Słuchawki Apple AirPods Max 2 to produkt, który wygląda jak żart opowiedziany przez firmę z absolutnie kamienną twarzą. Sześć lat po premierze pierwszych AirPods Max dostajemy sprzęt niemal identyczny wizualnie, w tych samych kolorach, z tą samą konstrukcją, tą samą wagą, tym samym czasem pracy i tym samym etui, które nadal wygląda bardziej jak element garderoby niż poważna ochrona sprzętu za 2 500 PLN. Gdyby ktoś położył obok siebie poprzedni model z USB-C i nową generację, rozpoznanie właściwego wymagałoby więcej skupienia niż niejeden test ABX.
A jednak byłoby zbyt łatwo powiedzieć, że Apple znowu sprzedało nam to samo w nowym pudełku. AirPods Max 2 są aktualizacją leniwą z zewnątrz, ale nie całkiem leniwą w użyciu. Najważniejsza zmiana to przejście na układ H2, czyli serce znane z nowszych AirPodsów, które daje tym dużym, aluminiowym słuchawkom zestaw funkcji, na który użytkownicy pierwszej generacji czekali stanowczo za długo. Pojawia się Adaptive Audio, Conversation Awareness, Live Translation, Voice Isolation, lepsza obsługa Siri gestami głowy, niższe opóźnienia w grach na urządzeniach Apple i bardziej zaawansowana praca z trybami słuchania. To brzmi jak lista z konferencji, ale w praktyce część z tych rzeczy faktycznie zmienia codzienność. Zwłaszcza Conversation Awareness, czyli funkcja, która ścisza muzykę i wpuszcza świat do środka, gdy zaczynamy mówić. Drobiazg, dopóki nie zorientujesz się, że dzięki niemu przestajesz zdejmować słuchawki przy każdym zamawianiu kawy.
Największy postęp słychać jednak w redukcji hałasu. Pierwsze AirPods Max długo należały do absolutnej czołówki ANC, ale konkurencja zdążyła przez te lata pobiec kilka okrążeń dookoła stadionu. AirPods Max 2 wracają do gry. Apple mówi o 1,5-krotnie skuteczniejszej redukcji hałasu względem poprzednika i choć takie liczby zawsze warto traktować jak wynik pomiaru w laboratorium, a nie obietnicę zbawienia w warszawskim metrze, efekt jest wyraźny. Niskie, jednostajne dźwięki znikają bardzo skutecznie, szum ulicy zostaje przycięty do tła, a klimatyzacja, wentylator czy samolot przestają być osobnym uczestnikiem dnia. Wysokie tony, głosy i syreny nadal potrafią się przebić, bo fizyki nie da się całkowicie wyciszyć aktualizacją oprogramowania, ale ogólny poziom izolacji jest świetny. To już znowu poziom, na którym Sony WH-1000XM6 muszą się realnie pilnować.

Tryb kontaktu z otoczeniem pozostaje jedną z najmocniejszych stron Apple. Transparency Mode w AirPods Max 2 jest naturalny, przestrzenny i nie przypomina podsłuchiwania świata przez tani interkom. Nadal czuć, że mamy na głowie słuchawki, bo przy tej wadze trudno o pełną iluzję niewidzialności, ale dźwięki otoczenia są podane w sposób wyjątkowo niewymuszony. Adaptive Audio bywa z kolei wygodne, choć nie każdemu spodoba się to, że słuchawki same decydują, ile świata powinno zostać na zewnątrz. Są ludzie, którzy lubią automatyzację, i są ludzie, którzy nawet w windzie poprawiają ręcznie głośność podcastu. AirPods Max 2 próbują dogodzić tym pierwszym.
AirPods Max 2 wyglądają tak, jakby Apple przez sześć lat nie ruszyło się z miejsca. Problem w tym, że po założeniu ich na głowę okazuje się, że najważniejsze zmiany wydarzyły się tam, gdzie nie możemy zajrzeć
Brzmieniowo zmiany są subtelne, ale nie zerowe. To nadal dźwięk Apple: czysty, szeroki, efektowny, z bardzo dobrym poczuciem kontroli i bez potrzeby robienia z każdego utworu audiofilskiej autopsji. Nowy wzmacniacz o wysokim zakresie dynamiki oraz przetwarzanie H2 poprawiają separację, precyzję i bas, który jest mocniejszy, bardziej zwarty i lepiej prowadzony niż wcześniej. W muzyce elektronicznej, hip-hopie czy filmach z mocnym kanałem niskich częstotliwości potrafi to robić wrażenie. Czasem nawet trochę zbyt duże, bo AirPods Max 2 nie są słuchawkami neutralnymi. Bas ma tu swoje ambicje, wysokie tony potrafią błysnąć, a środek bywa lekko cofnięty. Dla wielu osób będzie to brzmienie atrakcyjne, kinowe i bardzo „premium”. Dla tych, którzy szukają spokojniejszej, bardziej studyjnej prawdy, Bowers & Wilkins mogą pozostać bezpieczniejszym wyborem.

Apple nadal nie daje pełnego, użytkowego korektora EQ. Można kombinować z ustawieniami dostępności albo presetami w Apple Music, ale przy sprzęcie tej klasy brak prostego, systemowego EQ wygląda jak upór ubrany w minimalizm. To jedna z tych decyzji, przy których Apple mówi „my wiemy lepiej”, a człowiek ma ochotę odpowiedzieć: „możliwe, ale ja właśnie słucham płyty, nie przemówienia motywacyjnego”.
W trybie przewodowym przez USB-C Max 2 obsługują dźwięk 24-bit/48 kHz. To miły dodatek, szczególnie dla użytkowników Apple Music i osób, które chcą mieć poczucie, że kabel robi coś więcej niż tylko plącze się na biurku. Różnica względem Bluetooth nie jest jednak rewolucyjna. Jest trochę więcej klarowności i głębi, ale nie jest to nagłe otwarcie bram Valhalli. To raczej ten moment, w którym dobre słuchawki robią się odrobinę bardziej poukładane. Szkoda za to, że Apple nadal nie dorzuca w zestawie kabla USB-C do 3,5 mm. Przy tej cenie możliwość podłączenia się do systemu rozrywki w samolocie nie powinna wymagać dodatkowej wyprawy zakupowej.
Jakość rozmów poprawiła się wyraźnie. Same mikrofony nie są nową rewolucją, ale Voice Isolation robi dobrą robotę, szczególnie w ekosystemie Apple i podczas FaceTime. Głos jest czystszy, tło mocniej wycinane, a słuchawki wreszcie nadają się do spotkań bez poczucia, że brzmi się jak prezenter radiowy prowadzący audycję z wnętrza pralki. W głośnym otoczeniu głos może czasem delikatnie falować albo brzmieć cyfrowo, ale ogólny poziom jest bardzo wysoki.

Największe problemy AirPods Max 2 są dokładnie tam, gdzie były wcześniej. Waga 386 gramów nadal robi swoje. Konstrukcja świetnie rozkłada nacisk, pałąk z siateczką jest wygodny, a poduszki obejmują uszy przyjemnie i szczelnie, ale po dłuższym czasie głowa pamięta, że ma na sobie aluminium, stal i kawałek filozofii projektowej Apple. Większość konkurencji z tego segmentu jest znacznie lżejsza. Jeśli ktoś planuje nosić słuchawki przez cały dzień, pracować w nich, podróżować i jeszcze iść z nimi na spacer, masa przestaje być detalem. To nie jest sprzęt nieznośny, ale nie jest też tak niewyczuwalny, jak sugerowałaby jego elegancja.
Czas pracy też nie zachwyca. 20 godzin z aktywną redukcją hałasu było bardzo dobrym wynikiem w 2020 roku. W 2026 roku pretendenci potrafią dołożyć około 10 godzin więcej. Apple ratuje się sprawnym trybem niskiego poboru energii i szybkim ładowaniem – kilka minut przy kablu daje sensowny zapas na dalsze słuchanie – ale przy drugiej generacji tak drogiego produktu chciałoby się czegoś więcej niż „nadal wystarczy”.
No i etui. Smart Case wraca w tej samej formie, czyli chroni głównie dobre samopoczucie projektanta. Zakrywa muszle, zostawia pałąk odsłonięty i nadal jest jedynym oficjalnym sposobem na wprowadzenie słuchawek w głębszy tryb uśpienia. Brak przycisku zasilania w słuchawkach tej klasy pozostaje jedną z tych decyzji Apple, które da się wytłumaczyć tylko wtedy, gdy bardzo się chce. A nawet wtedy człowiek brzmi trochę jak adwokat broniący klienta, który sam nie pomaga swojej sprawie.

AirPods Max 2 są więc produktem paradoksalnym. Z jednej strony trudno uznać je za odważną, drugą generację. Nie są lżejsze, nie mają lepszego etui, nie oferują znacząco dłuższej pracy na baterii, nie wprowadzają nowego języka projektowego i nadal najwięcej sensu mają dla użytkowników Apple. Z Androidem czy Windowsem tracą sporą część uroku, a wtedy ich cena zaczyna wyglądać jak zaproszenie do rozsądniejszego sklepu.
Z drugiej strony, jeśli ktoś żyje w świecie iPhone’a, Maca i iPada, te słuchawki mają w sobie coś, czego konkurencja nie potrafi skopiować samą specyfikacją. Automatyczne przełączanie między urządzeniami działa niemal bezszwowo, Digital Crown pozostaje jednym z najlepszych fizycznych kontrolerów w słuchawkach, ANC jest świetne, tryb transparentny bliski wzorcowemu, rozmowy brzmią lepiej, a dźwięk – choć nie idealnie neutralny – jest efektowny, szczegółowy i po prostu przyjemny. To sprzęt, który nie wygrywa każdej kategorii osobno, ale potrafi wygrać rytmem codziennego używania.
Najkrócej mówiąc: AirPods Max 2 nie są słuchawkami, które trzeba kupić, jeśli ma się pierwszą generację. Nie są też najbardziej racjonalnym wyborem w świecie premium ANC. Ale są najlepszą wersją pomysłu, który Apple miało w 2020 roku – pomysłu na duże, luksusowe słuchawki dla ludzi, którzy chcą, żeby technologia po prostu weszła im na głowę i przestała zadawać pytania. Tylko że tym razem cisza jest głębsza, bas mocniejszy, a rachunek nadal wystarczająco wysoki, by człowiek usłyszał go nawet przy najlepszym ANC.
Specyfikacja
- CENA 2 499 PLN
- BLUETOOTH 5.3
- MAKSYMALNY CZAS PRACY do 20 godz. (przy włączonym ANC)
- WAGA 386 g
Werdykt
NASZYM ZDANIEM
AirPods Max 2 to nie rewolucja, tylko bardzo drogi lifting ciszy – ale jeśli mieszkasz w ekosystemie Apple, ten lifting działa lepiej, niż powinien.
Plusy
Świetna redukcja hałasu. Bardzo dobry tryb transparentny. Lepsze brzmienie, szczególnie w basie i separacji. Znakomita integracja z ekosystemem Apple. Digital Crown nadal jest świetnym rozwiązaniem. Voice Isolation realnie poprawia rozmowy.
Minusy
Wysoka cena. Nadal ciężkie. Etui wciąż bardziej symboliczne niż ochronne. Tylko 20 godzin pracy na baterii. Brak pełnego korektora EQ. Dla Androida i Windowsa tracą dużą część sensu.



