Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Moto

TEST: Opel Crossland

Oto poliftingowe oblicze tego „bardziej rozważnego” sposród miejskich crossoverów Opla.

Od kilku lat niemiecka marka pod skrzydłami grupy PSA oferowała dwa kompaktowe crossovery klasy miejskiej: lifestyle’ową i nowoczesną Mokkę oraz Crosslanda X – statecznego, bardziej rodzinnego, stawiającego na praktyczność. W zeszłym roku ten pierwszy doczekał się kolejnej generacji, a drugi – gruntownego odświeżenia oraz zmiany nazwy. Sprawdźmy, czy „odchudzony” o oznaczenie X, wyposażony w bogatą gamę silników i ubrany w nowy design, poliftingowy Crossland ma szansę zawojować europejskie rynki motoryzacyjne. 

Wzornictwo modelu jest spójne z tym zaproponowanym w drugiej generacji Mokki – auto stało się bardziej eleganckie i wyraziste. Uwagę zwraca Opel Visor, czyli jednolity, czarny pas przedni, optycznie łączący reflektory i umiejscowione centralnie logo marki; pod nim znajduje się masywny zderzak z wyraźnie zaznaczonymi wlotami powietrza i atrapą. Dużo zmian zauważymy także z tyłu, gdzie przyciemnione, lekko wydłużone klosze lamp i srebrne litery tworzące napis Crossland robią niezłe wrażenie. 

Mimo kompaktowych rozmiarów auto okazało się w środku zaskakująco pojemne. „Pudełkowa” forma pozwoliła wygospodarować z tyłu sporo miejsca dla pasażerów – wysokie osoby będą miały problemy z wygodą tylko w sytuacji, gdy usiądą za maksymalnie odsuniętym fotelem przednim. Do dyspozycji otrzymamy także całkiem przestronny bagażnik o pojemności 410 l i w regularnym, praktycznym kształcie. 

Z przodu Crossland stawia na komfort. W testowanej wersji wyposażenia GS Line standardem był ergonomiczny fotel kierowcy z atestem AGR (niemieckiej organizacji Akcja na Rzecz Zdrowych Pleców), regulowany w ośmiu kierunkach, w tym w odcinku lędźwiowym. Płytkie, ale wyraźne wyprofilowanie boczne i sprężyste wypełnienie sprawiły, że za kierownicą Opla siedziało nam się zdecydowanie wygodniej niż w niejednym droższym aucie. 

Kabina Crosslanda wydaje się przy tym dość, hmm, oldskulowa. System nawigacji został wyposażony w Android Auto/Apple CarPlay, Bluetooth i obsługę dotykową, ale pod nim znajduje się zestaw fizycznych przycisków, z centralnym pokrętłem głośności na czele. Pod nim znajdziemy kolejny zestaw guzików, tym razem służących do zmiany ustawień dwustrefowej klimatyzacji. Pozytywne wrażenie wywołały w nas czytelne, analogowe zegary, pomiędzy którymi znalazł się niewielki wyświetlacz komputera pokładowego – w sam raz dla osób preferujących tradycyjne wskaźniki. 

Crossland poskąpił nam również systemów bezpieczeństwa. Co prawda już w podstawie oferuje on przednią kamerę z funkcją rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości oraz ostrzeganiem przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu, ale kamera cofania z czujnikami, system ostrzegania przed kolizją czy monitorowanie martwego pola dostępne są tylko w wyższych wariantach, i to jedynie za dodatkową opłatą. 

Do testów otrzymaliśmy model z najmocniejszym w gamie, 130-konnym napędem benzynowym o pojemności 1,2 l i sześciostopniowym automatem. Chociaż jego osiągi nie wyglądają imponująco na papierze, w praktyce jednostka pracuje elastycznie i żwawo, dostarczając niewielkiemu samochodowi mocy do płynnego nabierania prędkości. Silnik najlepiej sprawdza się w warunkach miejskich, ale nawet na drodze szybkiego ruchu nie namęczyliśmy się z przyspieszaniem i wykonywaniem manewrów. Towarzyszący mu automat wrzuca przełożenia z niezłym wyczuciem; na palcach jednej ręki możemy policzyć sytuacje, w których samochód „szarpnął” podczas zmiany biegów. 

Nowy Crossland otrzymał także ulepszone zawieszenie. To jedna z miększych konstrukcji, jakie mieliśmy okazję wypróbować, bardzo komfortowa, wyraźnie tłumiąca nierówności na drodze. Na plus należy także zaliczyć wysoką kulturę silnika. Testowana jednostka pracowała cicho, a jednocześnie spalała średnio 5 l/100 km – podczas niespiesznych wypraw udawało nam się zejść poniżej tego progu, ale podróż drogą szybkiego ruchu lub przedzieranie się przez korki powodowały znaczący wzrost zużycia paliwa. 

Ceny Crosslanda z opisywanym układem napędowym zaczynają się od 90 250 PLN, więc zapłacimy za niego mniej niż za porównywalne wersje pokrewnego Citroëna C3 Aircrossa czy Peugeota 2008. W zamian otrzymamy komfortowe, acz konserwatywne wnętrze, atrakcyjną stylistykę oraz, co najważniejsze, przyjemność z jazdy.

Specyfikacja

  • CENA 107 650 PLN
  • PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 198 km/h
  • 0-100 KM/H 10,2 sekundy
  • SILNIK 1.2 Turbo
  • MOC 130 KM
  • MOMENT OBROTOWY 230 Nm
  • ŚREDNIE ZUŻYCIE PALIWA (WG PRODUCENTA) 6,4 l/100 km

Werdykt
84

NASZYM ZDANIEM...

Crossland szczególnie spodoba się kierowcom preferującym oldskulową jazdę – na pewno docenią oni jego prostotę i wygodę.

Plusy

Komfortowa, przestronna kabina z superwygodnym fotelem kierowcy. Zwinny i plastyczny silnik o wysokiej kulturze pracy. Komfortowe zawieszenie.

Minusy

Dość uboga gama asystentów jazdy, w szczególności w niższych wersjach wyposażenia. 

Od dziewięciu lat redaktor naczelny Magazynu T3. Ekspert w dziedzinie nowych technologii. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Prowadzący konferencji technologicznych. Autor wydawnictw książkowych o grach oraz organizator koncertów. Pasjonat muzyki, kina i literatury.

Może cię też zainteresować

Testy

Czym zaskoczy nas kolejna generacja ultrabooka od Microsoftu?

Testy

Nie tylko dla graczy – testujemy słuchawki, z których skorzystają także pracownicy biurowi i globtroterzy.

Moto

Napęd 4x4 i poniżej 5 sekund „do setki”? Brzmi intrygująco…

Testy

Niedrogi, ale funkcjonalny – oto najnowszy „flagowy średniak” od OnePlus.