Connect with us

Cześć, czego szukasz?

Gaming

RECENZJA: Sackboy: Wielka przygoda

Najsłodszy bohater od Sony trafił właśnie na konsolę nowej generacji.

Seria LittleBigPlanet jest obecna na konsolach Sony (także tych przenośnych) od ponad 20 lat. Tytuły z udziałem sympatycznego, wydzierganego bohatera od zawsze sprzedawały się bardzo dobrze, przede wszystkim ze względu na ich grywalność – po przejściu wszystkich poziomów, mogliśmy stworzyć własne lub zagrać w te zaprojektowane przez innych graczy. Wielka przygoda nieco odchodzi od tego schematu, czy jednak wyszło to serii na dobre? 

Tytułowy bohater, Sackboy, mieszka na Planecie Rzemiosła, magicznym miejscu, które jest zasilane przez kreatywność wszystkich żyjących istot. Spokojną codzienność przerywa nagłe pojawienie się Vexa, ucieleśnienia koszmarów; porywa on wszystkich mieszkańców rodzinnej wioski Sackboya. Zadaniem bohatera będzie uratowanie przyjaciół i udaremnienie planów złoczyńcy, które zagrażają nie tylko Planecie Rzemiosła, ale także wszystkim połączonym z nią światom. 

Pod względem rozgrywki Wielka przygoda nieco różni się od poprzednich gier z udziałem włóczkowego stworka. O ile dotychczas mieliśmy do czynienia z platformówkami 2,5 D, najnowsza osłona urozmaica nieco ten schemat. Klasyczne etapy 3D przeplatane są tymi zaprezentowanymi w rzucie izometrycznym lub typu side-scroller. Gdy wydawało się, że Sackboy zdradził nam już wszystkie swoje sekrety, trafialiśmy na unikatowy poziom lub gadżet dla bohatera, a styl gry zupełnie się zmieniał. 

Należy pochwalić także projekt map. Studio Sumo Digital wyraźnie zainspirowało się platformówkami od Nintendo, ponieważ większość poziomów przypomina te z trójwymiarowych gier o wąsatym hydrauliku. To rozległe, pełne ukrytych niespodzianek plansze, w które możemy zagłębić się na długie godziny. Co prawda łamigłówki nie należą do najtrudniejszych, a eliminacja wrogów to właściwie formalność, ale „wyczyszczenie” poziomu i tak dostarcza sporo satysfakcji. Bycie dokładnym się opłaca, ponieważ na mapach poukrywane są również gesty i elementy stroju, za pomocą których ozdobimy naszego Sackboya. 

Należy pochwalić sposób, w jaki tytuł wykorzystuje możliwości systemu DualSense (graliśmy na PS5). Każdy skok jest wyczuwalny pod palcami, podobnie jak różne rodzaje podłoża, po jakich porusza się bohater. Zebranie bąbelków z punktami przesyła do naszych dłoni wyczuwalny, ale subtelny sygnał, a do przeciągania lub pchania obiektów musimy włożyć odrobinę więcej siły, a nie tylko wcisnąć przycisk. Dzięki temu pokonywanie poziomów jest jeszcze przyjemniejsze i bardziej angażujące, a od Wielkiej przygody po prostu trudno się oderwać. 

Weterani serii na pewno w tym momencie zapytają „a co z edytorem poziomów?”. Niestety, musimy ich zmartwić: gra nie daje takiej możliwości, co wynika po części z faktu, że nowe mapy są bardziej rozbudowane i zróżnicowane, więc zaprojektowanie edytora wymagałoby sporo pracy. Z drugiej strony przejście Sackboya to kwestia ledwie ośmiu godzin, a wbicie platyny zajęło nam dziesięć – to podsyca rozczarowanie, że nie możemy wykorzystać tych prześlicznych elementów otoczenia we własnych poziomach. 

A szkoda, bo Wielka przygoda jest pod względem audiowizualnym po prostu magiczna. Na każdym kroku napotykamy przepięknie animowane, kreskówkowe postacie, szczegółowe tła i kojące palety barw. Każdy z odwiedzanych światów ma swój charakter oraz unikatową oprawę graficzną. Podczas zabawy przygrywa nam genialny soundtrack, wykorzystujący motywy z popularnych utworów (na przykład Let’s Dance Davida Bowiego czy Material Girl Madonny), ale jednocześnie zachowujący baśniowy, lekki charakter. 

Sackboy: Wielka przygoda to jeden z najbardziej relaksujących tytułów dostępnych na nowej (i starszej) konsoli Sony. Co prawda brak edytora poziomów nieco boli (ten prawdopodobnie pojawi się dopiero w „pełnoprawnej”, czwartej części LittleBigPlanet), ale i bez niego zabawa na Planecie Rzemiosła fajnie wciąga. Pozycja obowiązkowa dla młodych graczy i tych młodych duchem.

Zróżnicowanie poziomów to siła gry. Z jednej strony mamy tutaj leśne ostępy…

…a z drugiej klimatyczną, podwodną krainę.

Do pokonywania przeszkód służy wiele gadżetów, w tym bumerang.

Werdykt
89

NASZYM ZDANIEM...

Wesoła i dostarczająca sporo satysfakcji przygoda w towarzystwie jednej z najoryginalniejszych maskotek Sony.

Plusy

Rozbudowane, zróżnicowane poziomy. Wciągające mechanizmy rozgrywki. Zachwycająca pod względem wizualnym i dźwiękowym.

Minusy

Brak kultowego edytora poziomów. Nie może zaoferować wyzwań dla doświadczonych graczy.

Entuzjastka rozwiązań mobilnych, dobrej herbaty i gier RPG. Z inżynierską precyzją testuje każdy sprzęt niezależnie od miejsca, w którym aktualnie się znajduje.

Może cię też zainteresować

Publikacje

Gdyby nie kilka krytycznych błędów, japoński producent wciąż mógłby być dominującym graczem na rynku gamingowego sprzętu.

Gaming

Polskojęzyczna wersja kinowa będzie dostępna już w dniu premiery.

Gaming

Do wypróbowania mamy aż ośmiu bohaterów i cztery tryby zabawy.

Gaming

Wśród nich znajdziemy pierwszy headset z technologią haptyczną.