Telewizor przez lata był jednym z najbardziej osiadłych elementów wyposażenia domu. Najpierw ważył tyle, że jego przestawienie wymagało dwóch dorosłych osób, modlitwy i wizyty u fizjoterapeuty. Później schudł, ale dla odmiany został przykręcony do ściany. Samsung The Movingstyle postanawia przerwać tę wielopokoleniową tradycję i zachowuje się tak, jakby żadnego pomieszczenia nie uważał za swoje na stałe.
Najprościej opisać go jako 27-calowy ekran dotykowy zamontowany na regulowanej podstawie z ukrytymi kółkami. Można zmieniać jego wysokość, pochylać go, obracać i ustawiać pionowo albo poziomo. Można też odłączyć ekran od stojaka, złapać za uchwyt umieszczony z tyłu i przenieść w inne miejsce. Ten sam uchwyt zamienia się następnie w podpórkę, dzięki której Movingstyle staje na stole, kuchennym blacie albo biurku bez dodatkowych akcesoriów. Sam ekran waży 5,2 kg, więc nie jest przerośniętym tabletem, który zabierzemy do pociągu, ale przejście z salonu do sypialni nie wymaga zapisów na siłownię. Cały zestaw waży już 25,7 kg, głównie za sprawą podstawy, która musi być ciężka, żeby konstrukcja nie przewróciła się przy pierwszym energiczniejszym dotknięciu.
Wygląd jest gdzieś pomiędzy wyposażeniem nowoczesnego apartamentu, bardzo dużym tabletem i urządzeniem, które mogłoby wjechać do kadru jednego z tych medycznych seriali, w których lekarze są zbyt atrakcyjni, by mieć czas na leczenie pacjentów. Biała podstawa, cienka obudowa i równe ramki sprawiają jednak, że Movingstyle szybko przestaje wyglądać obco. Nie próbuje udawać klasycznego telewizora ani designerskiego mebla. Jest sprzętem użytkowym, tylko zaprojektowanym przez kogoś, kto pamiętał, że będziemy na niego patrzeć również wtedy, gdy ekran pozostanie wyłączony.
Cała idea ma więcej sensu, niż początkowo można podejrzewać. Movingstyle można rano przetoczyć do kuchni i oglądać wiadomości albo kolejny odcinek The Bear, choć ten drugi pomysł może niepotrzebnie podnieść poziom stresu przy robieniu jajecznicy. Później ekran może trafić do gabinetu jako dodatkowy monitor, wieczorem podjechać do łóżka, a w weekend wylądować na tarasie. Wbudowany akumulator pozwala przez około trzy godziny obyć się bez przewodu zasilającego. W praktycznych testach wynik ten był osiągalny podczas streamingu przez Wi-Fi, chociaż wysoka jasność skraca czas pracy. To wystarcza na większość filmów, kilka odcinków serialu albo mecz z dogrywką, o ile nikt nie postanowi urządzić jeszcze studia pomeczowego. Urządzenie nie jest jednak odporne na wodę, więc wizja letniego kina w ogrodzie kończy się wraz z pierwszym poważniejszym deszczem.


Sam ekran ma rozdzielczość 2560×1440 pikseli i odświeżanie 120 Hz. Na przekątnej 27 cali obraz jest ostry, tekst czytelny, a ruch w grach i transmisjach sportowych przyjemnie płynny. Matowe, ograniczające refleksy wykończenie dobrze sprawdza się w jasnej kuchni albo pomieszczeniu z dużymi oknami. Ma jednak swoją cenę: obraz może wydawać się odrobinę bardziej miękki niż na błyszczącym panelu.
Nie jest to ekran, który zawstydzi dobry telewizor OLED lub Mini LED. Jasne sceny prezentują się przekonująco, kolory potrafią wyglądać naturalnie, a procesor NQ4 AI Gen2 pomaga dostosowywać obraz do wyświetlanej treści. W ciemniejszych materiałach kontrast bywa jednak zbyt zachowawczy, czerń nie ma szczególnej głębi, a intensywne efekty świetlne potrafią stracić część swojej energii. Przy oglądaniu pod większym kątem obraz również traci nieco charakteru. Movingstyle bez problemu pokaże Shōguna czy The Mandalorian, ale nie sprawi, że zapomnimy o istnieniu dużego telewizora stojącego w salonie. Jego przewaga polega na tym, że duży telewizor nie pojedzie za nami do kuchni.
Nie zastępuje salonowego telewizora – zamiast tego podąża za nami po całym domu
120 Hz jest za to czymś więcej niż ozdobnikiem w specyfikacji. Po podłączeniu konsoli lub komputera przez HDMI Movingstyle obsługuje sygnał QHD przy 120 Hz, a Tizen daje dostęp do platform gamingowych i funkcji przygotowanych z myślą o grach. Nie jest to ekran dla osoby planującej zbudowanie świątyni PlayStation 5 Pro, ale jako sprzęt do krótszych sesji, grania przy łóżku albo zabrania rozgrywki do pokoju, w którym akurat nikt nie ogląda telewizji, sprawdza się bardzo dobrze. Do dyspozycji pozostają jedno HDMI z eARC oraz dwa porty USB-C, z których można korzystać także przy współpracy z laptopem i urządzeniami peryferyjnymi.

Ekran dotykowy szybko przestaje być dodatkiem i staje się naturalnym sposobem obsługi. Wprowadzanie haseł, przewijanie menu czy wybieranie materiałów jest znacznie wygodniejsze niż mozolne przesuwanie kursora pilotem. Tizen działa płynnie i oferuje większość popularnych usług streamingowych, Samsung TV Plus, AirPlay, Google Cast, SmartThings, Daily+ oraz dostęp do Art Store. Movingstyle może dzięki temu być telewizorem, cyfrową ramą, centrum inteligentnego domu, tablicą do rysowania albo ekranem do ćwiczeń.
Dźwięk jest poprawny i dokładnie tak ekscytujący, jak brzmi to określenie. Dwukanałowy system o mocy 10 W zapewnia wyraźne dialogi i wystarczającą głośność do oglądania serialu, programu kulinarnego czy meczu. Obsługa Dolby Atmos i Q-Symphony dobrze wygląda w materiałach informacyjnych, ale nie zmienia praw fizyki. Silniki odrzutowców w Top Gun: Maverick zostaną usłyszane, lecz raczej nie sprawią, że sąsiedzi zaczną szukać schronu. Basowi brakuje masy, a filmom rozmachu. Bluetooth pozwala łatwo podłączyć zewnętrzny głośnik, choć dokładanie soundbara do telewizora, którego największą zaletą jest mobilność, przypomina kupowanie walizki na kółkach i przywiązywanie jej do kaloryfera.

Pozostaje kwestia ceny, czyli moment, w którym nawet najbardziej mobilny telewizor musi zatrzymać się na chwilę. W Polsce Movingstyle kosztuje 6 000 PLN. Za podobne pieniądze można kupić znacznie większy telewizor z lepszą czernią, wyższą rozdzielczością 4K i mocniejszym dźwiękiem. Można również kupić porządny tablet i monitor. Tyle że żadna z tych konfiguracji nie oferuje dokładnie tego samego połączenia: dużego dotykowego ekranu, akumulatora, regulowanego stojaka, dojrzałego systemu smart i możliwości łatwego przenoszenia.
The Movingstyle nie próbuje wygrać konkursu na najlepszy obraz w swojej cenie, bo przegrałby go szybciej niż bohater drugiego planu pojedynek z Johnem Wickiem. Próbuje natomiast zmienić sposób, w jaki ekran funkcjonuje w domu. Nie jest już czarnym prostokątem przydzielonym do jednej ściany, lecz sprzętem, który pojawia się tam, gdzie akurat może się przydać.
Dla wielu osób pozostanie drogą ciekawostką, odpowiedzią na pytanie, którego nigdy nie zadały. W niewielkim mieszkaniu, domu bez telewizora w sypialni, pokoju dziecka, kuchni, pracowni albo przestrzeni zmieniającej funkcję kilka razy dziennie może się jednak okazać zaskakująco użyteczny. I właśnie wtedy dzieje się rzecz najważniejsza: po kilku dniach przestajemy zastanawiać się, po co telewizorowi kółka, a zaczynamy się dziwić, dlaczego wszystkie pozostałe nadal stoją w miejscu.
Specyfikacja
- CENA 5 999 PLN
- EKRAN 27”, LED, matowa powłoka, 2560×1440 px, 120 Hz, HDR10+ Adaptive
- ŁĄCZNOŚĆ HDMI 2.1 z eARC, 2× USB-C, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.3
- WYMIARY EKRANU 628,3 × 368,2 × 47,4 mm
- WYMIARY ZE STOJAKIEM 628,3 × 1 272,3 × 409 mm
- WAGA EKRANU 5,2 kg
- WAGA ZESTAWU 25,7 kg

Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Nie jest najlepszym telewizorem, jaki można kupić za 6 000 PLN, ale może być najlepszym ekranem dla domu, w którym żaden ekran nie powinien mieć stałego adresu.
Plusy
Niecodzienna, funkcjonalna konstrukcja. Matowa matryca QHD 120 Hz. Dotyk, Tizen i rozbudowana łączność. Stabilny, regulowany stojak.
Minusy
Przeciętna jakość obrazu i dźwięku w tej cenie. Duża masa. Wysoka cena.



