół fizycznej klawiatury powinno sprawić, że pisanie stanie się przyjemniejsze. Tutaj klawiatura zabiera ekran, bateria zabiera poczucie bezpieczeństwa, a wydajność i aparaty zabierają argumenty racjonalne. Zostaje więc nostalgia. A ta, jak wiadomo, jest świetnym miejscem do odwiedzenia, ale kiepskim do zamieszkania.
Specyfikacja
- CENA 1 779 PLN
- EKRAN 4,03”, AMOLED, 1200 × 1080 px, 120 Hz
- CPU MediaTek Dimensity 7400
- PAMIĘĆ 12 GB RAM + 256 GB
- WYMIARY 117,9 × 74,9 × 10,4 mm
- WAGA ok. 163 g
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Titan 2 Elite udowadnia, że można wskrzesić BlackBerry, ale znacznie trudniej wskrzesić świat, w którym jego kompromisy miały jeszcze sens.
Plusy
Charakterystyczna konstrukcja z fizyczną klawiaturą. Wygodna obsługa jedną ręką. Dobry ekran AMOLED 120 Hz. 12 GB RAM-u i 256 GB pamięci. MicroSD, NFC i nadajnik podczerwieni. Możliwość programowania skrótów klawiaturowych.
Minusy
Zbyt ciasna klawiatura. Bardzo mały ekran o problematycznych proporcjach. Przeciętna wydajność. Krótki czas pracy i wolne ładowanie. Słabe aparaty i głośniki. Brak ładowania bezprzewodowego i certyfikatu IP.



