Connect with us

Cześć, czego dzisiaj szukasz?

Gaming

RECENZJA: DiRT 5

Najnowsza odsłona „brudnej” ścigałki wraca do arcade’owych korzeni.

Gry wyścigowe możemy najogólniej podzielić na dwie kategorie – tytuły typu Project Cars, stawiające na realistyczny model jazdy, oraz zręcznościowe wyścigówki pokroju Forza Horizon, gdzie samochody łamią wszelkie prawa fizyki. Seria DiRT od zawsze plasowała się gdzieś pośrodku: gry oznaczone przydomkiem Rally szły w stronę symulacji, a te z głównej linii stawiały na efektowną jazdę. Jej piąta odsłona zachowuje radosnego, beztroskiego ducha offroadowych popisów. 

Po krótkim tutorialu gra wrzuca nas bezpośrednio w tryb kariery. Wcielamy się w początkującego kierowcę, który rozpoczyna karierę w wyścigowym teamie niejakiego A.J.’a. Naszym celem będzie nie tylko zatryumfowanie na wszystkich trasach świata, ale także pokonanie drużyny kierowanej przez Bruna Duranda. Fabuła może nie należy do najbardziej porywających, ale w końcu nie ona jest tutaj najważniejsza. 

Już na starcie DiRT 5 daje nam kilka wyścigów do wyboru: to od nas zależy, czy aktualnie wolimy ścigać się w Grecji, Chinach czy Norwegii. Lokalizacja imprezy jest nieprzypadkowa – na górskich terenach pokonamy kręte, pnące się do góry drogi, a na kole podbiegunowym czeka na nas jazda po skutych lodem jeziorach. Powraca także Gymkhana, czyli wykręcanie jak najbardziej efektownych manewrów na zamkniętych placach. Dobre wyniki w każdym wyścigu otwierają kolejne opcje: początkowo są to jedynie kolejne imprezy, lecz z czasem otrzymamy także eventy specjalne, sponsorów i inne kategorie pojazdów. Te ostatnie możemy personalizować za pomocą naklejek i malowań, ale większość z nich trzeba uprzednio odblokować. 

Model jazdy w DiRT 5 nie przypomina tego, co znamy z gier Rally – ba, jest mocno arcade’owy nawet w porównaniu z oryginalną trylogią. Owszem, pojazdy są przyjemnie wyważone, ale nie wymagają pracy przekładnią czy umiejętnego odpuszczania sprzęgła; aby nie wypaść z trasy, wystarczy jedynie minimalnie zwolnić przed wejściem w zakręt. Wjazd na wyboje i krótki lot nie oznacza końca wyścigu, a jedynie dodatkowe punkty. Również zahaczenie o bandę lub pojazd przeciwnika nie wywoła żadnych poważniejszych uszkodzeń, które mogłyby zmusić nas do przerwania rywalizacji. 

Na sposób prowadzenia samochodu wpływa także wspomniana już nawierzchnia oraz warunki atmosferyczne. Te zaś w DiRT 5 zmieniają się w okamgnieniu: na porządku dziennym są sytuacje, w których podczas jednej imprezy zobaczymy pogodne niebo, burzę z piorunami i silne podmuchy wiatru, po czym na metę wjedziemy w promieniach słońca. Niezbyt to realistyczne, ale za to jakie efektowne. 

Na normalnym poziomie trudności gra jest prościutka, przyjazna dla początkujących kierowców. Weteranom gier wyścigowych polecamy natychmiastowe wejście na poziom trudny lub bardzo trudny, gdzie przeciwnicy nie tylko jadą do przodu, ale zaczynają aktywnie kombinować, jak tu przeszkodzić nam w odniesieniu zwycięstwa. 

Przejście ścieżki fabularnej zajęło nam 13 godzin; to nie koniec atrakcji, jakie przygotowało dla nas Codemasters. W trybie Playgrounds stworzymy własny tor lub pościgamy się na trasie zbudowanej przez innego gracza, a oprócz klasycznego multiplayera online otrzymujemy także możliwość gry na podzielonym ekranie – miłe, jeśli chcemy pograć z domownikami. 

Oprawa wizualna DiRT 5 jest klimatyczna, lecz nierówna. Modele pojazdów wyglądają przepięknie, ale gdy przed wyścigiem oderwiemy od nich wzrok i spojrzymy na kibicujących nam widzów, zobaczymy grafikę jak sprzed kilkunastu lat. Gra umiejętnie przykrywa to mnóstwem ozdobników: gdy dookoła nas walą błyskawice, a w oddali majaczą kolorowe fajerwerki, naprawdę trudno skupić się na drobiazgach. 

Fantastycznie wypadło udźwiękowienie: odtwarzane między wyścigami podcasty zostały nagrane przez komentatorów z popularnego kanału YouTube Donut Media. Do wykręcania coraz lepszych wyników zachęca mocny, rockowy soundtrack. 

Szybka, efektowna jazda w DiRT 5 wywołuje uśmiech na twarzy i podnosi poziom adrenaliny. To jedna z najciekawszych i najlepiej zaprezentowanych gier wyścigowych tego roku, która dostarczy nam wielu godzin nieskrępowanej, offroadowej zabawy.

Burza z piorunami na torze to codzienność w świecie DiRT 5 – na szczęście nie ma szans, żebyśmy oberwali błyskawicą.

Stare przysłowie mówi „brudne samochody to szczęśliwe samochody”, czy jakoś tak…

Jazda po lodzie jest jeszcze bardziej efektowna, gdy ów lód jest podświetlany.

Werdykt
80

NASZYM ZDANIEM...

W energetyzującej mieszance, jaką jest DiRT 5, nie ma nawet promila symulacji, ale to wciąż wyborna propozycja dla fanów wirtualnych wyścigów.

Plusy

Duża różnorodność wyścigów. Dynamicznie zmieniające się warunki na drodze. Szybka, arcade’owa rozgrywka. Możliwość zabawy w trybie podzielonego ekranu.

Minusy

Domyślny poziom trudności jest dość niski. Odblokowywanie elementów kosmetycznych to żmudne zajęcie. Nierówna grafika.

Entuzjastka rozwiązań mobilnych, dobrej herbaty i gier RPG. Z inżynierską precyzją testuje każdy sprzęt niezależnie od miejsca, w którym aktualnie się znajduje.

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowy numer

Reklama

Może cię też zainteresować

Gaming

Mieszanka co-opowej strzelaniny i dynamicznego RPG akcji - made in Poland!

Gaming

Wydajny gaming dla stosunkowo niedrogich laptopów.

Publikacje

Poznaj komputer stacjonarny, który będzie towarzyszył ci w pracy i po jej zakończeniu.

Gaming

Pierwszy dzień przebiegł z minimalnymi incydentami.