Smart ringi to trochę jak gadżety z filmów science fiction klasy B. Wyglądają jak biżuteria, a w środku upychają pół laboratorium diagnostycznego. Luna Ring Gen 2 wpisuje się w ten trend bez wstydu. Przyjeżdża w eleganckim, szklanym etui, które wygląda jak pudełko na pierścionek zaręczynowy. Otwierasz je i przez chwilę masz wrażenie, że to coś wyjątkowego. A potem zakładasz go na palec i zaczyna się codzienność – kroki, tętno, sen, stres.
Kosztuje nieco ponad 1 100 PLN, czyli minimalnie mniej niż konkurenci z Oura czy Ultrahuman. Różnica polega na tym, że Luna nie prosi co miesiąc o kolejny przelew za dostęp do funkcji. Płacisz raz i masz wszystko – od analizy snu, przez śledzenie cyklu, po sugestie dotyczące kofeiny czy nawodnienia. W świecie subskrypcji to ma znaczenie.
Problem w tym, że konkurencja nauczyła się już robić smart ringi tak, by naprawdę wyglądały jak biżuteria. Luna wciąż wygląda jak sprzęt.
Waży 3,5 grama, czyli tyle co Oura Ring 4, ale jest wyraźnie bardziej masywny. Wewnętrzne sensory delikatnie wystają, by lepiej przylegać do skóry. Z punktu widzenia danych to zaleta. Z punktu widzenia komfortu – już niekoniecznie. Czuć je, zwłaszcza w nocy. A gdy zielone diody optycznego czujnika tętna zaczynają migać w ciemności, trudno zapomnieć, że masz na palcu urządzenie pomiarowe, a nie minimalistyczny dodatek.


Sama stylistyka jest poprawna – Stardust Silver, Sunlit Gold, Midnight Black. Jest nawet charakterystyczne, delikatne wgłębienie na zewnętrznej części obrączki, które pomaga ustawić ją w ładowarce. To drobiazg, ale przemyślany. Najciekawszym elementem jest jednak etui ładujące. Działa jak case od AirPodsów i pozwala wydłużyć łączny czas pracy nawet do około 30 dni bez podpinania do prądu. Sam pierścień wytrzymuje od 4 do 7 dni, czyli standard w tej kategorii, ale podróżnicy docenią zapas energii w kieszeni.
Pod względem funkcji Luna nie próbuje wymyślać koła na nowo. Jest optyczny czujnik tętna, pomiar natlenienia krwi, PPG, trzyosiowy akcelerometr, czujnik temperatury ciała. Ten ostatni ma znaczenie w kontekście zdrowia kobiet i śledzenia cyklu. Tętno bywa mniej precyzyjne – jak w większości pierścieni – ale do ogólnej oceny wysiłku czy spalonych kalorii wystarcza.
Monitoruje sen, stres i kroki bez abonamentu, ale gdy gasisz
światło, przypomina, że pod złotą powłoką kryje się elektronika,
a nie drogocenny kruszec
Automatyczne wykrywanie aktywności działa dobrze przy spacerach czy truchtach. Rower stacjonarny czy bardziej niszowe aktywności, jak paddleboarding, potrafią już umknąć. I tak trzeba wieczorem zajrzeć do aplikacji, zatwierdzić trening, uzupełnić wodę, sprawdzić gotowość organizmu. Trochę ironiczne, że urządzenie mające redukować stres wymaga dodatkowego czasu przed ekranem – rano i przed snem.
Aplikacja jest jednak jednym z najmocniejszych punktów Luny. Czytelne wykresy, sensownie opisane wskaźniki, logiczna nawigacja. Dostajesz wgląd w jakość snu, fazy REM, opóźnienie zaśnięcia, okno kofeinowe, poziom nawodnienia. Jest też Luna AI, która tłumaczy bardziej złożone pojęcia i próbuje układać plany treningowe czy dietetyczne. Działa, ale bez fajerwerków. Programy bywają zbyt ogólne, czasem zapominają o podstawach, jak sugerowany zakres ciężaru przy przysiadach czy martwym ciągu. Czuć, że to bardziej asystent niż trener.

Warto też wiedzieć, że integracja z zewnętrznymi aplikacjami jest ograniczona. W testowanej wersji dostępne było Apple Health, ale zapomnij o bezpośredniej synchronizacji ze Stravą czy dedykowanymi aplikacjami do śledzenia cyklu. Jeśli ekosystem jest dla ciebie kluczowy, konkurencja ma przewagę.
Największym wyzwaniem pozostaje komfort. W siłowni zdejmowałem Lunę przy ćwiczeniach z gryfem, bo obawiałem się zarysowań i zwyczajnie czułem dyskomfort przy mocnym chwycie. To sprzęt bardziej dla tych, którzy stawiają na cardio, spacery, sen i ogólną higienę życia niż dla osób liczących serie martwego ciągu.
Luna Ring Gen 2 jest więc trochę jak inteligentny zegarek bez tarczy. Świetny do monitorowania codzienności, mniej przekonujący jako luksusowy przedmiot. Działa, zbiera dane, podpowiada. Tylko nie zawsze robi to z klasą, jakiej oczekujesz w tej cenie.
Specyfikacja
- CENA 1 179 PLN
- MATERIAŁY tytan z powłoką PVD
- WODOSZCZELNOŚĆ 5 ATM
- BATERIA do 5 dni
- ŁĄCZNOŚĆ BLE 5
- WYMIARY 8 (szerokość) x 2,9 (grubość) mm
- WAGA 3-5 g
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
Inteligentny pierścień, który więcej wie o twoim śnie niż ty sam, ale wciąż uczy się, jak udawać biżuterię.
Plusy
Szerokie funkcje wellness bez abonamentu. Bardzo dobra, czytelna aplikacja. Sprytne etui ładujące z zapasem energii.
Minusy
Masywniejsza i mniej komfortowa konstrukcja. Widoczne, migające diody w nocy. AI działa poprawnie, ale bez błysku.



